Sport.pl

Zawodnicy mają dosyć związku

Polski Związek Triathlonu prawie rok zwleka z wypłaceniem pieniędzy młodzieżowcom za zwycięstwa w Pucharze Polski.
Do serii PP wyznaczono 7 imprez, do generalnej klasyfikacji wliczano 4. Ostatnie odbyły się w Ostrzycy 23 sierpnia 2009 roku. Jeszcze przed tymi zawodami było wiadomo, że pierwsze miejsce zajmie Piotr Grzegórzek (IronMan Szczecin), który miał dużą przewagę nad konkurentami. Szczecinianin wciąż nie może doczekać się jakiejkolwiek nagrody, chociaż działacze mówili nawet o 3 tysiącach złotych za pierwsze miejsce. Grzegórzek myśli nawet o zakończeniu kariery już jesienią, bo sponsorów nie ma, a skończy się stypendium z uczelni. Oprócz tego na utrzymaniu będzie miał powiększającą się rodzinę.

Teraz wiadomo, że deklarowanych pieniędzy nie będzie. Działacze ich nie mają. Krzysztof Piątkowski, prezes PZT, wyjaśnia, że finansowany jest tylko przez Ministerstwo Sportu i starcza mu na opłacenie obozów dla kadrowiczów i wyjazdy na zagraniczne zawody.

- Takie postępowanie z naszej strony nie jest w porządku - przyznaje Piątkowski i prawie po roku obiecuje, że znajdzie pieniądze. Kiedy i skąd? - W niedługim czasie, z opłat, np. za licencje zawodników - odpowiada.

Zawodnicy są przyzwyczajeni do niepoważnego traktowania. - To nie pierwszy raz, kiedy związek nie tyle opóźnia nagrody, co po prostu ich nie przyznaje. A przecież z czegoś trzeba żyć - mówi Filip Szołowski z Akweduktu Kielce, który brał udział w trzech zawodach ubiegłorocznego PP.

- Dla zawodnika naprawdę liczy się każdy grosz - wtóruje koledze Piotr Grzegórzek.