Ogólnie nieźle, ale może być lepiej

Mówi obrońca Pogoni

Jakub Lisowski: Przychodzi mecz z Piastem, a trener Mandrysz decyduje się na zmianę na lewej obronie. Ostatnio grał tam Jozef Petrik, który pana wygryzł ze składu. W pucharze to jednak pan zagrał. Zaskoczenie?

Marcin Woźniak: Raczej nie, bo we wcześniejszych meczach pucharowych sytuacja była odwrotna. Ja grałem w lidze, a Jozef w pucharze. Niedawno trener zmienił skład ligowy, ja trafiłem na ławkę, więc liczyłem, że z Piastem zagram. Tak się stało.

Nie było obaw? Miał pan dłuższą przerwę w grze, a rywal mocny.

- Nie, nie miałem żadnych obaw. Wiadomo, że jestem tylko człowiekiem, błędy i mi się przytrafiają, ale jestem bardzo ambitny, nie boję się grać. Żadnych obaw przedmeczowych nie miałem, a jedynie się zastanawiałem, czy wytrzymam kondycyjnie. Zachowywałem się jednak spokojnie, bo czułem, że i w tym elemencie wszystko będzie w porządku. I było. Jestem dobrze przygotowany do sezonu.

Jak oceni pan swój występ?

- Na pewno kilka rzeczy mógłbym zrobić lepiej, na przykład dopracować ostatnie podanie. Najbardziej się cieszę, że z tyłu zagraliśmy na zero, nie popełniłem żadnego błędu, ani moi koledzy z bloku. Ogólne wrażenie jest niezłe, ale wiem też, że może być jeszcze lepiej.

Także pod bramką rywala. Znany jest pan z dynamicznych wyjść do przodu i raz o mało nie zdobył pan bramki.

- Faktycznie było blisko. Chciałem akcję szybko skończyć, ale stoper mnie zblokował. Mogłem go może wziąć na zamach, ale miałem piłkę na nodze i po długim słupku chciałem strzelił. Nawet gdybym nie trafił celnie, to możliwe, że ktoś z kolegów dopadłby do piłki. Szkoda, że się nie udało.

Wisła Płock na pewno jest słabsza od Piasta, ale to ona będzie w piątek gospodarzem i zagra inaczej od gliwiczan.

- Właśnie. Tak naprawdę dobrze nam się gra z ekipami, które grają w piłkę, nie cofają się głęboko, tylko same chcą strzelić bramki. Nie wiem, jak będzie w Płocku, ale na pewno będziemy walczyć o komplet. Różnie się to może ułożyć. Mecz z KSZO pokazał, że rywal potrafi strzelić bramkę z niczego. Na szczęście mieliśmy Piotrka Petasza, który w ostatnich meczach miał dużo szczęścia pod bramką przeciwnika. Piłka go szukała, a on strzelał gole. Wygrywał nam mecze, ale w Płocku go zabraknie.

Pogoń wygra.

- Nie wątpię w to. Taki będzie nasz cel, a później będziemy się koncentrować na spotkaniu wyjazdowym z GKS.