Eczacibasi drugim finalistą Final Four w Szczecinie. Niespodzianka [ZDJĘCIA]

Vakifbank - przedturniejowy faworyt - tylko w drugim secie kontrolował grę. W pozostałych partiach nie miał sposobu na dobrze dysponowanego lokalnego przeciwnika.
Zgodnie z przepisami Ligi Mistrzów - jeśli z grupy wychodzą więcej niż dwie ekipy z tego samego kraju, to w rundach play-off muszą się eliminować. Do FF dobrnęły drużyny Vakifbanku i Eczacibasi - obie ze Stambułu. I musiały stworzyć parę półfinałową, by finał nie był turecki.

- Jesteśmy doskonale przygotowani i przystępujemy do walki o puchar - deklarował Giovanni Guidetti, trener Vakifbanku. Jego rodak odpowiadający za Eczacibasi był bardziej powściągliwy. - Już pokazaliśmy, że potrafimy walczyć. W Szczecinie też chcemy - mówił Giovanni Caprara.

Pierwszy set zaskakujący - Eczacibasi świetnie czytał grę rywalek, szybko ustawiał blok, a siatkarki Vakifbanku jakby z dużym respektem wstrzymywały się z atakami. Podopieczne Caprary szybko wypracowały przewagę i ją kontrolowały do końca.

Drugi set to zmiana ról. Vakifbank zaczął z większym animuszem poruszać się na parkiecie, szybciej ustawiał zasłony na siatce i błyskawicznie kontrował. Eczacibasi nie mógł złapać rytmu i oddał seta bez większej walki.

Trzecia odsłona znów z niespodziewanym przebiegiem, bo od początku to Eczacibasi było lepsze. Ponownie mogła podobać się jego gra w obronie, a Vakifbank znów miał kłopoty z atakami. Trochę emocji pojawiło się przy stanie 18:22 dla Eczacibasi. Vakifbank dobrym serwisem, blokiem i kontrą zdobył cztery punkty z rzędu. Caprara poprosił o czas i było to kluczowe pociągnięcie. To jego zawodniczki zdobyły kolejne punkty, a szczególne brawa należały się środkowej Mai Poljak. Chorwatka potwierdzała, że jest najlepszą blokującą tego sezonu Ligi Mistrzów.

Kolejny set to ciąg dalszy świetnej postawy Eczacibasi. Skutecznie atakowała Bethania De La Cruz, blokiem groziła Poljak, a cały zespół fenomenalnie ustawiał się w obronie. Zespół bez większych problemów szybko objął prowadzenie 9:3, a później je kontrolował. Mimo chwilowego zrywu Vakifbanku - drużyna Caprary dotrwała do końca i mogła cieszyć się z awansu do finału.

- Rywalki zdecydowanie lepiej atakowały. Pozostałe elementy były na podobnym poziomie, a jak tak właśnie przebiega mecz, to decyduje atak - mówił Guidetti na pomeczowej konferencji prasowej. - Pozostaje nam walka o trzecie miejsce. Nie odpuścimy. Już zaczynamy o tym myśleć, czeka nas poważna rozmowa o naszych błędach w półfinale. W niedzielę musimy zaprezentować się dużo lepiej.

Caprara: - To był dobry mecz, ale nie idealny. Uważam, że w wielu fragmentach my źle broniliśmy i Vakifbank zbyt łatwo zdobywał punkty, często seriami.

Eczacibasi zagra w niedzielę o 18 z Busto Arsizio. Trudno wskazać w tej parze faworyta - taki miał być skład meczu o brąz, ale te zespoły sprawiły niespodzianki, prezentując bardzo dobrą grę, szczególnie w obronie. O 15 mecz o 3. miejsce: Chemik zmierzy się z Vakifbankiem.

Vakifbank Stambuł - Eczacibasi Stambuł 1:3

Sety: 22:25, 25:16, 22:25, 22:25

Vakifbank: Sonsirma, Sheilla, Vasileva, De Kruijf, Rasić, Aydemir oraz Karadayi (libero) - Costagrande, Onal,

Eczacibasi: Ozdemir, De La Cruz, Karakoyun, Larson-Burbach, Demir, Poljak oraz Kuzubasioglu (libero) - Furst, Yilmaz.