Sport.pl

Pomeczowe opinie

Dawid Kubowicz

obrońca Floty

Mamy kiepskie miny, bo bardzo chcieliśmy dziś wygrać te derby. Byliśmy blisko, prowadziliśmy, a gola straciliśmy w końcówce. Piękne uderzenie Maksymiliana Rogalskiego i zrobiło się 1:1. Muszę jednak zaznaczyć, że tego wolnego nie powinno być. Stałem 3 m od akcji i Marek Niewiada ewidentnie czysto wybił piłkę na róg. Za co sędzia dał wolnego - nie wiem. Cóż, trzeba ten wynik uszanować, bo Pogoń jest wymagającym rywalem.

Piotr Dziuba

napastnik Pogoni, były gracz Floty

Remis jest sprawiedliwym wynikiem. Flota szybko objęła prowadzenie, mogła podwyższyć. My przeważaliśmy przez większość spotkania, ale dopiero przepiękny strzał Maksymiliana uchronił nas przed przegraną. W sumie typowe derby na remis. Czy liczyłem na występ? Tak, dobrze prezentowałem się na treningach, a trener przede wszystkim to bierze pod uwagę przy ustalaniu składu. Nazwiska nie grają. Przed meczem trener przypomniał mi, że murawa jest nierówna i są szanse na dobitki, więc mam szukać takich okazji.

Łukasz Polak

pomocnik Floty, wychowanek Polonii Piłki Szczecin

Straciliśmy dwa punkty. Remis pewnie tak szybko nie zostanie przez nas zaakceptowany. Mieliśmy w pierwszej połowie kilka sytuacji i do przerwy powinniśmy prowadzić 2:0 lub 3:0. Mecz w drugiej połowie wyglądałby inaczej, a tak Pogoń cisnęła i dopięła swego. Wyszło jej to, czego się najbardziej obawialiśmy, czyli zagrożenia strzałem z rzutów wolnych.

Marcin Woźniak

obrońca Pogoni

Niestety... a może dla nas "stety", bo strzelamy bramkę w końcówce. Szkoda bramki dla Floty już w 7. minucie, bo ustawiła mecz, pozwoliła cofnąć się, grać blisko siebie, co utrudniało nam przebicie się pod ich bramkę. Zagrali tak, jak powinni, a my waliliśmy głową w mur. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że rzucamy się na nich na całego i mimo niekorzystnego wyniku wierzyliśmy, że wywieziemy trzy punkty. To narażało nas na kontry, ale w obronie graliśmy dobrze. Szkoda, że wyrównaliśmy tak późno, bo zabrakło czasu na jeszcze jednego gola. W sumie możemy więc być zadowoleni.

Sławomir Mazurkiewicz

obrońca Floty

Do przerwy powinno być 3:0 i po sprawie. Byliśmy jednak nieskuteczni, ale prowadziliśmy. Przegraliśmy, bo widowisko zepsuł ten "pan" z gwizdkiem. To, co wyprawiał, było mistrzostwem świata. Obie drużyny miały pretensje, ale my większe, bo harowaliśmy na to zwycięstwo, a on jednym błędem wszystko psuje. Druga połowa? Cofnęliśmy się, bo chcieliśmy dać Pogoni klepać piłkę, a sami szukać kontr. Gdyby nie ten "pan", nic złego by się nam nie stało.

Maksymilian Rogalski

pomocnik Pogoni

Goniliśmy w zasadzie od początku, by wyrównać i powalczyć o trzy punkty. Taki był nasz cel, ale wiadomo, że jak nie można wygrać, trzeba zremisować. Mój gol? Wyszedł mi strzał, ale bohaterem na pewno się nie czuję. Pracował cały zespół.

Piotr Mandrysz

trener Pogoni

Spodziewaliśmy się zaciętego meczu, w którym będzie dużo walki. Źle weszliśmy w mecz, daliśmy Flocie szybko strzelić bramkę. Plan gry musiał ulec zmianie. Do przerwy mieliśmy pokusić się o zdobycie wyrównującego gola. Po zmianie stron inicjatywa należała do nas. Bardzo się cieszę, że udało nam się wyrównać. W 82. minucie był ewidentny karny dla mojego zespołu po faulu na Piotrze Prędocie, ale nie został on podyktowany przez sędziego. Dopiero kolejny rzut wolny dał nam wyrównującą bramkę. Remis musimy przyjąć z radością, bo w meczu z Flotą na więcej nie było nas stać. Oczywiście na to wpływ miała też bardzo słabo prowadząca derby trójka sędziowska.

Petr Nemec

trener Floty

W pierwszej połowie mogliśmy ten mecz rozstrzygnąć, gdyż mieliśmy kilka stuprocentowych sytuacji. Gdyby przynajmniej jeszcze jedna sytuacja z pierwszej połowy została wykorzystana, to myślę, że byłoby już po meczu. W drugiej części gry skupialiśmy się na tym, aby nie stracić bramki. Wiedzieliśmy, że Pogoń jest w stałych fragmentach, a szczególnie rzutach wolnych bardzo mocna. Nie widziałem, czy był rzut karny, czy też nie, bo byłem zbyt daleko od sytuacji, ale wydaje mi się, że faulu, po którym sędzia podyktował rzut wolny i Pogoń wyrównała, nie było. Zgadzam się z trenerem Mandryszem, że najsłabszym ogniwem w derbowym meczu byli sędziowie.

Dariusz Adamczuk

były reprezentant Polski i gracz m.in. Glasgow Rangers, wychowanek Pogoni

Dobrze, że ja już zakończyłem karierę, bo jakbym miał grać w meczu z takim arbitrem, to bym nie wytrzymał. Nie potrafi gwizdać.