Sport.pl

Mówi trener Pogoni

Do Pogoni nie przychodzi się za karę!

Tomasz Maciejewski: Transfery, sparingi, a nawet treningi wyglądają obiecująco. Przed inauguracją optymizm?

Piotr Mandrysz: Jestem zadowolony z przygotowań, zawodników, formy zespołu. Oprócz Olka Moskalewicza pozyskaliśmy piłkarzy mniej znanych w kraju, ale to nie znaczy - gorszych. Nie sztuka jest zebrać 11 reprezentantów i zrobić wynik. Prowadzimy inną politykę transferową. Nowi gracze przyszli tu, bo bardzo chcieli grać w Pogoni, a nie za karę! Mam nadzieję, że w I lidze zaprezentują się na miarę swojego talentu i to przyniesie korzyść drużynie. A jaka to będzie "korzyść", pokaże runda jesienna. Wtedy jasno określimy cele!

12 piłkarzy przyszło, 12 podziękowano - jest pan spokojny o zgranie, na boisku i w szatni?

- Spokojny nie jestem, bo takie sprawy łatwiej przeprowadza się zimą, kiedy przerwa w rozgrywkach dłuższa, ale nie mieliśmy wyjścia. Wierzę, że odbędzie się to jak najmniej boleśnie. Każdy trening, każdy dzień korzystnie wpływa na zgranie drużyny, chłopcy się lepiej rozumieją, fajnie współpracują.

Jak rozładować napięcie, jak zmotywować rezerwowych?

- Każdy trener ma ten problem. W jednym meczu 22 ludzi nie mogę wystawić! Będę rotował składem, dawał szansę wszystkim. Nie patrzę w metrykę, nie liczy się nazwisko. Decydują umiejętności, aktualna forma.

Plan na sezon - minimum i maksimum?

- Żadnych deklaracji, prognoz. Jest za wcześnie. Drużyna ma potencjał, stać ją na dobry wynik, ale nie zapominajmy, że wielu chłopaków dopiero debiutuje na tym szczeblu rozgrywek. Zobaczymy, jak spiszą się w potyczkach z bardziej doświadczonymi ekipami.

Lokalny rywal - Flota - ma za sobą udany sezon w I lidze, o co będzie grać teraz?

- O górną część tabeli. Uważam, że mimo zmian kadrowych, ten drugi rok nie będzie dla świnoujścian gorszy. Przeprowadzono kilka transferów, do składu wrócić może Grzegorz Skwara... Flota ma kilka mocnych punktów, dobrego trenera, ambitnych działaczy i piłkarzy, którzy dopiero pracują na nazwiska... i mogą okazać się objawieniem sezonu, tak jak u nas wiosną Mikołaj Lebedyński.