Sport.pl

Więcej młodych w Pogoni

Dla naszej drużyny awans do ekstraklasy jest już niemożliwy, ale to nie oznacza, że ostatni rok był całkowicie nieudany. Działacze cieszą się z realizacji innego programu - szczecińskości Pogoni. Zapowiadają, że latem pierwszy zespół zasili kilku juniorów
Regularnie grającymi wychowankami w ostatnich meczach są Mikołaj Lebedyński i Daniel Wólkiewicz. To cieszy szczecińskich kibiców, którzy od wielu lat marzyli, by ich drużyna była budowana w oparciu o lokalną siłę piłkarską.

- Po kompromitującej historii z Antonim Ptakiem [sprowadzał zastępy Brazylijczyków - red.], wreszcie spełniają się nasze marzenia o budowaniu drużyny graczami z regionu. A zaczynaliśmy przecież od IV ligi, gdzie tych akcentów było znacznie więcej - mówi Dariusz Adamczuk, były zawodnik Pogoni, obecnie klubowy działacz.

W 2007 r., gdy Pogoń rozpoczęła odbudowę, nie było problemu, by skompletować "jedenastkę" mocno związaną z regionem. Wraz z awansami przyszła selekcja. Jeszcze na jesień tego roku trener Piotr Mandrysz mógł korzystać - chodź rzadko to robił - z wychowanków: Marcina Dymka i Marka Kowala. W przerwie zimowej postanowił jednak zrezygnować z ich usług. W tej chwili w Pogoni regularnie w I lidze gra 5-6 piłkarzy z Zachodniopomorskiego: Maciej Mysiak, Krzysztof Hrymowicz, Przemysław Pietruszka, Olgierd Moskalewicz oraz dwóch pogoniarzy - Lebedyński i Wólkiewicz. Z powodu kontuzji wiosnę stracił Piotr Dziuba, a ławę grzeje jeszcze dwóch - Tomasz Rydzak (wychowanek) i Maciej Ropiejko.

Dziś trudno sobie wyobrazić jedenastkę bez niektórych z nich, choć ich droga do Pogoni była zawiła. Na przykład Pietruszka, który już raz był przy Twardowskiego na testach kilka lat temu, musiał wybrać trzecioligową wówczas Flotę Świnoujście. A Maciej Mysiak błądził po Polsce od północy (Gdańsk) do południa (Kraków), by ostatecznie trafić do Szczecina, a przecież o grze w granatowo-bordowych barwach myślał od dziecka.

Dariusz Adamczuk, który współtworzył Pogoń Nową (klub, który był alternatywą kibiców wobec "brazylijskiej Pogoni"), nie ukrywa, że cieszy go realizacja pierwotnych założeń o "szczecińskości" Dumy Pomorza. I ma jeszcze ambitniejsze plany związane z wychowankami: - Moim marzeniem jest, by w pierwszej jedenastce grało ich 5-6. W przerwie letniej do pierwszej drużyny dołączy 2-3 juniorów. To będzie kolejny sygnał dla naszej młodzieży, że na nią stawiamy. To dużo, bo przecież jeszcze trzy lata temu nie mieli takich perspektyw.

A skoro nie mieli, to uciekali do klubów z elity, bo kusiła ich gra w Młodej Ekstraklasie. Tak jak Paweł Lisowski, który pierwsze kroki w piłce stawiał w Stali Szczecin, a w tym sezonie zadebiutował w najwyższej klasie, w meczu Ruchu Chorzów z GKS Bełchatów.

Mikołaj Lebedyński (19 lat) i Daniel Wólkiewicz (18) zdobywają doświadczenie w meczach w I lidze i przygodzie pucharowej. W meczach o stawkę ostatnio spisywali się... - Przeciętnie. Wszystko wiąże się z wynikami drużyny - recenzuje wicemistrz olimpijski z Barcelony.

Pogoń dalej chce ściągać zawodników z regionalnych klubów, ale w walce np. z Lechem Poznań jest bez szans. Na celowniku tegorocznego mistrza Polski jest Damian Grzywacz (18 lat), który jest wychowankiem Salosu Szczecin i gra jako lewy obrońca. Lech obserwował zawodnika podczas styczniowego sparingu z Flotą Świnoujście, przez którą wówczas został zaproszony na testy. Teraz to "Kolejorz" ciągnie młodego do Poznania i kusi Młodą Ekstraklasą, gdzie gra się na dobrym poziomie i jest się obserwowanym przez szkoleniowców z pierwszego zespołu. Pogoń może jedynie oferować grę w juniorach lub w rezerwach (V liga po awansie). To marna perspektywa.

- Chyba, że jest na tyle dobry, by grał od razu w I lidze. Na pewno zaprosimy go na testy. Niestety, póki nie gramy w ekstraklasie, często musimy liczyć się z odmową zawodników - przyznaje Adamczuk.

I pociesza się tym, co już jest w Pogoni: - Dla naszych zawodników, czy to jest Maciej Mysiak, czy Krzysztof Hrymowicz lub ktokolwiek inny, każdy miesiąc, każdy tydzień treningu to nowe doświadczenia. Widzę, że chłopcy powoli dorastają do dużej piłki. To oni będą siłą i ostoją drużyny. Oby tak było także z obecnymi juniorami.