Zszokował tenisowy świat i pokonał samego Rogera Federera. W piątek zagra w Szczecinie

Od piątku do niedzieli w Azoty Arenie będzie można podziwiać najlepszych tenisistów z Polski i Ukrainy, którzy powalczą o baraż do elity Pucharu Davisa. Największą gwiazdą Ukrainy będzie Sergiej Stachowski.
O zawodniku z Kijowa w ostatnich dniach jest bardzo głośno, ale nie ma to nic wspólnego z jego występami na kortach. Stachowski wsławił się kontrowersyjną wypowiedzią na temat obecności homoseksualizmu w tenisie.

- Jestem przekonany, że w pierwszej setce męskiego zestawienia nie ma ani jednego homoseksualisty. Zupełnie inaczej jest wśród kobiet. Co druga zawodniczka w stawce to lesbijka i dlatego ja z pewnością nie poślę córki, aby ta kiedyś grała w tenisa - wypowiedział się podczas Wimbledonu na jednej z konferencji.

Wypowiedź Ukraińca wywołała spore kontrowersje, a tenisista został błyskawicznie upomniany przez ATP oraz WTA. Co ciekawe, nie była to pierwsza sytuacja, w której Stachowski podpadł władzom federacji. Podczas Roland Garros 2013 zawodnik musiał zapłacić 1500 euro kary za zachowanie podczas spotkania I rundy turnieju.

Co się stało? Stachowski długo nie mógł się pogodzić z werdyktem portugalskiego sędziego Carlosa Ramosa, który uznał, że piłka zagrana przez Ukraińca wypadła w aut. Tenisista z Kijowa długo kłócił się z arbitrem, a gdy nie udało mu się nakłonić go do zmiany decyzji, podszedł do torby, wyjął telefon komórkowy i poszedł fotografować ślad, który zostawiła piłka. Niedługo po zakończeniu (przegranego) meczu fotografia znalazła się na profilu twitterowym Stachowskiego. Władze ATP uznały zachowanie Ukraińca za niesportowe i nałożyły na niego karę pieniężną.

29-latek to nie tylko kontrowersyjna osobowość, ale też całkiem solidny tenisista. W swojej karierze może pochwalić się czterema wygranymi turniejami singlowymi (wszystkie rangi ATP 250) oraz trzema tytułami deblowymi. Najbardziej spektakularny sukces Stachowski odniósł w marcu 2008 roku, kiedy okazał się najlepszy podczas rywalizacji singlistów w Zagrzebiu. Ukrainiec nie przebrnął eliminacji do turnieju, ale w związku z wycofaniem się Michaela Llodry zagrał w głównej drabince jako tzw. 'szczęśliwy przegrany'. Ograł kilku tenisistów z pierwszej pięćdziesiątki rankingu i w świetnym stylu sięgnął po tytuł.

Ukrainiec docierał do trzecich rund w każdym z wielkoszlemowych turniejów - po razie w Australian Open, Roland Garros i US Open oraz dwukrotnie w Wimbledonie. To właśnie z Londynem wiąże się jego najlepsze sportowe wspomnienie. W 2013 roku Stachowski zszokował cały tenisowy świat i w drugiej rundzie odprawił z turnieju samego Rogera Federera, uznawanego za najwybitniejszego tenisistę w historii.

Zawodnik z Kijowa, choć aktualnie 55. w rankingu ATP, był już kiedyś nawet na pozycji 31.

Sergieja Stachowskiego w Szczecinie zobaczymy w singlach: w piątek (drugi mecz dnia - z Michałem Przysiężnym) i niedzielę (pierwszy mecz z Jerzym Janowiczem o godz. 13). Możliwe też, że zagra również w sobotnim deblu (początek o 14).