Sport.pl

Związek starożytny - komentarz

TO W STAROŻYTNEJ GRECJI ZWYCIĘZCA OTRZYMYWAŁ WIENIEC Z GAŁĄZEK OLIWNYCH. WYSTARCZYŁO, BO SAMA WYGRANA DAWAŁA MU SŁAWĘ W RODZINNYM MIEŚCIE - NIERZADKO STAWIANO MU POMNIK I PISANO WIERSZE NA JEGO CZEŚĆ. BYCIE NA USTACH WSZYSTKICH WYSTARCZYŁO TAKŻE DLATEGO, ŻE W IGRZYSKACH UCZESTNICZYLI WYŁĄCZNIE BOGACI OBYWATELE GRECJI (PODRÓŻ, DWUMIESIĘCZNE ZAKWATEROWANIE, OSPRZĘT I WOLNY CZAS NA TRENINGI SPORO KOSZTOWAŁY).

Triathlon jest dyscypliną olimpijską, ale nie jest medialny, więc np. Piotrowi Grzegórzkowi pomnika nie postawi. Tym bardziej za wygraną w Pucharze Polski. Triathloniści nie są także bogaczami, by uprawiali sport za własne pieniądze. Grzegórzek nie jest jedynym zdolnym triathlonistą, który chce zakończyć karierę przed IO w Londynie, bo myśli, by zapewnić byt rodzinie. Także Filip Szołowski z Kielc swoje dalsze losy uzależnia od przyznawanych mu stypendiów, bo nie ma sponsora. Brak premii dla zwycięzców to tylko mikroprzykład na nieudolność triathlonowego związku. Jeżeli ten nie weźmie się w garść i nie poszuka finansowych opiekunów dla perspektywicznych zawodników, straci na tym nie tylko szczeciński sport. Ciekaw jestem, kto za kilka lat będzie reprezentował Polskę w zawodach zagranicznych?