Sojka. Sędzia powinien uznać nam gola

I liga piłkarska. - W dwóch sytuacjach mogłem zachować się lepiej, a bramka powinna być uznana - uważa pomocnik świnoujskiej Floty. Wyspiarze przez 90 min przeważali w sobotę na stadionie przy ul. Bukowej w Katowicach, ale przegrali mecz 1:2.
O cztery ważne sytuacje tego meczu zapytaliśmy prawego pomocnika Floty Arkadiusza Sojkę.

19. minuta

GKS chwilę temu zdobył prowadzenie. Na wysokości linii pola karnego wstrzeliwujesz piłkę, ta leci w okienko bramki Jacka Gorczycy. To był strzał, czy podanie?

- Bardziej wrzutka. Przynajmniej to miałem w zamiarze. Piłka uciekała mi za linię. Trochę ją ratowałem, stąd nieczyste uderzenie. Z mojej pozycji nie wyglądało to nawet, że zmierzała ona w światło bramki. Ale fakt, że miałem inny zamiar, a wyszło coś innego mógł także wpłynąć na zaskoczenie przeciwników. Bramkarz jednak zdołał wybić to na róg.

46. minuta

Sytuacja o tyle podobna, że znów jesteś na prawym skrzydle i ponownie strzelasz przy krótkim słupku. Wbiegłeś w pole karne. Wydawało się, że możesz odgrywać do kolegów, ale spróbowałeś strzału i ponownie Gorczyca wybija na róg.

- Mogłem się lepiej zachować w tej sytuacji. Gdy przeszedłem obrońcę widziałem, że jest spora luka między bramkarzem, a prawym słupkiem. Tam chciałem zmieścić piłkę. W ostatniej chwili jednak usłyszałem głos Charliego Nwaogu, żebym mu podał. Nie było już czasu na zmianę decyzji. Jednak to spowodowało, że wstrzymałem nieco nogę i strzeliłem zbyt lekko. Mogłem podać lub strzelić mocno - wyszło najgorzej z tego, co mogło być, czyli lekki strzał, który ułatwił bramkarzowi interwencję.

55. minuta

Dopadasz piłkę prawie wychodzącą na aut bramkowy, centrujesz wzdłuż linii końcowej. Tuż przy słupku Nwaogu główką strzela gola. Sędzia pokazuje jednak, że wcześniej piłka wyszła poza boisko.

- Niesłusznie! Piłkę zdążyłem zacentrować nim wyszła poza boisko. Sędzia boczny mógł jej nie widzieć, czy była już poza linią, bo przecież zasłoniłem ją nogą. Być może uznał, że w powietrzu wyszła poza linię. Ale to też niemożliwe. Przecież ona praktycznie bezpośrednio wpadła do bramki. Charlie główkował praktycznie stojąc na linii bramkowej. Była to więc piłka wchodząca do bramki, a nie odchodząca w pole. Nie mogła więc po drodze być poza boiskiem. Gol powinien być uznany. Nie protestowaliśmy, bo nie było na to czasu. Rywale poszli z akcją i musiałem wracać na swoją połowę, by wypełniać obowiązki obronne.

84. minuta

Rzut wolny z prawej strony boiska. Piotr Plewnia centruje prostopadle w stronę bramki. Adrian Napierała w polu karnym wyprzedza ciebie i Sławomira Mazurkiewicza strzelając na 2:1 dla GKS.

- Prawda, że w stracie tej bramki jest moja wina. Biegłem za obrońcą gospodarzy i dałem się wyprzedzić. Wprawdzie po drodze gdzieś byłem lekko pchnięty, ale gol obciąża moje konto. Na razie pretensji do mnie nie mieli ani koledzy, ani trener za tę sytuację, ale jesteśmy jeszcze przed obejrzeniem meczu na wideo.



sport@szczecin.agora.pl