Sport.pl

Mówi pomocnik Pogoni

Szczęście, że nikomu nic się nie stało

Jakub Lisowski: To Pogoń goniła i to jej się udało. Jesteście zadowoleni z remisu?

Krzysztof Przytuła: Wiadomo, że z przebiegu gry to Flota wygrywała i miała dwie inne sytuacje, więc możemy być z wyniku zadowoleniu. Ale z samej gry na pewno nie. Wdaliśmy się w taką samą grę jak Flota. Nie wymienialiśmy podań, tylko długie przerzuty, walka, wślizg. Nie wiem, czy mecz podobał się kibicom, ale mi na boisku na pewno nie.

A grał pan w kilku spotkaniach derbowych.

- Wiadomo, że derby rządzą się swoimi prawami. Wiadomo, że walka na całego musi być, że o determinacji czy zaangażowaniu nawet nie ma sensu przypominać, bo tego wszyscy oczekują i każdy piłkarz powinien wiedzieć. Ale walka i determinacja a kopaninia to są zupełnie różne rzeczy. Dziś - szczęście, że nikomu nic się nie stało.

Pierwszy gol...

- Pokrzyżował nam pomysł na grę. Za szybko padł, bo nawet nie weszliśmy w mecz i od razu przegrywamy. Natychmiast podjęliśmy walkę o wyrównanie, ale nasze ataki były za bardzo chaotyczne. Na szczęście Maks świetnie strzelił i jest podział punktów. Jak ja bym chciał, byśmy w następnym meczu strzelili bramkę w 6. minucie, poprawili w 10. i grali to, co potrafimy. Bo proszę mi wierzyć, że na treningach gra wygląda świetnie.

Z trybun wygląda to trochę tak, że za bardzo szukacie okazji na wolne dla Piotra Petasza.

- A dlaczego są te wolne? Rywale nie przebierają w środkach i faulują. Albo nie mogą za nami nadążyć, albo prezentują taką ostrą piłkę. A to, że Piotrek ma takie uderzenie, to może być jeden z wielu punktów naszej taktyki. Zresztą dziś bramkę zdobył Maksymilian Rogalski, a proszę mi wierzyć, w drużynie jest jeszcze kilku zawodników, którzy potrafią uderzyć z dystansu.