Słabiutka Pogoń

I liga piłkarska: czołówka tabeli bez zmian po 9. kolejce. Utrzymała się w niej Flota Świnoujście, straty powiększyła szczecińska Pogoń
Ligowy wrócili w weekend do spotkań o punkty. Nasze zespoły grały u siebie, więc oczekiwania były spore.

Charlie, Charlie

Po ligowej przegranej w Bielsku, a później pucharowej z Jagiellonią Białystok, piłkarze Floty zatęsknili za smakiem zwycięstwa. Okazja, by znów cieszyć się z trzech punktów, była wyborna. MKS Kluczbork to zespół co najwyżej środka tabeli, który latem doznał poważnego osłabienia (lider zespołu Waldemar Sobota przeszedł do Śląska Wrocław), co przekłada się na jesienne wyniki (bez zwycięstwa na wyjeździe). W dodatku piłkarze Petra Nemeca przypomnieli sobie, że wiosną doznali kompromitującej porażki z tym zespołem w Świnoujściu, więc chcieli rewanżu.

Zgodnie z oczekiwaniami - mecz był ciekawy. Typowe spotkanie walki, ale z wieloma sytuacjami bramkowymi. Jak podkreślają obserwatorzy - powinno paść kilka bramek więcej, ale skończyło się jedynie na złotej bramce Charlesa Nwaogu. Snajper Floty w 32. minucie najprzytomniej zachował się w polu karnym i z drobnymi problemami trafił do siatki. Kilka minut później mijał obrońców z łatwością, ale strzelił niecelnie. Po zmianie stron Charlie oraz Ensar Arifović czy Bartłomiej Niedziela mieli kolejne okazje, ale nie mogli strzelić do bramki. Goście biernie nie przyglądali się wyspiarzom, tylko stworzyli kilka groźnych akcji, ale Krzysztof Żukowski nie dał się pokonać.

Flota Świnoujście - MKS Kluczbork 1:0 (1:0)

Bramka: Nwaogu (32.).

Flota: Żukowski - Falisiewicz, Udarević, Rygielski, Paczkowski, Niedziela (70. Chifon), Pruchnik, Bodziony (78. Niewiada), Ciarkowski, Arifović (77. Kowal), Nwaogu.

MKS: Stodoła - Orłowicz, Copik (70. Hober), Niziołek, Kazimierowicz (68. Półchłopek), Tuszyński, Odrzywolski, Jagieniak, Wilusz (46. Stawowy), Nitkiewicz, Wodniok.

Sędziował: Artur Ciecierski (Warszawa).

Widzów: 1500

Oceny wyspiarzy: Żukowski 3, Falisiewicz 3, Udarević 5, Rygielski 3, Paczkowski 3, Niedziela 3, Pruchnik 4, Bodziony 3, Ciarkowski 4, Arifović 2, Nwaogu 4. Chifon, Niewiada i Kowal grali za krótko.

Lider lepszy o klasę

Lider I ligi pokazał miejsce w szeregu słabo grającej Pogoni. Portowcy nawet nie przypominali w niedzielę drużyny, która ma bić się o ekstraklasę.

Szczecinianie przed rozpoczęciem spotkania tracili do Podbeskidzia Bielsko-Biała 7 punktów (po 8. kolejkach Podbeskidzie 20 punktów, portowcy 13). Pogoń miała więc zagrać o 6 punktów, a wygrana miała ją zdecydowanie zbliżyć do czołówki rozgrywek. Jeżeli podopieczni Macieja Stolarczyka myśleli o zajęciu fotela lidera jeszcze w tym roku, powinni zrobić wszystko, by przewaga przynajmniej się nie powiększyła. Ale już pierwsze minuty ustaliły przebieg spotkania. Zupełnie nieprzytomna defensywa Pogoni w 10 minut straciła 2 gole! Doświadczeni obrońcy (Parzy - 31 lat, Nowak 31, Dymkowski 29, Matuszczyk 29) wyszli na mecz zupełnie nieskoncentrowani, nie potrafili dobrze się ustawić, nie było dobrej komunikacji. Goście tylko z tego gapiostwa korzystali i Radosław Janukiewicz wyciągał piłkę z siatki. Gospodarze w pierwszej połowie mogli przegrywać jeszcze wyżej. W 45. minucie Janukiewicz szczęśliwie interweniował po strzale głową Jurija Dancika. Dobra akcja Pogoni? Nie było takiej!

Kibice byli zupełnie zirytowani grą gospodarzy, piłkarzy po pierwszej połowie żegnały gwizdy. Stolarczyk wpuścił dwóch ofensywnych graczy - Marcina Bojarskiego i Przemysława Pietruszkę. Później dołączył do nich jeszcze Marcin Klatt. Jego podopieczni grali już tylko trzema obrońcami. Pierwszy groźny strzał na bramkę Podbeskidzia oddał w 48. minucie Piotr Prędota. Dobrą sytuację szczecinianie mieli także po rzucie rożnym - piłka wycofana została na 14 metr, wystarczyło tylko uderzyć do bramki, ale Bartosz Ława nie zrozumiał się z Marcinem Bojarskim i ostatecznie nikt futbolówki nie dotknął.

Gwizdy były coraz częstsze, także niewybredne okrzyki pod adresem arbitra Marcina Szreka. Sędzia "ugiął" się w końcu w 75. minucie, gdy podyktował rzut karny. Jedenastki nie wykorzystał jednak Olgierd Moskalewicz, który uderzył fatalnie. Pudło kapitana było na wagę przynajmniej jednego punktu, bo na 6 minut przed końcem gola strzelił głową obrońca Marcin Dymkowski. Pogoń uwierzyła w remis, ale w doliczonym czasie gry Podbeskidzie pogrążyło gospodarzy, strzelając decydującą bramkę.

Pogoń Szczecin - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:3 (0:2)

Bramki. Pogoń: Dymkowski (46.). Podbeskidzie: Cieśliński (3. - asysta Ziajka), Demjan dwie (9. i 91.).

Pogoń: Janukiewicz - Parzy (56. Klatt), Nowak, Dymkowski, Matuszczyk, Prędota, Rogalski (46. Pietruszka Ż), Ława Ż, Zawadzki (46. Bojarski Ż), Kolendowicz, Moskalewicz.

Podbeskidzie: Zajac Ż - Cienciała, Broniewicz, Dancik, Cieśliński (60. Patejuk), Rogalski, Koman, Chmiel, Ziajka, Osiński, Demjan.

Sędziował Marcin Szrek (Kielce)

Widzów : 4,5 tys.

Oceny portowców: Janukiewicz 3, Parzy 2, Klatt 2, Nowak 2, Dymkowski 2, Matuszczyk 2, Prędota 2, Rogalski 2, Pietruszka 3, Ława 3, Zawadzki 3, Bojarski 3, Kolendowicz 3, Moskalewicz 2.