Pogoń 04 Szczecin mogła usadowić się tuż za plecami lidera

Pogoń 04 Szczecin w ostatniej kolejce zremisowała 3:3 z GAF-em Gliwice. Pozostał spory niedosyt, ale o poprawę humorów postarał się inny zespół z Gliwic - Nbit, który w poniedziałek podzielił się punktami z Rekordem Bielsko-Biała.
Podopieczni Łukasza Żebrowskiego w piątek musieli gonić wynik i o mały włos nie ponieśliby pierwszej porażki na własnym terenie w tym sezonie. Szczecinianie przegrywali już 1:3, a bramkę na wagę remisu strzelili zaledwie na dwie minuty przed końcową syreną.

Punkt cenniejszy niż się wydawało

Lider tabeli - Gatta Zduńska Wola wypracował sobie już dość dużą przewagę nad resztą stawki, natomiast peleton pościgowy otwierają drużyny Pogoni oraz bielskiego Rekordu, które przed tą kolejką legitymowały się takim samym dorobkiem punktowym. Na drugim miejscu cały czas jest jednak zespół spod Klimczoka, ponieważ ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań (remis i zwycięstwo). Wydawało się, że podział punktów z GAF-em spowoduje, że bielszczanom znowu uda się odskoczyć.

- Wygląda na to, że tracimy dwa punkty, ponieważ Rekord prawdopodobnie wygra swój mecz - mówił zaraz po piątkowym spotkaniu zawodnik Pogoni, Michał Kubik.

"Zero-czwórka" musiała uzbroić się w cierpliwość, ponieważ drużyna z Bielska swój pojedynek rozgrywała dopiero w poniedziałek. Także mierzyła się z zespołem z Gliwic (Nbitem), także zremisowała (2:2) i także musiała gonić wynik od stanu 0:2. Podział punktów spowodował, że zachowano status quo w tabeli. W Pogoni z jednej strony mogą się więc cieszyć, że Rekord nie uciekł, ale z drugiej była spora szansa na wyprzedzenie bielszczan.

GAF znalazł sposób

W piątek szczecinianom grało się jednak bardzo trudno i wydaje się, że remis był szczytem możliwości.

- Ten mecz nie układał nam się od samego początku - mówi Kubik. - Taktyka rywala nie pozwoliła nam na realizowanie swoich założeń. GAF odsuwał nas długimi piłkami od swojej bramki i niewiele mogliśmy zrobić. Choć nigdy nie jestem zadowolony z porażek i remisów, to ten punkt należy szanować, ponieważ musieliśmy odrabiać straty.

Sytuacja kadrowa w Pogoni znacznie polepszyła się względem ostatnich tygodni, ale zespół nadal nie jest jeszcze w optymalnej formie.

- GAF to zespół, który jako jeden z nielicznych w tej lidze gra wysokim pressingiem. Aby móc się temu przeciwstawić, trzeba być dobrze przygotowanym fizycznie i motorycznie - mówi trener, Łukasz Żebrowski. - My w pierwszej połowie tak nie wyglądaliśmy. Szanujemy ten punkt, ponieważ po tym okresie, kiedy musieliśmy nierzadko grać piątką zawodników, potrzebujemy czasu na powrót do formy. Rekonwalescenci jeszcze nie doszli do pełnej dyspozycji, a ci którzy ostatnio grali najwięcej, mają ciężkie nogi. Wtedy niezwykle trudno o skuteczne kontrataki.

W sobotę Pogoń zagra u siebie z silnym, piątym w tabeli zespołem Red Devils Chojnice.

- Cieszy, że nadal jesteśmy niepokonani u siebie i po raz kolejny "wyciągamy" w końcówce korzystny dla nas wynik. Głowy do góry i z optymizmem patrzymy w przyszłość - kończy szkoleniowiec szczecińskich futsalistów.