Sport.pl

Pogonili Wartę z podium

Mecz na szczycie I ligi piłkarskiej, więc Warta zaprosiła na swój obiekt nawet prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego. Portowcy ani myśleli być tylko tłem widowiska


Przed weekendową serią spotkań Warta miała tyle samo punktów co Pogoń, która w ostatnich meczach nie zachwycała. Stawką było więc miejsce na podium. Trzy punkty zgarnęli podopieczni Piotra Mandrysza!

Warta świetnie rozpoczęła mecz. Już w 3. minucie prawą stroną pomknął Tomasz Magdziarz, pięknie minął dwóch rywali, dobiegł do linii końcowej boiska i... - Podawałem do środka, do Pawła Iwanickiego. On jednak tylko musnął piłkę, przedłużając do Marcina Klatta. "Klacik" z bliska strzelił pod poprzeczkę - opisał Magdziarz, kapitan Warty.

Klatt strzelił swojego dziewiątego gola w tym sezonie, a jeszcze w pierwszej połowie powinien dołożyć dziesiąte trafienie. W 30. min napastnik "Zielonych" był sam w polu karnym Pogoni. Niepotrzebnie odwracał się jednak z piłką i uderzał prawą, zamiast lewą nogą. Trafił w obrońców. Sześć minut wcześniej, po technicznym strzale Tomasza Bekasa po rzucie rożnym, piłka otarła się od poprzeczki.

Obie te akcje były jednak tylko odpowiedzią Warty na utratę prowadzenia. W 20. min poznańska defensywa zbyt krótko wybiła piłkę po dośrodkowaniu, ta trafiła do stojącego przed polem karnym Piotra Prędoty, a napastnik Pogoni ładnym strzałem prostym podbiciem doprowadził do remisu.

Gra w pierwszej połowie była szybka, ale toczyła się głównie w środku boiska. Największe poruszenie na trybunach wzbudził Piotr Petasz, który bardzo głośno i niecenzuralnie zaprotestował przeciw jednej z decyzji sędziego. - Eeej, tu dzieci są, do komunii idą, a ten przeklina - krzyknął któryś z kibiców, a arbiter ukarał pomocnika Pogoni żółtą kartką.

Druga odsłona meczu wyglądała podobnie jak pierwsza - Warta częściej utrzymywała się przy piłce, a Pogoń mądrze się broniła i czyhała na kontry.

Wszystko zmieniło się w 66. min. Wtedy błąd w środku pola popełnił Przemysław Otuszewski, a rywale ruszyli z groźną kontrą, którą faulem zatrzymał Błażej Jankowski. Sędzia po raz drugi tego dnia pokazał obrońcy Warty żółtą kartkę, w konsekwencji czerwoną. "Zieloni" kończyli mecz w dziesiątkę już po raz piąty w tym sezonie! - Nie mam pretensji do Błażeja, ratował sytuację, zatrzymał kontrę - mówił potem trener Sławomir Najtkowski.

Pogoń przejęła inicjatywę. Najpierw sam przed Radlińskim znalazł się Prędota, ale piłkę z bramki wybił wprowadzony za Klatta Alan Ngamayama. Potem oko w oko z bramkarzem Warty znalazł się były gracz "Zielonych" Tomasz Parzy. Wbrew jego oczekiwaniom sędzia nie odgwizdał rzutu karnego a faul gracza Pogoni.

Goście zadali decydujący cios w 87. min w pozornie niegroźnej sytuacji. Po dośrodkowaniu z lewej strony piłkę głową uderzył wprowadzony osiem minut wcześniej Piotr Dziuba. Futbolówka odbiła się jeszcze od słupka i zatrzepotała w siatce, ustalając wynik na 1:2.

- Bramka kuriozum. Było czterech naszych obrońców, a najniższy Dziuba główkował bez żadnej presji. W dziesiątkę trzeba szanować remis - mówił po meczu Tomasz Bekas z Warty.

Warta Poznań - Pogoń Szczecin 1:2 (1:1)

Bramki. Warta: Klatt (3.). Pogoń: Prędota (20.), Dziuba (87.).

Warta: Radliński - Wichtowski, Jankowski ŻŻCZ (66.), Bartkowiak, Otuszewski, Magdziarz, Bekas, Wojciechowski (87. Pawlak), Reiss, Iwanicki, Klatt (71. Ngamayama).

Pogoń: Janukiewicz - Wróbel Ż, Nowak, Hrymowicz Ż (83. Parzy Ż), Woźniak (73. Przytuła), Rogalski, Mysiak, Pietruszka Ż, Petasz Ż, Moskalewicz, Prędota (79. Dziuba).

Sędziował Radosław Trochimiuk (Ciechanów)

Widzów: 2000.



Pomeczowe opinie

Piotr Mandrysz, trener Pogoni: Przyjechaliśmy do jaskini lwa i wyjeżdżamy z punktami. Źle weszliśmy w spotkanie, ale szybko stracona bramka zmusiła nas do innego rodzaju grania. W konsekwencji zaczęliśmy stwarzać sytuacje i udało się nam do przerwy wyjść na remis. Po przerwie dążyliśmy do strzelenia bramki. Udało nam się. Fakt, że przeciwnik grał w dziesiątkę, pomógł nam. O tę jedną bramkę byliśmy lepsi. Odkupiliśmy straty, które ponieśliśmy w spotkaniu z ŁKS.

Sławomir Najtkowski, drugi trener Warty: Pogoń była o jedną bramkę lepsza - trudno. Czerwona kartka ustawiła mecz, ale uważam, że spotkanie było równorzędne i remis byłby zasłużonym wynikiem.

Piotr Prędota, napastnik Pogoni: Warta u siebie gra bardzo dobrze i skutecznie, nas zaatakowała od początku, ale odpowiedzieliśmy walką. Cieszę się, że szybko potrafiliśmy odpowiedzieć na gola rywali, a po przerwie mieliśmy czekać i szukać okazji do wypunktowania. Udało się, duża w tym zasługa obrony. Napastnicy Warty dziś sobie nie pograli.

Tomasz Magdziarz, pomocnik Warty: Zdawaliśmy sobie sprawę, że Pogoń po porażce z ŁKS będzie chciała u nas odrobić straty. Trenerzy ostrzegali nas przed atakami ze skrzydeł. I faktycznie Pogoń pokazała, że jest mocnym zespołem. A my staliśmy się ofiarą naszego stylu - gramy ofensywnie, chcemy strzelać dużo bramek. Pogoń była jednak zbyt skuteczna w obronie, a niewykorzystane okazje zemściły się na nas.