Wyjazdowe rozczarowanie

Pogoń przegrała z GKP Gorzów (0:1) w 2. kolejce I ligi piłkarskiej. Dobre 30 minut i doping ponad 700 szczecińskich kibiców nie przestraszyły ambitnej ekipy gospodarzy


Pierwsze akcje meczu - przy bardzo żywiołowych reakcjach trybun - zapowiadały inny scenariusz. Powtórkę udanej inauguracji sezonu. Pogoniarze prowadzili grę, trzema podaniami przechodzili z obrony do ataku, stwarzali groźne sytuacje. Już w 2. minucie Piotr Petasz mógł otworzyć wynik strzałem z linii pola karnego, ale bramkarz Sławomir Janicki efektownie sparował piłkę. Chwilę później młodego golkipera wyręczył stoper Paweł Wojciechowski, blokując uderzenie (po rzucie rożnym) Olgierda Moskalewicza. Trzecią dogodną okazję wypracował Piotr Prędota - ograł obrońcę, wbiegł w szesnastkę i przymierzył... kilka metrów od bramki. Serię strzałów, kornerów i dośrodkowań zakończyli Przemysław Pietruszka i Tomasz Parzy. Bez efektu bramkowego.

Gospodarze otrząsnęli się po 15-20 minutach i kilku świetnych interwencjach Janickiego. Zaczęli radzić sobie z pressingiem, wymuszali faule, sporadycznie atakowali. Głównie siłami rutyniarzy - Artura Andruszczaka (prawe skrzydło) i Pawła Kaczorowskiego (lewe), jednak szczeciński duet Marcinów: Nowak&Woźniak kontrolował sytuację, pewnie grali stoperzy, Krzysztof Pyskaty nie miał wiele pracy. Niestety, pod drugą bramką też działo się coraz mniej. Przed przerwą oglądaliśmy już tzw. mecz walki, czyli ligową kopaninę. Portowcy zupełnie stracili inicjatywę. To był sygnał dla gorzowian, że trzeba utrzymać ten "styl" i wyszarpać zwycięstwo.

W drugiej połowie plan zrealizowali, wykorzystując stratę portowców w środku pola, doświadczenie Kaczorowskiego, precyzję Andruszczaka i spryt Mouhamadou Traore. Senegalczyk wyskoczył do dośrodkowania szybciej niż Marcin Dymek i wpakował piłkę do siatki. 10 minut wcześniej "Dymo" jeszcze uratował wynik, blokując strzał do pustej bramki, potem spóźnił się ułamek sekundy. I kończył spotkanie z opuszczoną głową. Podobnie jak cały zespół - bezradnie, chaotycznie, nieskutecznie. Sektor wypełniony (właściwie przepełniony) szczecińskimi kibicami próbował poderwać granatowo-bordowych do walki, lecz był to daremny trud. A cztery tysiące sympatyków GKP świętowało drugie zwycięstwo w sezonie. Na dodatek w tak prestiżowej potyczce.

- Wygraliśmy z bardzo dobrym zespołem. W pierwszej połowie Pogoń nas zaskoczyła, miała przewagę. Dopiero rozmowa w szatni pozytywnie wpłynęła na zawodników, a niespodziewana zmiana, przesunięcie Kaczorowskiego do środka, przyniosła bramkową akcję - wyjaśniał Adam Topolski, trener gorzowian

- Po 20 minutach remis brałbym w ciemno. Szczecinianie byli lepsi piłkarsko, mieli sytuacje, jednak nie potrafili ich wykorzystać. Po przerwie zagrali słabo, przy 0:1 już nie umieli się pozbierać - komentował lekko zdziwiony Tadeusz Babij, wiceprezes GKP, niegdyś zawodnik Pogoni i Stilonu.

Młodszy "reprezentant" obu klubów, który latem zdecydował się na przeprowadzkę z Gorzowa do Szczecina - Josef Petrik był zaskoczony nie tylko wynikiem, ale i zachowaniem publiczności, witającej go oklaskami i życzliwymi okrzykami.

- Spędziłem tu tylko sezon, lecz to był dla mnie bardzo ważny i udany rok. Dziś jestem w Pogoni, a z gorzowskim zespołem wiążą się fajne wspomnienia. Dziękuję kibicom. Oni przeżywają chwile radości, my wracamy bez punktów. Zadecydował jeden błąd, szkoda niewykorzystanych sytuacji - podsumował "Józek".

Czeski obrońca już drugi mecz oglądał z ławki rezerwowych, podobnie jak Łukasz Wróbel czy Piotr Dziuba (z GKS zagrał 2 minuty, z GKP - niecały kwadrans). Trener Piotr Mandrysz postawił na zwycięski skład sprzed tygodnia, ale na Podbeskidzie będą zmiany. W Gorzowie zawiedli środkowi pomocnicy, napastnicy i Petasz, który po końcowym gwizdku otrzymał drugą żółtą kartkę. Za dyskusję z sędziami.

GKP Gorzów - Pogoń Szczecin 1:0 (0:0)

Bramka: Traore (66. - asysta Andruszczak).

GKP: Janicki - Truszczyński Ż, Wojciechowski, Jakosz, Topolski, Andruszczak Ż (80. Kaczmarczyk), Łuszkiewicz (64. Wan), Maliszewski, Kaczorowski Ż (72. Brain Obem), Traore, Piątkowski.

Pogoń: Pyskaty - Nowak, Mysiak, Dymek, Woźniak Ż, Pietruszka, Koman (78. Dziuba), Parzy (68. Rogalski), Petasz ŻŻCZ, Moskalewicz, Prędota (62. Lebedyński).

Sędziował Tomasz Grabowski (Opolski ZPN)

Widzów: 5000 (700 ze Szczecina)