Sport.pl

Jedni na plus, drudzy na minus

Kotwica Kołobrzeg po świetnej jesieni z powodzeniem może walczyć wiosną o awans do I ligi piłkarskiej. Nastroje w Chemiku Police znacznie gorsze - pisze Jakub Lisowski, dziennikarz ?Gazety?
Oba zachodniopomorskie zespoły w rozgrywkach II ligi są w cieniu szczecińskiej Pogoni. To portowcy skupiają największą uwagę, mają największy budżet i aspiracje. Nie oznacza to jednak, że Kotwica i Chemik byli skazani na przeciętność. Walczyli dzielnie i wychodzili z cienia.

O awansie nie myśleli

Kotwica przystąpiła do ligi w zmienionym składzie, który dzielnie sobie radził w III lidze. Trener Tomasz Arteniuk szybko skompletował nowy zespół, a działacze nie stawiali przed nim ambitnych celów. "Nie mamy do tego pieniędzy, nie mamy stadionu" - mówili.

Drużyna zaliczyła falstart (porażka w Słubicach), ale później spisywała się coraz lepiej. Cały czas była w czołówce, a jesień zakończyła na 2. pozycji. Gdyby Gawin nie wygrał w Słubicach - kołobrzeżanie byliby liderami na zimę.

O udanej jesieni zadecydowało kilka czynników. Arteniuk z Kotwicą notuje bardzo dobre wyniki, ma długofalowe plany, wprowadza dobrą taktykę. Na ławce jest bardzo aktywny i nie obawia się strofować nawet kapitana. Szkoleniowiec trafia też z transferami. Letnie wzmocnienia były udane (Michał Pietroń czy Krzysztof Rusinek należeli do najlepszych w lidze), ukraiński zaciąg sprawdził się, a młodzi gracze szybko zaaklimatyzowali się w ekipie. Kolejny czynnik to bezpieczeństwo finansowe. Kotwica może i nie ma wysokiego (jak na warunki II ligi) budżetu, ale o klubie nikt nie mówił, że ma problemy finansowe. Ważnym ogniwem jest też zaplecze infrastrukturalne - w nadmorskim kurorcie są świetne warunki do treningów, co zapewnia spokój w przygotowaniach.

Najcenniejszym sukcesem jesieni było dla Kotwicy zwycięstwo w Sosnowcu, gdzie kilka minut przed końcem nasz zespół przegrywał 1:2, a zdołał wygrać 3:2. Rozczarowanie to na pewno derby z Pogonią w Szczecinie. Kołobrzeżanie nie zagrali tego, na co ich stać, i ledwie postraszyli portowców. Siłą ekipy była szeroka kadra, odwaga Arteniuka w rotacji składem i wypracowane prawie do perfekcji stałe fragmenty gry.

Nie wykonali planu

Chwalić można też Chemika, ale jedynie za pierwszą część jesieni. Już przed sezonem ostrzegałem, że drużyna ma za skromną kadrę. Dopóki kontuzje omijały zespół - ten spisywał się powyżej oczekiwań. Po wygranej w Bydgoszczy - wskoczył na 6. pozycję. Niestety, przyszedł derbowy mecz z Pogonią, nie dość że zakończony porażką, to kilku zawodników odniosło kontuzje. Szkoda, bo w środku rundy na Chemika zaczęli chodzić kibice. Frekwencja na jego obiekcie była przyzwoita jak na II ligę i została taka do końca, ale kolejne porażki osłabionej ekipy zniechęcały fanów.

Trener Marek Czerniawski zrobił wielką robotę w Policach. Chemik nie jest już zespołem, który gra bez ładu. Promuje kilku swoich wychowanków, ale ograniczone możliwości transferowe odbiły się w końcówce. Urazy kilku graczy sprawiły, że młodzi już tak dobrze sobie nie radzili, a drużyna zaczęła przegrywać. Jesień skończyła na 16. pozycji. Plany przed sezonem zakładały środek tabeli i była na to szansa.

Plusy - na pewno odważne stawianie na swoich wychowanków, w sumie niezła gra. Minusy - paru zawodników nie zrobiło postępów, słaba skuteczność. Wiosną "Chemicy" będą skazani na walkę o utrzymanie.







Tomasz Arteniuk dla Gazety

Jesień była wielką niewiadomą. Okres przygotowawczy trwał trzy tygodnie, zagraliśmy trzy sparingi, mieliśmy sporo zmian w składzie, a przyszło nam grać z nieznanymi zespołami z południa Polski. Biorąc to pod uwagę, jestem zadowolony z efektów i nie mam niedosytu. Z transferami trafiliśmy, sprawdziła się moja filozofia, by w tyłach stawiać na młodych, a z przodu mieć doświadczonych i kreatywnych. To już za nami, ale wniosków na przyszłość jest mnóstwo.

Ciągle słyszę, czy będziemy grać o awans. Takiego celu nikt przed nami nie stawia, bo dostrzegamy np. kłopoty infrastrukturalne. Ale my nie będziemy kalkulować. Nie ma możliwości, bym hamował drużynę przed meczami. Zawsze, i z każdym, będziemy chcieli wygrywać. Co nam to da, trudno dziś powiedzieć.

Odchodzi od nas siedmiu zawodników i tylu też będzie nowych. Zaplanowane są już testy. Utrzymam też tendencję, by w naszym składzie było czterech Ukraińców. Dotychczas to się sprawdzało i liczę, że nowi też sobie poradzą. Dwóch już jest, będą następni. Dlaczego tam szukam? Sprowadzamy zawodników z doświadczeniem z ukraińskiej ekstraklasy, których cechuje piłkarska dojrzałość i kultura gry. Można takich poszukać w Polsce, ale brakuje mi zaufania. Mam dobry układ z Dynamem Kijów i sprowadzamy solidnych zawodników.

Nie obawiam się za to, że po udanej jesieni odejdą najlepsi zawodnicy. Rozmawialiśmy i oni chcą nawet przedłużyć kontrakty z Kotwicą. Byli w innych klubach, ale się nie rozwijali i nie promowali. Tu dostali taką szansę i ją wykorzystują. Na tym też polega polityka naszego klubu.



Marek Czerniawski dla Gazety

Jesień muszę podzielić na dwa okresy. Do meczu z Pogonią - rewelacyjnie, po - pięciu zawodników wypadło ze składu przez kontuzje i wszystko się posypało. Podupadło morale drużyny i przegrywaliśmy mecze, które spokojnie mogliśmy wygrać. To pokazuje, że przed nami dużo pracy oraz konieczność wzmocnienia Chemika. Konieczne są rozmowy z zarządem, by pogodzić politykę klubu, czyli stawianie na wychowanków, z aspiracjami. U nas jesienią grało za dużo młodych chłopców, którzy musieli ciągnąć zespół. Nie zawsze sobie radzili z odpowiedzialnością. Więcej musi być starszych, i to oni powinni odpowiadać za wynik. Jeśli w tym kierunku pójdą zmiany kadrowe zimą - cel utrzymania da się osiągnąć. Absolutnie jest to możliwe. W tym składzie udawało nam się być na 6. pozycji, a za nami były większe firmy. To pokazuje, że potencjał mamy, ale musi być ten dopływ świeżej krwi. Przed rokiem byliśmy w podobnej sytuacji i zakończyliśmy sezon na 8. lokacie. Wtedy też była wąska kadra, mało pieniędzy, ale dobrze przepracowaliśmy zimę - i to zaprocentowało.

Chcę nadal pracować w Chemiku, choć zdaję sobie sprawę z ograniczonych możliwości klubu np. w polityce transferowej. Musimy sobie nakreślić nowe wyzwania - dla mnie i zawodników. Dostrzegłem, że wkradł się pewien marazm, zastój. Może przez to, że skład niewiele się ostatnio zmieniał. Teraz trzeba lepszej jakości i doświadczenia.

Z młodych, którzy dostali sporo szans, najlepiej wypadł Mateusz Szałek (rocznik 1991). To pozytywny akcent jesieni. Minusy też są. O nazwiskach nie chcę mówić, ale rozczarowania chciałbym zastąpić nowymi zawodnikami.

Not. lis