Mocne wejście Pogoni

I liga piłkarska: Pogoń - GKS Katowice 3:0! Efektowne zwycięstwo, ponad 10 tysięcy kibiców, wspaniała oprawa i doping - tak wyglądała inauguracja sezonu w Szczecinie!
Pogoń zagrała jak za dawnych dobrych czasów! Ambitnie, skutecznie, przy wypełnionych trybunach. Takiej atmosfery na Twardowskiego nie było od kilku lat. Dobre widowisko na murawie, rewelacyjne - na sektorach pod zegarem. Przed meczem - minuta ciszy dla uczczenia pamięci uczestników Powstania Warszawskiego, patriotyczny transparent, hymn, sektorówka z godłem. Później już tylko futbol i najnowsza historia klubu: "O własnych siłach zaczynaliśmy od zera...". Dwie wielkie flagi, setki granatowych i czerwonych chorągiewek, a w "finale" efektowne konfetti.

Kulminacja pokazu (ok. 60. min) piłkarzy pobudziła jeszcze mocniej niż kibiców. Zamiast "nielegalnej" pirotechniki oglądaliśmy firmową "bombę" Piotra Petasza. Lewonożny pomocnik, po szybkim rozegraniu rzutu wolnego, huknął z 30 metrów, nie dając szans zawodnikom stojącym w murze i bramkarzowi GKS. Publika zaczęła fiestę, a oba zespoły podkręciły tempo. Katowiczanie chcieli szybko wyrównać, gospodarze kontrowali. W 68. min mogło być 1:1... lub 2:1, bo najpierw Bartosz Iwan znalazł się oko w oko z Krzysztofem Pyskatym (golkiper błysnął refleksem), a chwilę później po dynamicznej akcji i dośrodkowaniu Petasza minimalnie przestrzelił Mikołaj Lebedyński.

Młody napastnik dał świetną zmianę - grał bez kompleksów, uderzał z pierwszej piłki, łatwo urywał się obrońcom. I rozstrzygnął losy meczu, wykorzystując znakomitą asystę Marcina Woźniaka, a w doliczonym czasie - kiks obrońców.

Wcześniej dobrą okazję do podwyższenia wyniku miał Olgierd Moskalewicz, a strzałów z dystansu próbowali Przemysław Pietruszka i Maksymilian Rogalski. Owacyjnie witany przez kibiców "Olo" był aktywny od początku spotkania, ale wydawało się, że lepiej pasowałaby mu pozycja ofensywnego pomocnika, gdzie ma większy wpływ na kreowanie gry i atakuje z zaskoczenia.

- Najważniejszy jest efekt końcowy, a nie nazwiska strzelców. Żałuję kilku sytuacji, ale koledzy mnie wyręczyli. Cieszę się, że mamy zawodników tak znakomicie wykonujących rzuty wolne - komentował z humorem Moskalewicz. - Przy 1:0 grało nam się łatwiej, GKS trochę się otworzył, a my to wykorzystaliśmy. Zwycięstwo zasłużone, lecz jego rozmiary i wspaniała atmosfera na trybunach to bardzo miłe zaskoczenie.

Frekwencja, doping, klimat piłkarskiego święta poruszyły wszystkich zawodników, a najbardziej spontanicznie wypowiadał się Maciej Mysiak, wychowanek Energetyka Gryfino.

- Od dziecka marzyłem, by zagrać na tym stadionie, przy pełnych trybunach. Dziś to marzenie się spełniło. Mój pierwszoligowy debiut oglądało wielu znajomych i oczywiście rodzina. Byłem tak zmotywowany, że zapomniałem o kontuzji - mówił 25-letni obrońca, którego występ w sobotę stał pod znakiem zapytania (odnowiony uraz stopy w sparingu z Lechią).

Za tydzień, w składzie na GKP Gorzów, żadnych znaków zapytania w defensywie raczej nie będzie. Pyskaty kilkoma świetnymi interwencjami załatwił sobie etat, Marcin Nowak ma pewny plac za solidność i spryt rutyniarza, "Woźny" wrócił do formy i szaleje na lewym skrzydle, sprawdza się duet stoperów Mysiak - Marcin Dymek. W ofensywie mogą nastąpić kosmetyczne korekty, lecz szansą dla rezerwowych jest tylko "wejście smoka" a la Lebedyński. Aż trudno uwierzyć, że w ekipie portowców taka konkurencja: Piotr Dziuba, Josef Petrik, Łukasz Wróbel na ławce, Krzysztof Hrymowicz (po Magdeburgu) na trybunach... A są jeszcze rekonwalescenci - Khaddy Kazadi, Maciej Ropiejko, Marek Kowal. Zapowiada się ciekawy sezon. Po 3:0 na inaugurację musi być ciekawie!

Pogoń Szczecin - GKS Katowice 3:0 (0:0)

Bramki: Petasz (64. - asysta Parzy), Lebedyński dwie (74. - asysta Woźniak i 90.).

Pogoń: Pyskaty - Nowak, Mysiak, Dymek, Woźniak, Pietruszka, Koman, Parzy (71. Rogalski), Petasz, Moskalewicz (90. Dziuba), Prędota (65. Lebedyński).

GKS: Gorczyca - Sroka Ż (89. Małkowski), Kamiński, Nowak, Kubies, Goncerz, Cholerzyński, Hołota Ż, Plewnia (63. Wijas), Iwan, Malicki (69. Kaliciak).

Sędziował: Piotr Wasilewski (Kalisz)

Widzów: 10 000

Pogoń - GKS

5strzały celne1
9strzały niecelne4
0słupki/poprzeczki0
7rzuty rożne3
3spalone0
16faule16