Bartłomiej Zdunek z Błękitnych: Nie mamy magicznej różdżki

Wiemy, że gramy u siebie, ale faworytem na pewno nie jesteśmy. Oczywiście wyjdziemy na boisko po zwycięstwo, ale świat się nie zawali, jak nie uda się tego zrobić. Nie my gramy w ekstraklasie - mówi pomocnik Błękitnych Stargard Bartłomiej Zdunek.
Mecz Błękitni Stargard - Zagłębie Lubin we wtorek o godz. 17. Stawką awans do 1/8 finału Pucharu Polski.

Jakub Lisowski: Marsz, marsz Błękitni... do kolejnej rundy. A może jednak przed tym wtorkowym spotkaniem jest większy stres w zespole?

Bartłomiej Zdunek: Jak by to było takie proste, to już byśmy byli w finale. Ale my dobrze wiemy, że każdy mecz jest trudny, inny, każdy trzeba wybiegać i namęczyć się na zwycięstwo. Wiemy, że gramy u siebie, ale faworytem na pewno nie jesteśmy. Oczywiście wyjdziemy na boisko po zwycięstwo, ale świat się nie zawali, jak nie uda się tego zrobić. Nie my gramy w ekstraklasie. Do spotkania spokojnie się szykujemy, treningi przebiegają bardzo normalnie. Będziemy przygotowani tak samo dobrze, jak do poprzednich spotkań. Ale na ile to wystarczy - nikt tego nie wie. Póki co atmosfera w zespole jest bardzo dobra, więc czekamy na Zagłębie.

Atmosfera nie siadła po porażce ligowej w Brzesku?

- Jesteśmy drużyną, kolektywem, pojedyncze porażki nie mogą nas załamywać. To dopiero początek sezonu, tych strat jeszcze nie czuć tak mocno. Porażka - każda - boli, nie było się z czego cieszyć, brakowało choćby małych pozytywów, ale my wiemy, że nawet Barcelona nie wygrywa wszystkich spotkań. Brzesko za nami, wyciągniemy wnioski. My tam przegraliśmy na własne życzenie, bo prowadziliśmy do przerwy, mieliśmy kontrolę, ale za dużo błędów popełniliśmy i wróciliśmy z niczym. To jednak za nami, patrzymy w przyszłość, optymistycznie na wtorek.

Obserwowaliście Zagłębie?

- Nie mieliśmy grupowych seansów, ale wiadomo, że każdy z nas sobie zerka na wydarzenia ligowe, nawet trenerzy podpowiadają, by oglądać takie mecze. W ten sposób poznajemy przeciwników, każdy może wychwycić wady i plusy zawodników, z którymi będzie walczyć na boisku. A sama analiza czeka nas przed meczem. Spotkamy się wcześniej, trenerzy nakreślą taktykę, będą podpowiadać, na co mamy szczególniej uważać.

Szykujecie coś zaskakującego na lubinian?

- Wiadomo, że nas cechuje determinacja, wola walki, ambicja. I tymi elementami sporo zdziałaliśmy w poprzednim sezonie pucharowym, chcemy zajść jak najdalej również w tym. Ale nie tylko gramy ambicją, bo ta w połączeniu z naszymi indywidualnymi umiejętnościami daje tak fajny splot. Jako zespół jesteśmy mocni, ale nie posiadamy magicznej różdżki, która zapewni nam zwycięstwo. Nie będzie tragedii, gdy tym razem nie uda się wygrać i szybciej zakończymy przygodę w Pucharze Polski.

Jak wygracie, to jest szansa, że w kolejnej rundzie traficie na Pogoń Szczecin.

- Nikt głośno o tym nie mówi, ale każdy z nas, w klubie, w Stargardzie chciałby takich derbów. To byłoby fantastyczne święto. Nim do niego dojdzie - musimy jednak pokonać Zagłębie. Chcemy, ale jeszcze raz powtórzę - świat się nie zawali, jak się nie uda. Myślimy jednak pozytywnie i będziemy walczyć.

Rozmawiał Jakub Lisowski