Jaka gra, taki wynik

I liga piłkarska: Pogoń poniosła pierwszą porażkę w Szczecinie. ŁKS Łódź miał Bogusława Wyparłę i szczęście, portowcom zabrakło wszystkiego, ale przede wszystkim pomysłu i skuteczności
ŁKS - siódmy zespół poprzedniego sezonu ekstraklasy, który w I lidze gra tylko dlatego, że nie otrzymał licencji - do Szczecina przyjechał mocno osłabiony. Przede wszystkim w jego składzie zabrakło Tomasza Hajty (filar obrony) oraz Pawła Drumlaka (rozgrywający). Obaj leczą kontuzje. W składzie łódzkiej drużyny zagrali za to Bogusław Wyparło (grał w Pogoni, gdy ta za czasów Ptaka wchodziła do elity) i Marcin Adamski (wychowanek Floty, bogata kariera w Europie). Obaj mieli sporo wczoraj pracy, bo Pogoń przeważała, a goście grali z kontry.

Pierwsza połowa beznadziejna. Ataki Pogoni - trener Piotr Mandrysz zaufał zawodnikom, którzy ze Stalowej Woli wrócili z bezbramkowym remisem - nieporadne, chaotyczne, najczęściej kończone próbami strzałów z dystansu lub przechwytami rywali. ŁKS grał na remis, ale raz wykorzystał błąd szczecińskiej obrony i Rafał Kujawa zdobył bramkę. Gol i dziwny protest kibiców (fani wywiesili transparent przeciwko władzom PZPN z Grzegorzem Lato na czele, delegat związku nakazał go zdjąć i przerwał mecz na kilka minut) to były jedyne wydarzenia godne uwagi w tej części meczu. Koszmarnie wyglądały ostatnie jej fragmenty. Wydawało się, jakby grały dwa zespoły z A-klasy, a nie uznane marki w kraju. Pogoń starała się atakować, a obrońcy ŁKS wybijali piłkę daleko przed siebie. I tak 10 minut.

W przerwie Mandrysz dokonał korekt. Wpuścił dwóch napastników (Piotrowie Prędota i Dziuba), a Olgierda Moskalewicza cofnął do środka. Portowcy ruszyli z atakiem, okazje mieli Dziuba i Petasz, a gola - po kontrze - strzelił Łukasz Gikiewicz. Później scenariusz był ten sam, gospodarze marnowali kolejne okazje (Maciej Mysiak nie potrafił nawet pokonać leżącego już Wyparłę; piłka odbiła się od nogi obrońcy i wturlała się w ręce Bodzia W.), a goście zainkasowali trzy punkty.

ŁKS zagrał w Szczecinie tak, jak Pogoń w Zabrzu. Konsekwentnie, spokojnie, obrońcy wyprzedzali napastników, środek pomocy został stłamszony. W dodatku portowcy zagrali jedno ze słabszych spotkań w sezonie i dlatego przegrali. A łodzianie odnieśli pierwsze wyjazdowe zwycięstwo (czyli tak jak portowcy w Zabrzu).

Flota wczoraj pauzowała. Mecz z Widzewem rozegra 14 października. W sobotę kolejne ligowe mecze. Pogoń jedzie do Warty Poznań, a Flota do KSZO Ostrowiec.

Pogoń Szczecin - ŁKS Łódź 0:2 (0:1)

Bramki. ŁKS: Kujawa (27.), Gikiewicz (63.).

Pogoń: Janukiewicz - Nowak, Wróbel, Mysiak, Woźniak, Rogalski, Koman, Parzy (46. Dziuba), Petasz (70. Pietruszka), Lebedyński (46. Prędota), Moskalewicz Ż.

ŁKS: Wyparło - Ognjanovic Ż, Sierant Ż, Adamski Ż, Mączyński, Łakomy, Świątek (77. Mowlik), Nawrocik (69. Wolański), Klepczarek, Kujawa, Gikiewicz (83. Mordzakowski).

Sędziował Adam Lyczmański (Bydgoszcz)

Widzów: 6000