Sport.pl

Udany debiut nowego trenera. Pogoń Handball pewnie wygrywa pierwsze ligowe spotkanie w tym roku

Trudno było sobie wyobrazić lepsze rozpoczęcie batalii o utrzymanie w lidze i awans do czołowej ósemki. Pogoń Szczecin pewnie pokonała faworyzowany MMTS Kwidzyn 27:20.
Debiut Antoniego Pareckiego w roli pierwszego trenera Pogoni Handball Szczecin nie przyciągnął na trybuny zbyt wielu kibiców. Słabe wyniki jesienią zrobiły swoje i w sobotni wieczór w Azoty Arenie zameldowała się garstka widzów. Frekwencję znacznie "podciągnęli" żołnierze z pobliskiego garnizonu, którzy dodatkowo wsparli Pogoń głośnym dopingiem. Przed pierwszym gwizdkiem miała też miejsce miła uroczystość. Władze klubu oficjalnie podziękowały duetowi trenerskiemu Rafał Biały - Sławomir Fogtman za kilka lat współpracy.

Piorunujący początek

Początek spotkania w wykonaniu gospodarzy był znakomity. Po pięciu minutach prowadzili 4:0, a gdyby z rzutu karnego nie pomylił się Łukasz Gierak to przewaga byłoby jeszcze wyższa. Kibice przecierali oczy ze zdumienia, a goście pierwszego gola rzucili dopiero w 10. minucie. To nieco ich przebudziło i zaczęli mozolnie odrabiać straty. Pomogła im w tym Pogoń, która nie potrafiła utrzymać dobrego rytmu z pierwszych minut i zacięła się w ataku. Złe decyzje podejmował Michal Bruna, przy linii coraz bardziej nerwowy był Parecki i w 22. minucie Kwidzyn wyszedł na prowadzenie 9:8.

Kryzys udało się jednak przezwyciężyć i na finiszu pierwszej połowy Pogoń nawiązała do udanych pierwszych minut. Przebudziły się skrzydła oraz Patryk Walczak na kole, dzięki czemu szczecinianie na przerwę zeszli prowadząc 12:9.

Tatar zaczarował bramkę

Na początku drugiej odsłony spotkania Pogoń nie spuściła z tonu. Szybko rzuciła kilka bramek, między słupkami swoje robił Edin Tatar i w 37. minucie było 16:10. Trener rywali poprosił o czas, ale przerwa nie wybiła gospodarzy z rytmu. Podopieczni Antoniego Pareckiego konsekwentnie budowali przewagę, a rozkręcający się z akcji na akcje bośniacki golkiper szczecinian zupełnie pozbawił zespół z Kwidzyna ochoty na podjęcie rywalizacji.

Pogoń pewnie i bez najmniejszych kłopotów dowiozła prowadzenie do końca i wygrała cały mecz 27:20. W końcówce prawdziwe show na trybunach dali też głośni żołnierze, którzy na stojąco wspierali zawodników Pareckiego.

Pogoń Szczecin - MMTS Kwidzyn 27:20 (12:9)

Pogoń Szczecin: Morawski, Tatar - Krysiak 2, Knazieu 3, Gierak 6, Walczak 5, Zaremba 2, Jedziniak 4, Bruna 5, Grzegorek.