Wicemistrzowie Polski za silni dla Espadonu, ale to był bardzo obiecujący mecz szczecinian

Espadon nadal czeka na wygranie pierwszego seta w Plus Lidze. Mecz z Asseco Resovią przegrał 0:3, ale napsuł rywalom sporo krwi i w każdej partii był równorzędnym przeciwnikiem.
Do Szczecina przyjechał wicemistrz Polski i czwarta drużyna Europy naszpikowana gwiazdami światowej siatkówki. Z racji niekorzystnego terminu na trybunach Azoty Areny pojawiło się jednak tylko około dwóch tysięcy kibiców. Mimo to, atmosfera w hali była bardzo gorąca. Postarali się o to zarówno prowadzący doping, jak i sami siatkarze Espadonu, którzy grali znacznie lepiej niż w meczu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

W składzie zabrakło dwójki Bułgarów. Georgi Bratojev został odsunięty od drużyny, a Danaił Miluszew jest kontuzjowany. Przed szczecińską publicznością zadebiutował natomiast Dawid Murek (na libero). W zespole rywali pierwsze skrzypce grali Marcin Nowakowski, Fabian Drzyzga i Serb Marko Ivović.

Resovia zaprosiła do gry, więc...

Na początku pierwszego seta na parkiecie istniała tylko Resovia. Espadon statystował. Goście popełnili jednak aż 8 błędów serwisowych i podali dłoń szczecinianom. Nieudanymi zagrywkami po swoich świetnych atakach doprowadzili do stanu 5:9 i dopiero szósty punkt podopieczni Milana Simojlovicia zdobyli z akcji.

Efektowny blok Bartosz Cedzyńskiego natchnął gospodarzy do walki. Espadon skorzystał z tego, że Resovia nie zwiększyła dystansu i dogonił rywali na jeden punkt. Dobrze serwowali Ivan Borovnjak i Michal Sladecek, a przy stanie 19:20 Bartłomiej Kluth miał piłkę na remis. Zmarnował ją, a Resovia więcej prezentów robić nie zamierzała. Wygrała seta do 21.

...Espadon skorzystał

W drugiej partii Espadon też udowodnił, że robi systematyczny progres. Szczecinianie toczyli wyrównany pojedynek i po raz pierwszy w tym meczu wyszli na prowadzenie 8:7. Grali zrywami, ale trzymali kontakt z rywalem do stanu 17:17. Potem Asseco zdobyło jednak pięć punktów z rzędu i stało się jasne, że drugi set też padnie łupem wicemistrzów kraju. Zespół Andrzeja Kowala wygrał do 20.

W trzeciej partii Espadon zaprezentował się jeszcze lepiej. Zaczął od prowadzenia 4:1 i utrzymywał z je z małymi przerwami aż do stanu 19:18. Borovnjak straszył zagrywką, a Bartosz Cedzyński i Maciej Wołosz zatrzymywali rywali blokiem. Po raz kolejny decydująca okazała się jednak końcówka. Znowu górą było doświadczenie rzeszowian, który wygrali partię do 22 i cały mecz 3:0.

Po meczu wszyscy byli jednak zgodni, że to był bardzo obiecujący występ Espadonu i ten zespół wkrótce zacznie wygrywać. Szczególnie, że teraz terminarz będzie już nieco łatwiejszy.

Espadon Szczecin - Asseco Resovia Rzeszów 0:3 (21:25, 20:25, 22:25)

Espadon: Kluth, Borovnjak, Wołosz, Perłowski, Sladecek, Cedzyński, Murek (l) i Wika, Ruciak, Mihułka