Dużo nam na boisku wychodziło

Mówi obrońca Pogoni

Jakub Lisowski: Po przebudzeniu we wtorek pomyślał pan, że mecz z Piastem pójdzie tak łatwo?

Maciej Mysiak: Na pewno spotkanie nie należało do łatwych, bo Piast postawił nam trudne warunki, ale zaraz po obudzeniu byłem przekonany, że możemy awansować do ćwierćfinału Pucharu Polski. I z tym przekonaniem wychodziliśmy na boisko. W szatni powiedzieliśmy sobie - gramy z rywalem z wyższej półki, mecz w telewizji, w godzinach piłkarskich dużych wydarzeń, przy światłach. Nie pozostało nam nic innego, jak pokazać się z dobrej strony. Osiągnęliśmy swój cel.

Po jednym z lepszych występów tej jesieni...

- Łatwiej się gra, gdy przeciwnik nie chce tylko się kurczowo bronić swojej bramki. W sobotę KSZO od początku nastawiło się na kontrę, a nam ciężko było się przebić. Piast zagrał bardziej ofensywnie, mieliśmy więcej okazji, by pograć piłką, spokojniej układaliśmy akcje. Dużo nam na boisku wychodziło.

A Piast zupełnie wam nie zagroził.

- Zatrzymywali się na naszym 30. metrze i faktycznie nie mieli jakiejś "setki". My okazji mieliśmy dużo więcej, Piotrek Petasz zdobył dwie bramki, mogliśmy parę więcej. Teraz z ciekawością będziemy czekać na losowanie.

Na kogo chciałby pan trafić?

- Już jest Wisła Kraków, pewnie będzie Legia. Z drugiej strony jest też Zagłębie Sosnowiec. Nie wiem... zobaczymy, co przyniesie nam los.

Uda się utrzymać taką dyspozycję do piątku? Wszyscy liczą na 3 punkty z Wisłą w Płocku.

- No, tak... jedziemy na trudny teren, bo Płock jest w kryzysie. Nie wygrał od kilkunastu spotkań i szczególnie u siebie pewnie nastawia się na przełamanie złej passy. My jednak musimy wygrać i zobaczyć, jaki wynik padnie w Zabrzu, gdzie Górnik podejmie Widzew. Mam nadzieję, że w piątek wszystko zakończy się happy endem i wrócimy z 3 punktami.