Z Płatkiem przez mgłę

Pogoń Szczecin zaprezentowała oficjalnie następcę Macieja Stolarczyka. Nowym szkoleniowcem został 40-letni Artur Płatek, który podpisał kontrakt ze szczecińskim klubem tylko do końca czerwca
Dotychczasowy szkoleniowiec szczecińskiej drużyny stracił pracę po przegranym meczu z outsiderem ligi LKS Niecieczą (1:3). Ale żenujące spotkanie tylko przypieczętowało los młodego szkoleniowca, bo sytuacja już dużo wcześniej była dramatyczna. Maciej Stolarczyk nie wygrał czterech ligowych spotkań z rzędu i oddalił się od czołówki tabeli na kilkanaście punktów. Teraz do ŁKS i Podbeskidzia tracimy kolejno 21 i 18 oczek.

Stolarczyk drużynę objął po Piotrze Mandryszu, któremu asystował jeszcze w pierwszych trzech kolejkach tego sezonu. I Stolarczyka, i Mandrysza łączą te same powody zwolnienia. Drużyna nie wypracowała zadowalającego stylu - proporcjonalnego do potencjału zawodników. Nie wykazywała również determinacji i woli walki. A bez tych czynników wygranie awansu na zapleczu ekstraklasy jest niemożliwe. Na oficjalnej prezentacji Płatka prezes Pogoni Artur Kałużny niechętnie odwoływał się do byłego już szkoleniowca.

- Idźmy dalej - zachęcił. Dziennikarze jednak pytali, czy zmiana została dokonana zbyt późno, czy decyzja o zatrudnieniu Stolarczyka była dla niego krzywdą, bo będzie rzutowała na całą jego przyszłą karierę.

- Z trenerem Stolarczykiem przegadaliśmy godziny przed zatrudnieniem, to była nasza wspólna, dorosła decyzja. Teraz mamy tego konsekwencje, ale to my [zarząd - red.] bierzemy na siebie odpowiedzialność - mówił Kałużny. - Maciej Stolarczyk był na stanowisku, dopóki było światełko w tunelu na poprawę sytuacji, ale w pewnym momencie światło gaśnie.

O swoim poprzedniku wypowiedział się też Płatek, który zaraz po przyjeździe do Szczecina przejrzał lokalną prasę z ostatnich dni. Stwierdził, że Stolarczyk i jego asystenci na pewno chcieli dobrze dla Pogoni (nikt w mediach tego nie podważał) i zaapelował do dziennikarzy: - Szanujcie go!

O sobie też mówił. - Cieszę się, że jestem w Szczecinie, bo mam w tym regionie część rodziny. Jako 7-latek byłem na pierwszym meczu Pogoni Szczecin, później grałem przy Twardowskiego jako zawodnik z Górnikiem Zabrze. Wygraliśmy, ale zapamiętałem atmosferę na trybunach. Tutaj jest zapotrzebowanie na futbol - stwierdził nowy trener.

Na razie głód piłki odczuwa tylko garstka sympatyków portowej drużyny. Ostatnio na stadionie pojawiło się 500 fanów. Sytuację na trybunach i boisku Artur Kałużny porównał do jesiennej pogody zza okna. - Wiszą czarne chmury, ale mam nadzieję, że razem z mgłą się rozejdą. I znowu z gry piłkarzy będziemy czerpać radość.

Artur Płatek kontynuował: - Mamy taką pogodę, jaką mamy. Z tej mgły musimy wyjść, dlatego podjąłem się pracy, by spokojnie uczynić krok do przodu, a nie do tyłu, jak zrobiła Pogoń.

Od razu postawił diagnozę, dlaczego drużyna się cofnęła: - Są piłkarze, ale nie ma zespołu. Moim zadaniem jest to zmienić. Chcę, by moi podopieczni grali dobrze w piłkę, a kibice, z których słynie Szczecin, przychodzili na mecze. Od początku nie będziemy Realem Madryt, czy Barceloną, ale musimy pokazać charakter. Na tym możemy bazować w I lidze.

Do końca rundy na stanowiskach pozostaną asystenci: Dariusz Adamczuk, Sławomir Rafałowicz i Siergiej Szypowski. Trener sam podjął taką decyzję, a przez najbliższe dni będzie się przyglądał ich pracy. Dopiero w styczniu do sztabu dołączy specjalista od przygotowania fizycznego. Bez gwałtownych ruchów także w samej drużynie. Dopiero po zakończeniu rundy Płatek zdecyduje, kogo pożegna. - Zostały jeszcze dwa bardzo ważne mecze, więc nikogo nie skreślam. Kilku zawodników grało w bardzo dobrych klubach w Polsce, ale muszą mi pokazać, że chcą tutaj grać. Nie chcę nikogo na siłę tu trzymać, "bo ktoś ma ważny jeszcze kontrakt". Podam przykład z klubu, w którym ostatnio pracowałem - Górnika Zabrze. Tam pojawili się zawodnicy mniej znani, ale robili lepszy wyniki od pozostałych. Dlaczego? Bo oni chcieli - tym samym Płatek wysłał ostrzeżenie zawodnikom, którzy nie angażują się w grę.

Nie dał też złudzeń kibicom, powiedział, o co walczy dzisiaj "Duma Pomorza". - Nie o awans, żeby to było jasne. Jesteśmy na zagrożonym miejscu - mocno podkreślił. - Każdy następny mecz gramy o zwycięstwo, o nic więcej. Chcę zawodnikom dać pewność siebie i by nie stanowili zlepku indywidualności. Mam na to 6-7 miesięcy. Wystarczająco, by przekonać chłopaków i włodarzy, że jesteśmy na dobrej drodze odbudowy Pogoni.

Artur Płatek w roli trenera Pogoni zadebiutuje już w sobotę. Portowcy zagrają przedostatni mecz rundy jesiennej z Odrą w Wodzisławiu.



Artur Płatek

40 lat, były obrońca, zawodnik m.in. Górnika Zabrze, Polonii Bytom, później mało znaczących niemieckich klubów. Tam też uczył się trenerki i prowadził zespoły z niższych lig jako trener lub asystent. Pracował także w Polsce z Dariuszem Kubickim w Polonii Warszawa (2005/06), Górniku Łęczna (początek sezonu 2006/07) i Krzysztofem Chrobakiem (ten sam klub). Największy sukces odniósł z Jagiellonią Białystok, gdy w 2007 roku awansował do ekstraklasy. W następnym sezonie - jako debiutant - zajmował najlepsze miejsce spośród beniaminków. Po szóstej porażce - z Odrą Wodzisław - został zwolniony. Przedostatni przystanek Płatka to Kraków. Cracovią dowodził przez ponad pół sezonu (18 meczów, 26 punktów), a ostatnio zajmował się scoutingiem w Górniku Zabrze.