Joanna Wołosz z Busto Arsizio: Jesteśmy tak mocne psychicznie, że aż brak mi słów

Rozgrywająca Unedo Yamamay Busto Arsizio jest jedyną polską siatkarką, która cieszyła się z rezultatu sobotniego półfinału. Jej zespół pokonał Chemika Police 3:0 i w niedzielę zagra o złoty medal Ligi Mistrzyń.
Drużyna z Italii przyjechała do Szczecina w świetnej dyspozycji. Podopieczne Carlo Parisiego zagrały bardzo dobrze w obronie, wyprowadzały szybki oraz skuteczne kontry i w każdym z setów umiejętnie wypunktowywały mistrzynie Polski. - Przygotowywałyśmy się pod ten jeden mecz i uważam, że wykonałyśmy kawał solidnej roboty - mówiła po zakończeniu spotkania rozpromieniona Joanna Wołosz. - Zaprezentowałyśmy się dobrze pod kątem taktycznym, ale dalej mam wrażenie, że jeśli chodzi o elementy siatkarskie, to nie wykorzystujemy pełni naszego potencjału i wciąż możemy grać lepiej.

W sobotę Włoszki imponowały przede wszystkim wolą walki i boiskową zaciętością. W dwóch pierwszych setach wysoko przegrywały, ale za każdym razem udawało im się odwrócić losy rywalizacji. - To było coś niesamowitego. Po tym meczu mogę powiedzieć, że jesteśmy tak mocne psychicznie, że aż brak mi słów. Goniłyśmy wynik, wytrzymywałyśmy końcówki i świetnie panowałyśmy nad emocjami. Pokazałyśmy, że gramy z serduchem i naprawdę dałyśmy z siebie wszystko - uważa Wołosz.

Dla rozgrywającej z Busto Arsizio turniej w Polsce jest czymś absolutnie wyjątkowym. - Od rana miałam w brzuchu tylko skurcze i motyle, a do tego serce mi waliło. Emocje były wielkie i całe szczęście, że udało mi się je w odpowiednim momencie opanować! To mój pierwszy taki turniej w karierze, a na dodatek jeszcze w Polsce, czyli w ogóle kosmos. Co tu dużo mówić, jestem niesamowicie szczęśliwa.

Podopieczne Carlo Parisiego w niedzielę zagrają w wielkim finale. Tam faworytkami nie będą, ale to im pasuje. - W spotkaniu przeciwko Chemikowi też nikt na nas nie stawiał, a koniec końców się udało. W niedzielę będzie zapewne podobnie. Znów wyjdziemy na parkiet bez presji i zagramy na luzie. Medal już mamy - kończy Wołosz.