Rok Dumy Pomorza

2008 rok był w szczecińskiej Pogoni czasem przemian. Głównie pozytywnych, choć nie brakowało też wpadek i trudnych momentów. Najważniejsze wydarzenia w naszym alfabecie
Największym sukcesem było wywalczenie awansu do II ligi oraz gala na 60-lecie. Plusy to także otwarta Sala Tradycji, szkolenie młodzieży, nawiązanie współpracy z wiodącymi w regionie firmami, także branży morskiej. Atutem obecnego szefostwa klubu jest również "skuteczna komunikacja" z władzami Szczecina i uzyskanie poważnej dotacji z budżetu gminy. Rysą na pozytywnym wizerunku są - nagłaśniane przy różnych okazjach - problemy finansowe. Zaczęło się od braku środków na obóz przygotowawczy, skończyło na przeciętnych transferach. Zaległe faktury i minimalizowanie wydatków np. na działalność marketingową, to tylko potwierdzenie, że budżet klubu jest dziurawy. Kontrowersją roku 2008 nie była jednak wszechobecna "strategia oszczędności", lecz propozycja fuzji Pogoni z Groclinem Grodzisk przed rozpoczęciem nowego sezonu. Rozmowy o ekstraklasie podzieliły środowisko kibiców i ograniczyły wiarygodność większościowych akcjonariuszy spółki. Rok 2009, kiedy granatowi-bordowi mają awansować do I ligi, będzie więc nie tylko sportowym wyzwaniem, ale także czasem odbudowy zdrowych relacji i zaufania.

A - jak awans do ekstraklasy. Taki cel stawiano przed Pogonią, gdy rozpoczynała grę w IV lidze, i drużyna konsekwentnie to realizuje. Również przed drugoligowymi rozgrywkami przed portowcami postawiono konkretne zadanie - I liga. Początek sezonu nie napawał optymizmem, ale końcówka rundy pozwoliła awansować portowcom na 4. lokatę w tabeli i zniwelować stratę do czołówki. Wiosenny terminarz sprzyja szczecińskiej drużynie. Na początek dwa mecze u siebie - inauguracja 15 marca z MKS Kluczbork. Potyczki z innymi mocnymi rywalami również na Twardowskiego. Jeśli ekipa prowadzona przez Piotra Mandrysza zachowa skuteczność, już po kilku kolejkach może liderować tabeli, a w czerwcu awansować na zaplecze ekstraklasy.

B - jak budżet. Dyskusje na jego temat rozpalają wyobraźnię sympatyków klubu. Zapowiadane 5-6 mln istnieje raczej tylko na papierze. Pogoń dysponuje mniejszymi środkami (ok. 4 mln), ale i tak bije o głowę ligowych konkurentów. Jeśli pozyska chociaż trzech wartościowych zawodników i... terminowo będzie wypłacać premie, portowcy szybko potwierdzą, że są murowanym faworytem rozgrywek. Pytanie tylko - jakie środki będą potrzebne, by skutecznie rywalizować w I lidze? Mówi się o co najmniej 10 mln zł. Poszukiwania poważnych inwestorów czas zacząć, bo miejska kasa z promocji i "wewnętrzne" pożyczki (w ten sposób większościowi akcjonariusze mogą przejąć wszystkie udziały) nie wystarczą.

C - jak cudotwórca - wielu kibiców w ten sposób nazywa Piotra Mandrysza, którego przyjście do Pogoni odmieniło drużynę. Portowcy zaczęli regularnie zdobywać punkty, grali z większym zaangażowaniem, konsekwencją, lepiej taktycznie. Efektem tego była imponująca seria 6 zwycięstw na zakończenie piłkarskiej jesieni i 4. lokata w tabeli. Pod wodzą Mandrysza granatowo-bordowi wygrali w sumie 8 z 10 spotkań (!) i w rundzie wiosennej będą jednym z murowanych kandydatów do awansu (lider - Gawin Królewska Wola w grudniu zapowiedział wycofanie z rozgrywek, Pogoń znalazła się na podium i ma tylko 2-3 pkt straty do prowadzących zespołów). Jeśli zimowe transfery okażą się tak udane, jak dotychczasowe decyzje personalne nowego trenera (m.in. postawienie na Daniela Wólkiewicza, Jakuba Zawadzkiego czy Marcina Dymka), o styl i wyniki drużyny można być spokojnym. A Mandrysz-cudotwórca zostanie ochrzczony "ojcem sukcesu".

D - jak derby. Pogoń dobrze radzi sobie z drużynami regionu. Potyczki ligowe z Kotwicą i Chemikiem wygrała takim samym stosunkiem bramek 2:1. Emocji na Twardowskiego nie brakowało. Wiosną czekają nas arcyciekawe wyjazdowe rewanże. W 2008 r. meczami o prymat w Zachodniopomorskiem były konfrontacje granatowo-bordowych z Flotą Świnoujście. Jeszcze jako czwartoligowiec portowcy przegrali w Pucharze Polski 0:1, ale już w sparingu przed sezonem walczyli z "wyspiarzami" jak równy z równym (3:3). Kolejny sezon przyniesie derby na poziomie I ligi. Optymiści twierdzą, że takich spotkań może być aż sześć, bo awansują Pogoń oraz Kotwica Kołobrzeg, czyli czekają nas trzy konfrontacje lokalnych rywali w rundzie. Przy okazji wspomnijmy jeszcze o czwartoligowych derbach Szczecina ze Stalą. Żadne inne potyczki o punkty nie rozpaliły tak kibiców. Mała Stal pokazała charakter, ale górą były umiejętności i doświadczenie graczy Pogoni.

E - jak Elana. Wynik 0:2 u siebie z toruńskim zespołem spowodował zwolnienie Mariusza Kurasa. Był to drugi z rzędu przegrany mecz Pogoni na Twardowskiego. W dziewięciu drugoligowych występach pod wodzą "Mario" granatowo-bordowi zgromadzili zaledwie 11 pkt (3 zwycięstwa, 2 remisy, 4 porażki!). Taki bilans musiał kosztować trenera utratę posady. Następca też zaliczył dwie wpadki (w tym 0:3 z Nielbą Wągrowiec), ale później już tylko wygrywał.

F - fuzja z Groclinem, a dokładniej niezrealizowany pomysł na dojście do ekstraklasy kuchennymi drzwiami. Inicjatorem rozmów ze Zbigniewem Drzymałą były podobno władze Szczecina, jednak sprzeciw kibicowskich stowarzyszeń zniechęcił prezydenta Piotra Krzystka do takiego rozwiązania. Spotkania w magistracie przebiegały w atmosferze pretensji, niedomówień, braku konsekwencji. Prezesi Pogoni podobno zapraszali wielkopolskiego biznesmena, nie konsultując tego z gospodarzem Urzędu Miasta! Kibice malowali po murach, grożąc orędownikom fuzji (m.in. Stowarzyszeniu MKS). Ostatecznie Groclin przeniósł się do Warszawy (sto procent akcji wyceniono na ok. 25 mln), a szczecińskie środowisko pozostało rozbite na wiele tygodni. Zwolennicy fuzji deklarowali, że nie będą chodzić na II ligę; przeciwnicy twierdzili, że "powtórka z Piotrcovii" zakończy się kolejnym upadkiem.

G - jak Gastronomicy - Artur Kałużny i Grzegorz Smolny (tylko ten pierwszy związany z branżą gastronomiczną); właściciele większościowego pakietu akcji Pogoni Szczecin SA od początku swojego zaangażowania w piłkarski biznes budzą kontrowersje. Gdy powoływano do życia nową sportową spółkę, byli bardzo mocno lansowani przez rządzącą miastem i regionem Platformę Obywatelską (gmina przekazuje klubowi duże środki w ramach tzw. promocji). Później spekulowano, że są tylko "figurantami", którzy mają poprowadzić Pogoń przez roku lub dwa, do czasu, aż "ujawni" się poważny inwestor. Często wypominano im też ograniczoną wiarygodność i skromne - nawet jak na II ligę - możliwości finansowe. Rozmowy o fuzji z Groclinem zdawały się to potwierdzać. Gastronomicy przetrwali jednak przedsezonowy "kryzys" i na nowy sezon załatwili dla Pogoni dużą dotację z miasta oraz kilku nowych zawodników. Zapowiadają, że na awans do I ligi pieniędzy nie zabraknie. A co w czerwcu?

H - jak Hawrylewicz Jerzy. Przy okazji jubileuszu Pogoni przypomniana została sylwetka byłego piłkarza szczecińskiego klubu, który od 16 lat leży w śpiączce. W tym roku miał powstać nawet film o dramacie Hawrylewicza i jego rodziny, ale z przyczyn proceduralnych zdjęcia przełożono o kilka miesięcy. Doszedł za to do skutku mecz charytatywny w Oldenburgu (tam grał Hawrylewicz po odejściu z Pogoni) z udziałem wielu gwiazd piłki i VIP-ów.

I - jak ideologia, która była siłą napędową Pogoni Nowej w ciężkich czasach upadku "Pogoni brazylijskiej". Dzięki zaangażowaniu kibiców i skutecznej integracji środowiska udało się ocalić ligową piłkę dla Szczecina. A przynajmniej stworzyć warunki jej odbudowy. W bieżącym funkcjonowaniu sportowej spółki ideologię zastępuje plan biznesowy, ale historia i tradycja nadal są wielkim atutem Pogoni. Potwierdził to wyjątkowy klimat imprez organizowanych na 60-lecie i stworzenie Sali Tradycji.

J - jubileusz 60-lecia Pogoni. Na kwiecień przypadła rocznica 60-lecia powstania Pogoni Szczecin. Jubileuszu nie dożył już twórca i największa z legend klubu - Florian Krygier, któremu poświęcono m.in. uruchomioną w siedzibie Pogoni Salę Tradycji. To nie był jedyny akcent uroczystości. Wielkim wydarzeniem okazała się gala zorganizowana w Operze na Zamku. Nigdy wcześniej (nawet w 50. rocznicę) dyplomów i medali nie wręczano w tak uroczystej oprawie. Ale nie scenografia i multimedialne prezentacje były najważniejsze, lecz obecność zacnych gości - pionierów szczecińskiego sportu, olimpijczyków, reprezentantów Polski, wreszcie zawodników, którzy wprowadzali Pogoń na ligowe salony, w tym do piłkarskiej elity (rok 1958). Na galę, a później wspaniały bal w hotelu Radisson, przyjechali przedstawiciele niemal wszystkich sekcji skupionych niegdyś pod szyldem Morskiego Klubu Sportowego. Pierwszymi, którzy rezerwowali bilety na podróż do Szczecina (z Kanady), byli legendarni piłkarze portowej jedenastki - Marian Kielec i Leszek Wolski. Sportowa rodzina Pogoni zebrała się w niemal trzystuosobowym składzie. To był najpiękniejszy moment roku jubileuszowego. Nie doszedł za to do skutku awizowany mecz z markową drużyną. Organizatorzy nie chcieli zainwestować i zaprosić kogoś z Zachodu (FC Koln, Hellas Weronę), a rozmowy z Legią Warszawa zakończyły się fiaskiem.

K - jak kibice, których dużą część Pogoń straciła po "spadku" do IV ligi, a później raz jeszcze - po konflikcie dotyczącym przenosin Groclinu. Wielu fanów w pewnym sensie bojkotuje mecze obecnej drużyny tylko dlatego, że popierali opcję pt. "Ekstraklasa". Nawet dobre wyniki i wyraźny skok w tabeli znacząco nie zwiększyły zainteresowania meczami portowców. Średnia frekwencja jesienią to ok. 2 tys. widzów. Oby wiosną było znacznie lepiej. Trener Mandrysz mówi, że liczy na 10-tysięczną publiczność, która będzie wspierać Pogoń w spotkaniach decydujących o awansie. Przy literze "K" i kibicach warto przypomnieć też "Korowód na 60-lecie", czyli przemarsz ulicami Szczecina ok. 3 tys. fanów. Z flagami, racami i śpiewem na ustach. Korowód zakończył się odsłonięciem pamiątkowej tablicy w historycznej siedzibie klubu, przy pl. Tobruckim (budynek Czerwonego Ratusza).

L - jak lider II ligi. Ten po jesieni - Gawin Królewska Wola - nieoczekiwanie wycofał się z rozgrywek, bo główny sponsor uznał, że nie ma już interesu w prowadzeniu klubu, który może awansować do I ligi. Próbował nawet wyprowadzić klub z małej wioski do większego miasteczka na Dolnym Śląsku, ale ten plan mu się nie udał. Dla Pogoni też jest to ułatwienie zadania, ale trzeba przyznać, że wszyscy liczyliśmy, że nawet w rozgrywkach II ligi portowcy szybko zajmą fotel lidera i będą "odjeżdżać" rywalom. W pewnym momencie sytuacja była bardzo zła, teraz jest znacznie lepiej - portowcy zajmują 3. miejsce dające prawo gry w barażu, a strata do prowadzących wynosi 2-3 pkt. Hasło "lider" odnosi się też do indywidualnej klasyfikacji. Najskuteczniejszy w Pogoni Marek Kowal ma na koncie już 11 trafień i spore szanse na tytuł króla strzelców II ligi.

M - jak młodzi i medale - w lipcu 2008 r. drużyna juniorów Pogoni po 22 latach przerwy znów znalazła się na podium mistrzostw Polski. Podopieczni Roberta Dymkowskiego na turnieju w Krasnem wywalczyli brązowe medale. Dwóch wyróżniających się młodych graczy (Tomasz Rydzak, Jakub Zawadzki) miało udział w wywalczeniu awansu do II ligi, kilku trenowało z pierwszym zespołem (Mikołaj Lebedyński, Adrian Kamień, Paweł Waśków, Radosław Gluza). Najzdolniejszymi wychowankami morskiego klubu zaczęły interesować się zespoły ekstraklasy (Arka Gdynia, Lech Poznań, Ruch Chorzów), ale Pogoń też stawia na młodzież i takich zawodników jak Daniel Wólkiewicz czy Lebedyński chce zatrzymać w Szczecinie. Szkolenie piłkarskiego narybku stało się jednym z priorytetów nowej sportowej spółki powołanej w 2007 r., po odejściu Antoniego Ptaka. Szkolenie młodych piłkarzy koordynują Włodzimierz Obst oraz Dariusz Adamczuk. Na Twardowskiego trenuje teraz ponad 300 orlików, trampkarzy i juniorów.

N - jak nowi gracze. Sezon 2007/2008 zakończył się rewolucyjnymi zmianami (odeszło 12, przyszło 8 zawodników). Nie wszystkie decyzje personalne okazały się trafione, a ogólna ocena letnich wzmocnień jest negatywna. Jedynym chwalonym graczem był Marcin Woźniak (zwany "Woźnym"). Najgłośniej krzyczy, najczęściej przeklina, ale umiejętnościami też się wyróżnia. Po rundzie jesiennej stał się jednym z liderów Pogoni. Waleczny, przebojowy, skuteczny (4 gole) lewy obrońca, który zaskarbił sobie sympatię kibiców. Sprowadzony przed sezonem z KSZO Ostrowiec w sparingach prezentował się bardzo przeciętnie, jednak w meczach o punkty złapał rytm. Na drugim biegunie "Jankes", czyli Marcin Jankowski - król strzelców IV ligi w barwach Czarnych Żagań. Do Pogoni sprowadzony jako obiecujący napastnik i świetny (lewonożny) egzekutor rzutów wolnych. Nie sprawdził się w żadnej roli, grał mało (241 min w 7 spotkaniach), nie zdobył nawet jednej bramki. Trener Piotr Mandrysz zapowiadał, że przed rundą wiosenną wzmocni drużynę (5-6 zawodników). Już w grudniu zakontraktowano trzech graczy ze Śląska. Czy sprawdzą się w morskim Szczecinie?

O - jak obcokrajowcy. Po "brazylijskim serialu" Antoniego Ptaka Szczecin tęsknił za rodzimymi graczami, nawet bez wielkich nazwisk. W obecnej kadrze jedynie Ferdinand Chifon ma obcy paszport (Kamerun), ale za to może pochwalić się długim stażem w Pogoni (w sumie - ponad 3 sezony). Innych piłkarzy z Afryki, Ameryki Południowej, Bałkanów czy zza wschodniej granicy nie ma. Na razie szkoleniowcy chcą bazować na Polakach. Chifon wrócił do Pogoni (zima 2007/08) trochę dzięki znajomościom, ale spisywał się dobrze i strzelił kilka ważnych bramek (np. w Sosnowcu).

P - jak portowcy. Zacieśnianie współpracy z przedsiębiorstwami branży morskiej (PŻM, Port) to jeden ze strategicznych kierunków rozwoju Pogoni. W 2008 r. podpisano kilka umów, które dobrze rokują na przyszłość.

R - jak rozgrywający z prawdziwego zdarzenia. W Pogoni brakuje go od paru sezonów. Pomysłem na rozwiązanie problemu miało być zaangażowanie wiosną Pawła Drumlaka. Wychowanek Stali Stocznia i przez wiele lat zawodnik Pogoni nosił się z zamiarem powrotu do rodzinnego miasta. Po rozwiązaniu kontraktu z Cracovią Kraków był "wolnym graczem", więc spekulowano, że może wystąpić w granatowo-bordowych barwach już podczas spotkań barażowych o awans do II ligi. Mariusz Kuras proponował mu treningi na Twardowskiego i podjęcie rozmów z włodarzami klubu. Piłkarz, jak i prezesi Pogoni byli jednak w rozterce, bo powrotowi "Drumiego" stanowczo sprzeciwiali się kibice. Wypomniano mu przede wszystkim prowokacyjne zachowanie podczas wizyt na Twardowskiego z ekipą "Pasów". Doświadczony rozgrywający chyba nie miał ochoty na pojednawcze spotkanie z fanami (składano takie propozycje) i w sierpniu wrócił na boiska ekstraklasy, podpisując kontrakt z ŁKS Łódź. A Pogoń pozostała bez rozgrywającego, bo nie są nimi ani Radosław Biliński, ani Adrian Sobczyński. Może będzie nim nowy gracz - Michał Szczyrba?

S - jak stadion, a dokładnie nowy stadion w Dąbiu, który przed wyborami (2006 r.) obiecywał prezydent Piotr Krzystek. Inwestycja miała być zrealizowana jeszcze przed Euro 2012, bo pan prezydent łudził się, że lista miast - organizatorów ME może zostać poszerzona nawet do 8. Teraz o nowym obiekcie piłkarskim władze Szczecina rozmawiają niechętnie. A szkoda, bo jego powstanie niemal gwarantowałoby wielką piłkę w naszym mieście (mecze reprezentacji, nowi inwestorzy w Pogoni)! Na razie nie uchwalono nawet planu zagospodarowania terenu, nie słychać też o potencjalnych dzierżawcach, którzy mieliby wybudować stadion, a w jego okolicy realizować "funkcje komercyjne". Wiadomo jedno - gmina nie znajdzie żadnych pieniędzy na stadion, bo chce ze środków własnych (ponad 200 mln!) budować halę widowiskowo-sportową przy ul. Szafera, choć ta miała być finansowana głównie z funduszy unijnych.

T jak trenerzy - od lipca 2007 do grudnia 2008 w Pogoni pracowało trzech szkoleniowców. Sporo. Czwartoligową drużynę kompletował Marcin Kaczmarek (asystent - Sławomir Rafałowicz) i na półmetku rozgrywek granatowo-bordowi byli liderem tabeli. Mimo to włodarze klubu zdecydowali o zmianie trenera - do Szczecina wrócił uwielbiany przez kibiców Mariusz Kuras. Przerwa zimowa upłynęła pod znakiem wzmocnień (Andrzej Tychowski, Ferdinand Chifon, Maciej Ropiejko) i niezliczonej ilość sparingów (12). Wiosną zespół nie zachwycał, ale cel wykonano. Przed drugoligowym sezonem podziękowano aż 12 piłkarzom, w ich miejsce pozyskano 8 nowych. Coś jednak nie grało i po dziewięciu seriach nasza drużyna miała na koncie zaledwie 11 pkt. Dwie domowe porażki (Miedź Legnica, Elana Toruń) przesądziły o zwolnieniu Kurasa. Jego następca - Piotr Mandrysz przegrał tylko "na inaugurację" (u siebie z Zagłębiem Sosnowiec 1:2) i z Nielbą w Wągrowcu. W pozostałych ośmiu spotkaniach portowcy zainkasowali całą pulę i znaleźli się w ścisłej czołówce.

U - Unia Janikowo, czyli drużyna uznawana przed sezonem za zespół z wielkimi aspiracjami. Unia miała być tym, który będzie walczyć o awans z Pogonią. W bezpośrednim meczu portowcy wygrali w Janikowie (gol Wólkiewicza!), a wcześniej odebrali punkty Gawinowi, Kotwicy i Kluczborkowi. Wygrana na terenie Unii jest bardzo ważnym krokiem w drodze do I ligi.

W - Wólkiewicz Daniel, bezwzględnie największe odkrycie kończącego się roku w Pogoni. 17-letni błyskotliwy skrzydłowy (powoływany do kadry U-18) rozegrał jesienią zaledwie cztery mecze w II lidze, ale były to występy tak efektowne, że dziś uznaje się go przyszłą gwiazdę granatowo-bordowych i prawego pomocnika na miarę ekstraklasy! Czy "Wólka" stanie się jednym z liderów portowej jedenastki? Przekonamy się już wiosną 2009.

Z - Zatoka Puck - rywal Pogoni w barażowym dwumeczu o II ligę. Wyjazd do Pucka był najważniejszym spotkaniem 2008 r. Czwartoligowe zmagania szczecinianie wygrali w cuglach (kadrowo i finansowo byli znacznie silniejsi niż lokalni rywale), ale by cieszyć się z awansu do wyższej klasy rozgrywkowej, musieli pokonać lidera IV ligi województwa pomorskiego. Zadanie wykonali bez większych problemów, choć przed pierwszą wyjazdową potyczką napięcie było spore. 1:0 w Pucku (gol Tomka Rydzaka) przesądziło o końcowym wyniku. Na Twardowskiego portowcy rozgromili przeciwnika 4:0, choć bramki zdobywali dopiero po przerwie.