Mówi obrońca Pogoni

Nie byliśmy gorsi, zadecydowała chwila dekoncentracji

Tomasz Maciejewski: Czego zabrakło, by wywieźć z Gorzowa chociaż remis?

Maciej Mysiak: Piłka nożna to gra błędów i nam się niestety jeden przytrafił. Chwila dekoncentracji kosztowała utratę punktów. A na pewno nie byliśmy drużyną gorszą od GKP. Gdyby udało się wykorzystać sytuacje z pierwszych minut, szczególnie Piotrka Petasza i Piotra Prędoty, spotkanie ułożyłoby się inaczej.

Dlaczego w końcówce tak słabo radziliście sobie w ofensywie?

- Wiadomo, jak ciężko się goni wynik. Jest presja, pośpiech, niedokładne zagrania. Gospodarze mądrze się bronili, my chcieliśmy jak najszybciej wyrównać. Mieliśmy jakieś okazje, ale głównie ze stałych fragmentów. Nie udało się trafić.

Wpadka w Gorzowie to będzie zimny prysznic?

- Nie. Raczej staramy się w szatni tonować nastroje, tę gorącą atmosferę wokół drużyny. Wiemy, że oczekiwania są ogromne, kibice chcieliby samych zwycięstw i awansu. My też byśmy sobie tego życzyli, ale wiemy, że jesteśmy zespołem, który potrzebuje trochę czasu, by się zgrać i osiągać superwyniki.

Już we wtorek gracie w Kołobrzegu, 15 sierpnia - liga. Jaki będzie ten tydzień?

- Postaramy się zrehabilitować za porażkę w Gorzowie. Siądziemy i spokojnie przeanalizujemy sobotni mecz, wyciągniemy wnioski. Z Kotwicą, jak również z Podbeskidziem, interesuje nas zwycięstwo, więc musimy zaprezentować się lepiej niż tu. Czyli - nie popełnić głupiego błędu! Nasz trzeci ligowy rywal to bardzo solidna drużyna, która w poprzednich sezonach była blisko awansu, więc spodziewamy się ciekawego spotkania. Mam nadzieję, że gra i wynik usatysfakcjonują kibiców.