Sport.pl

W cieniu wielkich derbów

I LIGA PIŁKARSKA KOBIET. Gryf Szczecin bez problemów ograł Olimpię Szczecin 4:0, choć wystąpił w roli gościa.
To była inauguracja sezonu i od razu derby. Wiadomo - zawodniczki za sobą nie przepadają (widać to również w pomeczowej rywalizacji na forach internetowych), kluby nie współpracują, a często sobie utrudniają życie. Wygrana - cieszy podwójnie. Na razie górą Gryf. Dodajmy, po raz kolejny, bo przed rokiem było identycznie - dwie wygrane w derbach (7:1 i 3:1).

Tym razem dystans był mniejszy. Olimpijki zrobiły postęp, ograły się w I lidze i choć straciły najlepszą zawodniczkę (Nataly Barlage latem przeszła do Gryfa i od razu zdobyła bramkę), to chcą powalczyć o środek tabeli. Dla Gryfa liczy się tylko awans do ekstraklasy. W poprzednim sezonie zawodniczki pechowo przegrały rywalizację ze Stilonem Gorzów, ale bogatsze w doświadczenie i kadrowo wzmocnione - teraz chcą postawić decydujący krok.

Derby rozpoczęły marsz do elity. Olimpia nie przeszkadzała. Już po 20 min było 2:0, a kwadrans później 3:0. Przewaga w umiejętnościach i sile fizycznej była bardzo widoczna. Gryf wzmocniony Barlage oraz Katarzyną Barlewicz (z Wrocławia) i Patrycją Salwą (Zielona Góra) oraz Łotyszkami - powinien mieć wielką siłę ognia. Trener Mariusz Misiura musi teraz ułożyć zespół.