Wygrane muszą cieszyć

I liga piłkarska - 7. kolejka bardzo udana dla Floty Świnoujście i Pogoni Szczecin
Zwycięstwa naszych zespołów są bardzo cenne, bo kolejka tak się ułożyła, że z wyjątkiem GKP Gorzów - pozostałe drużyny z czołówki wygrywały. Okoliczności - podobne. Wygrane stosunkiem 2:1, najczęściej dzięki skuteczności w końcówkach spotkań.

Przełamany kolejny kompleks!

Flota rozgrywa trzeci sezon w I lidze. Najgorszym dla niej przeciwnikiem był do soboty Górnik z Łęcznej. Był, bo w 4 meczach z poprzednich sezonów - wyspiarze doznali 4 porażek. - Nawet bramki nie mogliśmy zdobyć - podkreślał trener Floty Petr Nemec.

Ale świnoujścianie w tych rozgrywkach dokonują cudów, więc efektowna wygrana z Górnikiem nie może aż tak dziwić.

- Ja z Łęczną zawsze wygrywałem, kompleksu nie miałem i może to ja przyniosłem szczęście - zastanawiał się uśmiechnięty Ensar Arifović.

- Przy celniejszych strzałach lub dobrych podaniach Charlesa do partnerów - mogliśmy wygrać jeszcze wyżej. Nie ma co jednak narzekać - ważne, że zagraliśmy bardzo dobry mecz. Oklaski słyszeliśmy w przerwie i po zakończeniu spotkania. Zespół na nie zasłużył - ocenił Nemec.

Jego podopieczni od pierwszej minuty zaatakowali z pasją - jakby odrabiali straty z pierwszego meczu, a stawką był awans do kolejnej rundy. Bramka - jak to się mówi - wisiała w powietrzu i tak właśnie padła. Dośrodkowanie z rzutu rożnego i w polu bramkowym najwięcej sprytu wykazał Charles Nwaogu. Napastnik Floty jest o głowę niższy od stoperów i bramkarza Sergiusza Prusaka, a i tak poradził sobie z nimi. Gol nie tylko uradował jego kolegów, ale i przebudził publiczność. Starsi kibice nieśmiało zaczęli dopingować chłopców Nemeca.

- Szkoda jedynie, że znów zabrakło naszego "kotła", ale może w końcu fani zauważą, że warto przychodzić na mecze i głośno dopingować. Z nimi lepiej się gra - podkreślał bośniacki napastnik z Uznamu.

Górnik od pierwszej minuty był bezradny - nie nadążał za akcjami wyspiarzy, nie miał pomysłu na swój atak pozycyjny, popełniał koszmarne błędy w obronie. Nwaogu przy drugim golu ośmieszył defensywę przeciwnika, później jeszcze parę razy to powtórzył, ale już bez tak mocnego efektu.

- Uważam, że sędzia puszczał faule Nigeryjczyka na obrońcach. Karnego też by nie było, gdyby arbiter zobaczył faul na naszym zawodniku w środku pola - żalił się trener Górnika Mirosław Jabłoński. Szkoleniowiec nie miał jednak racji, bo to defensorzy próbowali różnych chwytów, by powstrzymać młodego i silnego napastnika. Bez efektu.

- Chciałem strzelić jedną bramkę, ale skoro dopisało mi szczęście - to cieszę się z dwóch goli. Mieliśmy dużą przewagę - ale czy to był najlepszy mecz? Przed nami parę występów - i możemy zagrać równie dobrze, ale najważniejsze, by je wygrywać - mówił Charles "De Gol".

- Charlie? Szybki, sprytny - wiedział, co chciał zrobić i parę razy nas oszukał - przyznał stoper Perez, też były zawodnik Floty w składzie Górnika.

- Nasi byli zawodnicy Górnika [Niedziela, Żukowski, Mazurkiewicz - red.] zagrali dużo lepiej niż byli nasi w ich składzie [Prusak, Perez] i to też miało duże znaczenie - zauważył Nemec.

Nerwowo zrobiło się tylko raz - w 10. sekundzie drugiej połowy, gdy bramkarz Floty Krzysztof Żukowski popełnił koszmarny błąd i rywale zdobyli kontaktowego gola. Gospodarze przez pięć minut byli w szoku.

- Gola nie widziałem, ale na szczęście szybko wróciliśmy do naszej gry - mówił Arifović.

Flota odzyskała równowagę, podwyższyła prowadzenie i w pełni zasłużenie wygrała. Jej gra każdemu się podobała - niby prosta piłka, ale bardzo skuteczna. Ale powiedzieć, że wyspiarze tylko szukali Nwaogu z przodu dalekimi wykopami byłoby zbyt dużym uproszczeniem - świetnie grał cały blok w środku, groźne były akcje skrzydłowych.

- Byliśmy słabsi, przegraliśmy walką - twierdzili Perez i Jabłoński.

- Cieszę się, że zawodnicy zagrali to, co nakreślamy im w szatni. Dziś Łęczna poznała, jak to jest wracać taki kawał drogi bez punktów. Nas jednak porażki 0:1 w Łęcznej bolały bardziej, a wynik 4:1 mówi wszystko - podsumował Nemec. Przed szkoleniowcem kolejne zadanie - i dobrze o tym wie - zrobić wszystko, by jego zawodnicy nie poczuli się mistrzami, bo za tydzień Flota gra z liderem na wyjeździe.

Flota Świnoujście - Górnik Łęczna 4:1 (2:0)

Bramki. Flota: Nwaogu dwie (20. i 26.), Ciarkowski (57.), Arifović (63. - karny).

Flota: Żukowski - Falisiewicz, Mazurkiewicz Ż, Rygielski, Paczkowski, Niedziela (74. Dylewski), Pruchnik, Bodziony (81. Niewiada), Ciarkowski Ż, Arifović (70. Kowal), Nwaogu.

Górnik: Prusak - Bożkow, Magdoń (46. Bartkowiak ŻŻCZ - 85.), Perez Ż, Zasada, Paluchowski (69. Kazimierczak), Bartoszewicz, Niżnik (46. Miloseski), Nazaruk Ż, Pesir, Nildo Ż.

Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń)

Widzów 1500

Flota - Górnik

10strzały celne6
7strzały niecelne5
2słupki i poprzeczki0
6rzuty rożne9
0spalone3
13faule12
Oceny wyspiarzy: Żukowski 4 - Falisiewicz 4, Mazurkiewicz 4, Rygielski 4, Paczkowski 4, Niedziela 5, Pruchnik 5, Bodziony 4, Ciarkowski 5, Arifović 5, Nwaogu 6, Kowal 3, Dylewski 3. Niewiada grał za krótko.

Ciekawa końcówka

Pogoń wygrała i to jest najważniejsze. Styl gry, nonszalancja i błędy w obronie, wolne tempo, dużo strat - to musi się zmienić w grze portowców, jeśli w kolejnych meczach chcą punktować. Warta wczoraj wyglądała na zespół, który boi się odebrać punkty faworytom, choć spotkanie wybornie się dla niej rozpoczęło. Szybka kontra i Zbigniew Zakrzewski bez trudu kończy sytuację sam na sam. I zamiast pójść za ciosem "zieloni" stanęli. Sam Zakrzewski zatrzymał dwie groźnie zapowiadające się kontry drużyny, co po chwili się zemściło. Moskalewicz wyrównał po wolnym. Przed tygodniem - Warta u siebie zremisowała 2:2, a dwie bramki straciła po stałych fragmentach gry. Widać - poznaniacy wciąż nie zachowują koncentracji, ale to ich problem. Pogoń atakowała dalej, na prowadzenie wyszła po samobójczym trafieniu Rafała Kosznika (niegroźna kontra Pogoni), ale już podwyższała prowadzenie własnymi siłami.

4:1 - kibice domagali się więcej, ale Pogoń gry nie zmieniła. Gubiła piłki w środku i Warta kontrowała. Goście kilka minut przed końcem strzelili nawet kontaktowego gola i mogli doprowadzić do remisu - ale znów zabrakło im precyzji i spokoju.

Nie ma co ukrywać - Pogoni dopisało szczęście. Trzy stracone bramki to zła nota dla obrońców, 4 strzelone - niby nota powinna być dobra, ale przynajmniej dwa gole goście sprezentowali.

Pogoń Szczecin - Warta Poznań 4:3 (3:1)

Bramki. Pogoń: Moskalewicz (16.), Kosznik (22. - samobój), Ława (45.), Nowak (55.). Warta: Zakrzewski dwie (11. i 85.), Iwanicki (59.).

Pogoń : Janukiewicz - Mysiak (41. Hrymowicz), Nowak, Dymkowski, Matuszczyk, Prędota, Zawadzki (65. Pietruszka), Rogalski, Ława, Kolendowicz Ż, Moskalewicz (81. Klatt).

Warta: Radliński - Zawadzki, Wichtowski, Jasiński, Wojciechowski (79. Miklosik), Magdziarz, Kosznik (70. Świergiel), Ngamayama, Iwanicki (83. Mazurek), Reiss, Zakrzewski.

Sędziował Jarosław Chmiel (Warszawa)

Widzów 2500

Oceny portowców: Janukiewicz 3, Mysiak 4, Hrymowicz 3, Nowak 3, Dymkowski 3, Matuszczyk 3, Prędota 3, Zawadzki 3, Pietruszka 3, Rogalski 3, Ława 4, Kolendowicz 3, Moskalewicz 4. Klatt grał za krótko.

Wyniki 7. kolejki: GKS - GKP 4:2, Górnik P. - Sandecja 1:2, Dolcan - Piast 1:2, KSZO - Podbeskidzie 1:2, ŁKS - MKS 2:1, Odra - Ruch 1:2, LKS - Kolejarz 3:0.

1. Podbeskidzie Bielsko-Biała71718-4
2. Sandecja Nowy Sącz71610-7
3. Flota Świnoujście71413-6
4. ŁKS Łódź71411-9
5. Piast Gliwice7139-4
6. GKP Gorzów71312-9
7. Górnik Polkowice7117-6
8. Ruch Radzionków7116-4
9. Pogoń Szczecin71010-8
10. Warta Poznań7912-10
11. MKS Kluczbork799-8
12. Górnik Łęczna797-10
13. Odra Wodzisław777-11
14. Kolejarz Stróże765-10
15. GKS Katowice758-16
16. KSZO Ostrowiec743-8
17. LKS Nieciecza745-11
18. Dolcan Ząbki713-14