Ćwierćfinał Pogoni!

Portowcy wyeliminowali Piasta Gliwice i już mogą myśleć o wiosennym dwumeczu o półfinał Pucharu Polski. Ale lepiej by było, gdyby o wtorkowym sukcesie zapomnieli i skoncentrowali się na końcówce jesieni w lidze


Sensacja? Nie. Niespodzianka? Może mała. Pucharowe spotkania nie mają zdecydowanych faworytów, nawet wtedy, gdy grają zespoły z różnych klas. A dystans między środkiem polskiej ekstraklasy (Piast zajmuje 8. pozycję) a czołówką I ligi (3. miejsce Pogoni) jest praktycznie niewidoczny, więc wyeliminowanie gliwiczan przez nasz zespół jest sukcesem, ale nie warto upatrywać w tym sensacji. W dodatku Pogoń miała podrażnione ambicje - trenera Piotra Mandrysza, obrońcy Marcina Nowaka i pomocnika Piotra Petasza. Wszyscy z Piastem awansowali do elity, ale śląski klub szybko się ich pozbył. Grają w Pogoni, a we wtorkowy wieczór pokazali klasę. Nowak nie popełnił błędu w obronie, Petasz strzelił dwie bramki, raz trafił w poprzeczkę, był bardzo aktywny i pewny siebie na lewej stronie. A trener Mandrysz trafił m.in. ze zmianami.

Na ławce posadził bramkarza Radosława Janukiewicza, który ostatnio gra w lidze. Krzysztof Pyskaty popełnił pół błędu w meczu. Na prawej pomocy zagrał młody Daniel Wólkiewicz, w środku Piotr Koman. Obaj wypadli dobrze. W ataku znalazło się też miejsce dla Macieja Ropiejki, ale to akurat była zmiana wymuszona. Piotr Prędota (też wyrzucony z Piasta) i Piotr Dziuba leczą kontuzje i nie zagrają przez 10 dni. Może dłużej. Otworzyło to szansę dla Ropiejki i Marka Kowala, czyli najlepszych strzelców w II lidze.

- Liczyłem, że wywalczę na treningach miejsce w składzie, a nie przez pecha kolegów. Stało się inaczej, cieszę się, że gram, i z Maćkiem mamy dodatkową szansę - mówił Kowal. - Mogę być zadowolony, choć w dwóch sytuacjach mogłem też się lepiej zachować. Ale ogólnie - dobrze.

Nawet lepiej niż dobrze, podobnie jak cała Pogoń. Portowcy wygrali w pełni zasłużenie, bo chcieli strzelać bramki najprostszymi rozwiązaniami. Rywale ładnie rozgrywali piłkę w środku, ale nic z tego nie wynikało.

- Wrażenia artystyczne przynoszą korzyść w łyżwiarstwie figurowym, w futbolu trzeba strzelać bramki. Skoro my nie potrafiliśmy oddać celnego strzału, to nie mogliśmy awansować - podkreślał pomocnik Piasta Łukasz Krzycki. - Szkoda, bo chcieliśmy zagrać w ćwierćfinale. Cel był jasny, choć kilku podstawowych zawodników zabrakło.

Zły, wściekły, rozczarowany?

- Trudno mi określić mój stan - odpowiedział Dariusz Fornalak. Trener Piasta wrócił do Szczecina po kilku latach przerwy. Grał w Pogoni 10 lat temu, razem z Mandryszem.

- Z Piotrem nie umówiliśmy się na wynik (śmiech). Fajnie było tu wrócić po tylu latach. Cieszę się, że portowcy walczą o ekstraklasę i szczerze im tego życzę. Wygrali z nami w pełni zasłużenie - mówił z dużym uśmiechem. Na poważnie dodawał: - My pozostajemy ze swoimi problemami. Zbyt dużo było w naszej grze nonszalancji, np. gdy piłkarz zamiast normalnie, wewnętrzną stroną stopy przyjąć piłkę, sili się na jakieś popisy i ośmiesza się. Kilku zawodników dostało dziś szansę występu i mnie rozczarowało. W żaden sposób nie usprawiedliwiam porażki brakiem kilku podstawowych graczy, bo Pogoń też nie zagrała w optymalnym ustawieniu.

Mecz 1/8 finału PP przeszedł do historii. Portowcy w ostatnich latach orłami w pucharowych rozgrywkach nie bywali, najczęściej szybko odpadali, a wiosenne występy pamiętają chyba najstarsi fani. Dwa finałowe występy na początku lat 80. XX wieku to piękna karta historii klubu. Obecni piłkarze jeszcze nie myślą, by też zrobić taki wynik.

- Nie mówimy o finale czy występach w europejskich pucharach, bo jest na to za wcześnie - przyznaje Kowal.

A o czym myślą? O piątkowym meczu z Wisłą Płock. O ligowe punkty. Zabraknie tam bohatera z wtorku - Piotra Petasza, który będzie pauzował za kartki. Szykowane są i inne zmiany w składzie. Cel pozostanie ten sam.

- Zwycięstwo. Nas w lidze nic innego nie interesuje - zapewnia Kowal.

- Nie pojedziemy tyle kilometrów, by zagrać słabo i tłumaczyć się siłą rywala. Super jak będą 3 punkty, ale jak będzie 1 - też to może być dobry wynik. Wszyscy mamy nadzieję, że jeszcze w tym roku zmniejszymy straty do najlepszych ekip - dodaje Olgierd Moskalewicz, lider szczecińskiego zespołu.

Mecz w Płocku w piątek o 18. Pogoń będzie dopingowana m.in. przez 300 fanów zaprzyjaźnionej Legii, organizowane są również autobusy z naszego miasta.

Pogoń Szczecin - Piast Gliwice 2:0 (1:0)

Bramki: Petasz dwie (40. i 79.).

Pogoń: Pyskaty - Nowak, Hrymowicz, Mysiak, Woźniak, Wólkiewicz (67. Rogalski), Koman Ż, Pietruszka, Petasz, Ropiejko (59. Kowal), Moskalewicz (89. Rydzak).

Piast: Nalepa - Kaszowski, Kowalski, Glik Ż, Chylaszek Ż (87. Michniewicz), Smektała, Seweryn, Krzycki, Sedlacek (46. Podgórski), Maciejak, Łudziński (69. Pietroń).

Sędziował Jarosław Chmiel (Warszawa)

Widzów: 4000

Pogoń - Piasta

5strzały niecelne3
9strzały celne1
2słupki i poprzeczki0
10faule11
1spalone6
9rzuty rożne7