Błękitni Stargard przed rundą wiosenną: Chcemy wrócić na należne nam miejsce

Piłkarze Błękitnych Stargard w niedzielę rozpoczną rundę wiosenną w II lidze. Rok temu o tej porze przygotowywali się do szturmu w Pucharze Polski, tym razem muszą powalczyć o utrzymanie.
Miniony rok był pełen emocji. Zespół najpierw oczarował piłkarską Polskę i przebojem wdarł się na salony, docierając do półfinału Pucharu Polski. Niewiele zabrakło zresztą do tego, aby podopieczni Krzysztofa Kapuścińskiego pojechali na Stadion Narodowy nie w roli gości honorowych, a jako zespół walczący o to trofeum. Po pięknej wiośnie przyszła jednak momentami tragiczna jesień, a Błękitni wyrżnęli o dno ligowej tabeli. Rok 2016 zakończyli w strefie spadkowej i w minorowych nastrojach.

Zaczną nad kreską

Zimą w klubie nie załamano jednak rąk, tylko zakasano rękawy. Zarząd i sztab szkoleniowy postanowili ugasić pożar, póki jeszcze jest to możliwe. Błękitni zostali bardzo solidnie wzmocnieni, pojechali na obóz przygotowawczy do Bornego Sulinowa, a duet trenerski Krzysztof Kapuściński - Jarosław Piskorz postarał się odbudować dobrą atmosferę w szatni. Ta zawsze była kluczem do sukcesów stargardzkiej drużyny.

Zespół rundę wiosenną zacznie wyjazdowym meczem z Nadwiślanem Góra i co ciekawe jeszcze przed inauguracją rundy udało mu się wydostać ze strefy spadkowej. Z rozgrywek II ligi wycofał się bowiem Okocimski Brzesko, który automatycznie został przesunięty na ostatnią pozycję. Jeszcze jedno "czerwone" miejsce zajmie prawdopodobnie Dolcan Ząbki, który zakończył swój żywot na zapleczu ekstraklasy.

- Cel jest jeden, mamy utrzymać się w lidze na jak najwyższym miejscu - mówi prezes, Zbigniew Niemiec. - W związku z wycofaniem się innych drużyn z rozgrywek będzie to łatwiejsze, ale myślę, że my dokonamy tego dlatego, że jesteśmy znacznie silniejsi i dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy.

Szeroka kadra

Trener Krzysztof Kapuściński jesienią miał już chwilę zwątpienia i nawet podał się do dymisji, ale dzisiaj znowu tryska z niego optymizm. Klub stanął na wysokości zadania i bardzo solidnie wzmocnił zespół, a szkoleniowiec Błękitnych na niektórych pozycjach ma teraz kłopot bogactwa. Do drużyny dołączył między innymi Paweł Lisowski (50 występów w ekstraklasie i finał PP z Ruchem Chorzów) czy bramkarz Przemysław Wróbel, który jest poważną konkurencją dla doświadczonego Marka Ufnala. Kapuściński przyznaje, że dzisiaj nadal nie wie na kogo postawi między słupkami w niedzielę. Jedyną stratą jest wypożyczenie Macieja Liśkiewicza do Bytovii Bytów.

- Chcemy zmazać plamę z jesieni i wrócić na należne nam miejsce, bo teraz na nim nie jesteśmy - mówi Kapuściński. - Wiem, że udało nam się wydostać ze strefy spadkowej, ale na to w ogóle nie patrzymy. Chcemy jak najszybciej wskoczyć przynajmniej do środka tabeli.

Pierwszym rywalem Błękitnych będzie Nadwiślan Góra. To zespół, który jest za plecami stargardzian, dlatego zwycięstwo pozwoli już po pierwszej kolejce złapać naprawdę duży haust powietrza i zbudować przewagę nad drużynami ze strefy spadkowej.

- Szatni znowu żyje. Wszyscy się dogadują, jest radość z gry i przebywania ze sobą - mówi grający asystent Kapuścińskiego, Jarosław Piskorz. - To wszystko dobrze rokuje. Sytuacja w jakiej się znaleźliśmy jest dla nas nowa. Jako młodzi trenerzy musimy odbudować nasz zespół po serii porażek i myślę, że jesteśmy na dobrej drodze.