Kotwica w Żaganiu nie przerwała złej serii

II liga piłkarska: piąty remis kołobrzeżan w tym roku
Najważniejsza informacja dla sympatyków Kotwicy - "Waleczne serca" (przydomek nadany po świetnej rundzie jesiennej) wciąż są na pudle drugoligowych rozgrywek i wciąż liczą się w walce o I ligę. Chyba ta perspektywa, bliskość spełnienia marzeń powoduje, że drużyna Tomasza Arteniuka na całej linii zawodzi w tym roku. Kołobrzeżanie mają już 8 punktów straty do lidera z Kluczborka i jeśli szybko się nie przebudzą - historyczny awans może uciec im sprzed nosa. Złożona przez Arteniuka dymisja nie podziałała na zawodników nadzwyczaj mobilizująco. Zespół przegrał ostatnio u siebie z MKS Kluczbork, a w sobotę ledwie zremisował w Żaganiu.

Czarni bronią się przed spadkiem i wiosną pokazali, że nie składają broni. Po ostatniej porażce w Wągrowcu (gola dla Nielby zdobył Patryk Halaburda, były gracz... Kotwicy) było jasne, że zaatakują od pierwszego gwizdka. Bardzo aktywny był zwłaszcza Marcin Jankowski (jesienią napasnik Pogoni), który wciąż nie może się przełamać w II lidze. W 15. minucie uderzył z kilkunastu metrów. Mocno i precyzyjnie, ale Dominik Sobański zdołał odbić piłkę. Dopadł do niej Pascal Ekwueme, strzelił i znów Sobański był górą.

Podobną okazję zmarnowali kołobrzeżanie. W 41. minucie Krzysztof Rusienek strzelał, a Marcin Pietroń chciał dobijać, ale bramkarz Czarnych był szybszy.

Jeszcze lepsze okazje goście zmarnowali po zmianie stron. W 52. minucie Marcin Ziatyk (jesienią grał w Czarnych) podał do Pietronia, a ten miał przed sobą pustą bramkę i trafił w bramkarza. Kilkanaście minut później prawą stroną zaatakował Filip Marciniak. Minął dwóch obrońców, wbiegł w pole karne i wyłożył piłkę na drugim metrze. Rusinek i Ziatyk nie zdążyli jednak dopaść futbolówki i wepchnąć ją do siatki.

- Mieliśmy pięć lub sześć bardzo dobrych okazji, ale nie potrafiliśmy ich wykończyć - żalił się po meczu Arteniuk. Mógł jedynie pocieszać się, że drużyna wracała do domów z punktem.

Mecz z Czarnymi był już 7. bez zwycięstwa. Czarna seria trwa, choć rozpoczynając wiosenne granie klubowi działacze tonowali nastroje.

- My zawsze mamy początek wiosny trudny. Gubimy punkty, ale później drużyna łapie swój rytm i wygrywa - mówił Andrzej Kargol, prezes klubu. Szef Kotwicy liczył jednak, że ewentualny kryzys szybciej się skończy.

Drużyna wygrała na początek z Nielbą, a od spotkania w Legnicy (0:0) - tylko remisuje lub przegrywa. Po części Kotwicę tłumaczą kontuzje. Brakuje przede wszystkim kapitana zespołu Daniela Małkowskiego, który jesienią zagrał we wszystkich meczach w pełnym wymiarze czasowym. Urazy leczą lub leczyli inni zawodnicy, a za kartki w Żaganiu nie mógł zagrać Paweł Grocholski.

Czarni Żagań - Kotwica Kołobrzeg 0:0

Kotwica: Sobańsk - Stankiewicz Ż, Woropajew Ż, Żdanow Ż, Rawa, Sawczuk (69. Misztal), Pietroń, Stróż (73. Gircha), Marciniak, Ziatyk, Rusinek.