Sport.pl

Nie chcą się murować

Piłkarze czwartoligowego Hutnika Szczecin podejmą drugoligowego Zawiszę Bydgoszcz w rundzie przedwstępnej Pucharu Polski. Początek spotkania dziś o godz. 18 na stadionie przy ul. Nehringa
Dla Hutnika to najbardziej prestiżowe spotkanie w ponad 60-letniej historii klubu. Działacze wierzą, że na trybunach stadionu zabraknie wolnych miejsc.

- Wydrukowaliśmy 624 bilety. Wszyscy kibice muszą przejść szczegółową kontrolę. Aby dostać się na obiekt, trzeba mieć przy sobie dowód tożsamości - przestrzega prezes Hutnika Przemysław Aksiuczyc.

W zespole panują bojowe nastroje. Trener Artur Maliński zapowiada ofensywną grę. Obawia się jedynie o to, że marka rywala może splatać zawodnikom nogi.

- Liczę, że Zawisza nas zlekceważy - przyznaje szkoleniowiec. - Nie chcemy murować bramki. Zagramy naszym tradycyjnym ustawieniem 4-3-3. Najważniejsze będzie to, żeby szybko nie stracić bramki, bo to może załamać moich piłkarzy.

Najmocniejszymi punktami drużyny Hutnika są bramkarz Maciej Reszkis, pomocnik Radosław Marcyniuk, najskuteczniejszy napastnik zespołu Grzegorz Gunia, a także doświadczeni obrońcy Arkadiusz Jarymowicz i Andrzej Tychowski. Obydwaj mają na swoim koncie występy w Pogoni Szczecin. Działacze latem ściągnęli do Szczecina pomocnika Witolda Klyma z Iny Ińsko i obrońcę Roberta Kikuna (wolny transfer). Odeszli Adam Walicki (wyjazd do Niemiec) i Maciej Wołoszyn, który zdecydował się na grę w barwach futsalowej Wisły Krakbet Kraków.

Przez długi czas nie było wiadomo, gdzie zostanie rozegrany mecz. Policja długo nie wyrażała zgody, by odbył się na obiekcie przy ul. Nehringa, ze względu na możliwy przyjazd dużej grupy fanów Zawiszy. Działacze protestowali twierdząc, że fani gości nie mogą przyjechać do Szczecina (kara Polskiego Związku Piłki Nożnej).

- Policja upierała się, że przyjazd Zawiszy wiąże się meczem podwyższonego ryzyka, bez względu na to, czy pojawią się kibice przyjezdni - wyjaśnia Aksiuczyc.

Włodarze występującego w IV lidze zespołu brali pod uwagę organizację spotkania na stadionie Pogoni albo Chemika Police. Ostatecznie udało się uzyskać zgodę Policji i mecz zostanie rozegrany na Hutniku.

- Skompletowałem wszystkie potrzebne dokumenty w tydzień, a ustawa przewiduje na to 30 dni. Trzeba było zawiadomić nawet komendanta straży granicznej - mówi prezes Aksiuczyc.

Bydgoski klub jeszcze w sezonie 1993/1994 grał w ekstraklasie. Później spadali do coraz niższych klas, różne fuzje nie przynosiły powodzenia i Zawisza swoją pozycję odbudowywał od niższych lig (podobnie jak szczecińska Pogoń). W 2008 roku Zawisza awansował do II ligi. Zespół aspirował do awansu na zaplecze ekstraklasy, ale nawet zatrudnienie (marzec 2009) w roli trenera Mariusza Kurasa nie pozwoliło osiągnąć sukcesu. W ostatnim sezonie bydgoszczanie znów zawiedli swoich kibiców, dlatego umowa z Kurasem nie została przedłużona. 2 lipca zastąpił go były reprezentant Polski Maciej Murawski, który wcześniej prowadził Lechię Zielona Góra (II liga).

Filarami zespołu Zawiszy są m.in. napastnicy Marcin Tarnowski, pomocnik Szymon Maziarz oraz bramkarz Andrzej Witan. Wszyscy rozegrali w poprzednim sezonie ponad 30 spotkań. Bydgoscy działacze latem ruszyli do transferowej ofensywy. Efektem tego jest pozyskanie z Lechii Zielona Góra (II liga) napastnika Wojciecha Okińczyca oraz brazylijskiego pomocnika Galdinio, napastnika Victorii Koronowo (III liga) Pawła Kanika i obrońcy Piotra Wasikowskiego z Legii Warszawa (Młoda Ekstraklasa). Klub stracił jednego z najskuteczniejszych strzelców Marcina Sobczaka, który po zakończeniu okresu wypożyczenia, wrócił do Ruchu Chorzów.