Sport.pl

Drugoligowcy rozczarowują. Portowcy najbardziej

Ostatnie tygodnie były dla zachodniopomorskich zespołów bardzo nieudane. Pogoń zdobyła tylko trzy punkty w pięciu meczach, Kotwica nie wygrała od siedmiu kolejek, Chemik przegrał pięć spotkań i spadł na dno tabeli! Co jest grane? - zastanawia się Tomasz Maciejewski, dziennikarz "Gazety"
Początek rundy wiosennej nie zwiastował kłopotów. Kołobrzeżanie - bohaterowie pierwszej części sezonu - pewnie pokonali Nielbę (2:0) i zajęli fotel lidera. Pogoń - kontynuując znakomitą serię pod wodzą Piotra Mandrysza - ograła MKS Kluczbork (1:0), Czarnych Żagań (3:0) i awansowała na 2. miejsce. A po przedświątecznym zwycięstwie w Legnicy objęła nawet przodownictwo w tabeli. Chemik zaliczył dwa remisy, a później szczęśliwie wygrał z Zagłębiem Sosnowiec, co dało szansę na przesunięcie się w górę strefy barażowej.

Teraz wszystkie nasze drugoligowe zespoły dołują. Portowcy przegrali z Elaną Toruń i Rakowem Częstochowa, zremisowali z Zawiszą, a w niedzielę na własnym stadionie nie poradzili sobie z outsiderem - Polonią Słubice (1:1). Wyniki rozczarowują, ale jeszcze bardziej niepokoi styl gry i forma poszczególnych zawodników. Szczecińskiemu zespołowi brakuje liderów w każdej formacji. Pogoń nie ma klasowego bramkarza, dobrego reżysera gry i duetu skutecznych napastników. Kibice zadają sobie pytania: skąd ten kryzys, kto odpowiada za transferowe niewypały, co z awansem? Tylko dzięki niezwykłemu zbiegowi okoliczności (porażki rywali) granatowo-bordowi mogą nadal cieszyć się pozycją wicelidera i z umiarkowanym optymizmem myśleć o finiszu rozgrywek. Pod warunkiem, że w najbliższych spotkaniach zdobędą komplet albo "prawie komplet" punktów. Taki scenariusz oznacza jednak duże kłopoty drużyny z Polic i podrażnioną ambicję ekipy z Kołobrzegu, bo w sobotę portowcy grają z Chemikiem, a w następny weekend - z Kotwicą. Zapowiada się ciekawy, "derbowy" tydzień, po którym będzie wiadomo, kto zażegnał wiosenny kryzys.

Problemy kadrowe i ligowy maraton

Słabe wyniki policzan i seria wpadek portowców mają różne źródła, ale wspólny mianownik - sytuację kadrową, kryzys w szatni. Drużyna Marka Czerniawskiego została zimą tak poważnie osłabiona, że w drugiej części sezonu była skazana na dramatyczną walkę o utrzymanie. Bez pięciu podstawowych zawodników (Marcin Miśta, Bouba, Jakub Szałek, Marcin Gumowski, Leszek Muskała) nie było szans na takie niespodzianki jak jesienne zwycięstwa w Bydgoszczy i Sosnowcu. Chemik może być dumny, że ma w składzie kilkunastu wychowanków, dobry system szkolenia i ambitnego, zdolnego trenera, ale to nie wystarczy na II ligę. Przynajmniej w roku 2009, kiedy z powodu kryzysu gospodarczego główny sponsor klubu (Zakłady Chemiczne) znacząco ograniczył finansowanie. Spadek o klasę niżej nie będzie tragedią, utrzymanie należałby uznać za wielką niespodziankę.

Zupełnie inne cele stawia się przed Pogonią! Po zmianie trenera (w połowie września Mandrysz zastąpił Mariusza Kurasa) i znakomitej serii ośmiu zwycięstw w 10 kolejkach, szczecinianie odnaleźli się w roli faworyta. Wydawało się, że po kilku wzmocnieniach i spokojnie przepracowanym zimowym okresie przygotowawczym będą pewniakiem do awansu. Zaczęli dobrze, w czterech spotkaniach zdobyli 10 pkt i na Wielkanoc zostali liderem. Później jednak okazało się, że nie wszystkie mechanizmy w zegarku są naoliwione. Jedna wpadka (Jarocin) pociąga za sobą następną, rutyniarze zawodzą, kontuzje się mnożą. Gdy rozpoczął się ligowy maraton (środa-sobota), granatowo-bordowi przeżyli koszmar. Trzy remisy, dwie porażki, bramki tracone w końcówkach po juniorskich błędach obrońców i bramkarzy. A mogło być jeszcze gorzej, gdyby nie fartowne trafienie Piotra Petasza w Bydgoszczy (93. min). Z Polonią oglądaliśmy już antyfutbol, większość zawodników snuła się po boisku.

Problemy innej natury

Co stało się z efektownie i skutecznie grającą drużyną Mandrysza? Co dzieje się w szatni portowców? Jak prezesi poradzą sobie z "kryzysem"? Czy wizje kolejnych awansów - rok po roku - były równie wiarygodne jak projekt "Nowy stadion w Dąbiu" i "Pływające Ogrody 2050", lansowane przez władze Szczecina? Na te pytania nikt nie zna odpowiedzi. Ale sporo się mówi o nie najlepszej atmosferze w klubie i wokół niego, dziurawym budżecie, wreszcie - konfliktach między piłkarzami, grupkach imprezowiczów. Nie wszystkim zależy na wynikach, nie wszyscy dbają o formę, bo przecież za dwa miesiące już na Twardowskiego nie będą mieli czego szukać! Swoiste rozprężenie, problemy z dyscypliną oznaczałyby, że powtarza się scenariusz z jesieni, kiedy Kuras częściowo stracił kontrolę nad zespołem, decyzje kadrowe podzieliły szatnię, a słabe wyniki i klimat konfliktu zniechęciły kibiców i sponsorów. Jeżeli klubowi włodarze i sztab szkoleniowy szybko nie opanują sytuacji sportowo-organizacyjnej, Pogoń zakończy sezon przy pustych trybunach, a kolejny rok w II lidze to zmierzch "epoki gastronomików" pod patronatem Urzędu Miasta. I równie bolesna porażka kibiców, całego środowiska. Gra toczy się więc o dużą stawkę.

Scenariusz optymistyczny, czyli słabość rywali

Pocieszeniem jest to, że czarne chmury mogą ustąpić równie szybko, jak przyszły. W trzech najbliższych spotkaniach granatowo-bordowi są w stanie zdobyć 7 pkt i umocnić się na miejscu premiowanym awansem. Najważniejsza będzie potyczka z Nielbą Wągrowiec (środa, 13 maja) na własnym stadionie. W Policach raczej nie zaliczą wpadki, w nadmorskich derbach wystarczy remis. Kotwica zbyt mocno nie aspiruje do I ligi, podobnie jak następni rywale portowców - Gawin/Ślęza Wrocław i Unia Janikowo. Potwierdzają to wiosenne wyniki i doniesienia z klubów. Jedynym zespołem, który do końca powinien walczyć o awans, jest Raków. Pytanie, czy zdoła odrobić pięciopunktową stratę do szczecinian? Przeciwników ma prawie takich samych: Gawin, Nielba, przyjazd do Polic i Kołobrzegu, walcząca o utrzymanie Polonia.

Układ tabeli sprzyja portowcom, konkurenci regularnie gubią punkty, organizacyjnie nie są przygotowani na wyższą klasę rozgrywkową. Pogoń - nawet w kryzysie - uważana jest za potentata, poważną markę. To paradoks, ale najgorsze notowania "Duma Pomorza" ma na lokalnych forach internetowych. Ilość głupich komentarzy, epitetów, szyderstw rośnie lawinowo. Entuzjazm, jedność środowiska i spokój przywrócić mogą tylko efektowne zwycięstwa, a w perspektywie - gra o ekstraklasę. W czerwcu okaże się, jak daleko do celu.