Sport.pl

Wilki Morskie przegrywają z mistrzem, ale wstydu nie przynoszą

Stelmet Zielona Góra pokonał King Wilki Morskie 98:92. Kontrolę nad meczem miał od drugiej kwarty, ale to nie był dla niego szybki spacerek.
Stelmetowi zależało na zwycięstwie na swoim parkiecie przy jednoczesnym braku maksymalnego zaangażowania (trener Saso Filipovski dał pograć w miarę równo 10 graczy) i uniknięciu urazów. Ważniejsze dla tego zespołu są teraz rozgrywki Euroligi. Wilki chciały podjąć walkę i zetrzeć złe wrażenie po pierwszych występach w sezonie 2015/16. Obie drużyny osiągnęły swoje cele, a jak to się przełoży na najbliższe spotkania - trudno ocenić.

Szczecinianie rozpoczęli bój ze Stelmetem od dwóch trójek (Łukasz Majewski i Frank Gaines), a później bili się punkt za punkt do końca pierwszej kwarty. W drugiej nadal szalał Majewski, ale w ostatnich pięciu minutach już nie miał takiej swobody, gospodarze przyspieszyli i odjechali na 10 punktów.

Zielonogórzanie do końca już kontrolowali taką przewagę, choć Wilki potrafiły się zbliżać na 6-7 punktów. 150 sekund przed końcem było tylko 85:92, ale do dramatycznej i sensacyjnej końcówki nie doszło.

Stelmet Zielona Góra - King Wilki Morskie Szczecin 98:92

Kwarty: 26:26, 27:15, 28:28, 17:23

WM: Gaines 20, Kikowski 14, Leończyk 14, Majewski 13, Michał Nowakowski 13, Lucious 6, Garbacz 5, Aiken 5, Marcin Nowakowski 2.

2 listopada Wilki podejmą Trefla Sopot, który również jest bez zwycięstwa w tym sezonie.