Urodzinowe fajerwerki

Jedna z bohaterek rundy jesiennej w wykonaniu Pogoni Women Szczecin - Patrycja Balcerzak - jeszcze nigdy z takim utęsknieniem nie oczekiwała świąteczno-noworocznego odpoczynku w rodzinnym Sieradzu. A już w Nowy Rok będzie obchodzić - razem z bratem bliźniakiem Patrykiem - 17. urodziny
Tegoroczne święta dla młodej piłkarki nożnej Pogoni Women Szczecin mają szczególny charakter. Autorka pierwszej bramki dla PW w ekstraklasie po raz pierwszy miała tak długi rozbrat z domem. Nim pojechała do Sieradza - wzięła udział w klubowej wigilii, na której była okazja do wspomnień i życzeń w spokojnej i rodzinnej atmosferze. Były też prezenty - dziewczyny otrzymały karnety na zajęcia fitness, szkoleniowcy i działacze koszulki z logo klubu.

Ostatnie pół roku było dla nastolatki okresem nowych doświadczeń - nowa szkoła, nowy klub, zmiana środowiska - z pierwszoligowej Ostrowii Ostrówek na ekstraklasową Pogoń.

- Najważniejsze, że koleżanki ciepło mnie przyjęły w klubie i po tym półroczu czuję się z nimi wspaniale. Chciały, abyśmy dalej razem szły w kierunku wielkich sportowych sukcesów - mówi "Patigol", która jako ostatnia składała życzenia trenerowi Mariuszowi Misiurze. Składając życzenia, nie stara się być oryginalna. Stawia na to, co jest najważniejsze w życiu - prostotę. - Na spotkaniu klubowym życzyłam dużo radości, uśmiechu, dążenia do wyższych celów, a przede wszystkim udanych świąt Bożego Narodzenia - mówi.

Od kilku dni jest już w rodzinnym domu w Sieradzu. Zawodniczka mieszka tam z mamą Anną i bratem Patrykiem od kilku lat. Po występach w PW ma o czym opowiadać...

- Jestem jedną z tych zawodniczek, które mieszkają daleko od Szczecina, dlatego kilka miesięcy nie byłam w domu i nie mogłam się doczekać powrotu - mówi. - Mamie zawsze zależało, bym na pierwszym miejscu stawiała naukę, dlatego nigdy nie schodziłam ze średnią poniżej czerwonego paska, nawet test gimnazjalny zdałam na wysokim pułapie. Teraz - jak gram - wspierają moją pasję razem z bratem.

Śpiewała po rosyjsku

Balcerzak jesienią spełniła swoje marzenie - zagrała w ekstraklasie. Szybko też stała się jedną z liderek szczecińskiego zespołu, była w juniorskiej reprezentacji. Zawodowa kariera to też jednak obowiązki.

- Mama proponowała wyjazd w góry na narty, ale mając w perspektywie przygotowania do rundy rewanżowej, wolałam nie ryzykować. Na nartach jeździć umiem, więc lepiej nie kusić losu - przyznaje Patrycja.

Tegoroczną Wigilię spędziła z najbliższymi w domu cioci z wujkiem i dwoma starszymi kuzynkami.

- Znakomicie pamiętam też moje pierwsze święta, gdy byliśmy jeszcze dziećmi i mieszkaliśmy w jednym pokoju w Zduńskiej Woli, razem z tatą - wspomina Patrycja. - Najmilej wspominam fascynację choinką i Świętym Mikołajem. Kiedyś szukaliśmy z Patrykiem śladów po jego wizycie i ku zdziwieniu domowników znaleźliśmy... plamę, która się nie sprała. Uważaliśmy, że to dowód jego istnienia - śmieje się nastolatka.

Nieodzowny element każdych świąt stanowią piękne kolędy, z którymi Patrycja też ma miłe wspomnienia. - Moje ulubione to "Dzisiaj w Betlejem" i "Cicha noc". Wiąże się to z tym, że gdy miałam 10 lat, uczyłam się ich grać na flecie. Pani od muzyki szlifowała je z nami podczas lekcji i potem zagrałam krótki występ niespodziankę podczas wigilii. Innym razem dałam próbkę w języku rosyjskim, ponieważ uczyłam się go prywatnie i chciałam pokazać mamie, ile już umiem. Było trochę problemów, ale się udało - wspomina Balcerzak.

Mama mistrzem kuchni

Po przeprowadzce do Szczecina młoda Patrycja musiała wydorośleć, nic więc dziwnego, że inaczej postrzega święta - kiedyś trudno było ją zaprosić do domowej pomocy, teraz... - Mam tylko parę dni, by nacieszyć się domem, najbliższymi i nie mogłam się doczekać, gdy wszyscy razem zajmiemy się przygotowaniami, by zasiąść wspólnie przy stole - mówi.

Patrycja wspomogła mamę w kuchni. - Mama jest dla mnie mistrzynią, ale i ja chciałam zademonstrować nabyte umiejętności kucharskie. To była radykalna zmiana w moim domowym życiu - dodaje. W tym roku przygotowywała ciasta oraz barszcz.

Rola jedynego mężczyzny w rodzinie Balcerzaków jest równie wymagająca, dlatego młodszy brat bliźniak (o 10 minut) zajął się zawsze potrzebnymi przed świętami porządkami i dekoracjami. Ubieranie choinki w domu przypadło właśnie Patrykowi.

- Brat zawsze był do tego chętny, można powiedzieć - miał do tego smykałkę. W tym roku jak przyjechałam, choinka już stała - mówi Patrycja.

To, co zwykle potrafiło zjednoczyć rodzeństwo podczas przygotowań, to planowanie własnych wyrobów świątecznych. Dlatego "młodzi" co roku wykonywali własne ozdoby - aniołki, pierniczki, łańcuchy i wiele, wiele innych drobiazgów na świąteczne drzewko. - Liczyła się własna inwencja. Nie wykorzystywaliśmy do tego żadnych specjalnych technik. Uczyliśmy się sami. Czasem wychodziło bardzo dobrze, czasem gorzej (śmiech ), ale zawsze radość w domu była z tego taka sama. Pomagało w budowaniu świątecznego klimatu - wspomina Patrycja. - Bardzo lubimy oświetlać też balkon, a nasz dom w Sieradzu ma aż dwa.

Na wigilijnym stole rodzina zawsze ma m.in. opłatek, pierogi, sałatki, uszka, barszczyk. W tym roku we wspólnym świętowaniu zabraknie po raz pierwszy babci Heleny, która odeszła w tym roku. Wnukowie bardzo lubili ją odwiedzać na wsi. Tam Patrycja zaczynała swoje pierwsze zabawy z piłką.

Ustalone prezenty

Ponieważ wymarzony prezent ciężko znaleźć - w domu Patrycji nie robi się klasycznych niespodzianek. Wszyscy grają w otwarte karty. - Mama najbardziej na świecie uwielbia dostawać biżuterię. Ma wyszukany gust, ale nawet jeśli będzie to jakiś drobiazg - kolczyki albo pierścionek, to i tak jej się spodoba - przekonuje Patrycja. Córka poprosiła mamę o nowy telefon. Przyda się do komunikacji z domem po wygranych meczach w ekstraklasie lub reprezentacji Polski do lat 17.

Więcej problemów jest z Patrykiem. - Mimo że jesteśmy bliźniakami, to różnimy się znacznie, nie jesteśmy do siebie aż tak podobni. On nie uprawia piłki nożnej, tylko biega dla siebie, amatorsko. Bardzo lubi też - w przeciwieństwie do mnie - historię - śmieje się Balcerzak, która wie, że brat woli dostawać bardziej użyteczne prezenty - w tym roku zastanawiała się nad kartą pamięci, może eleganckim ciuchem.

- Jak byłam mała, to mnie wcale nie radowały wymyślne zabawki, ale słodycze, jakie przywoziła nam "od Mikołaja" ciocia z Niemiec - wspomina z uśmiechem.

Kierunek Liga Mistrzów

Podczas pobytu w Sieradzu Patrycja nie tylko spędza czas z rodziną, ale stara się również spotykać z najbliższymi znajomymi - koleżankami z klasy czy klubu. Szybko też przychodzi sylwester, Nowy Rok, gdy rodzeństwo otrzymuje kolejne prezenty w dniu swoich urodzin. - Jeśli sylwester, to najlepiej w wąskim gronie najbliższych znajomych, a w czasie zabawy jest pokaz fajerwerków. Lubimy licytować się, czyje są dłuższe, ciekawsze i efektowniejsze - mówi.

Tradycją nastolatków z Sieradza stała się zabawa podczas domówki przy najlepszych przebojach ostatniego roku. - Po prostu dance, coś do tańczenia. Nie mamy w towarzystwie osoby, która katuje innych swoją ulubioną muzyką, np. metalem - śmieje się Balcerzak.

Ale nie tylko taniec jest dla młodych Balcerzaków wyznacznikiem dobrego zakończenia roku. Dla nich liczy się również dobre kino, którego pod koniec roku nie może zabraknąć. Stanowi to element sylwestrowego programu, o który lubi zadbać Mateusz, jeden z przyjaciół Patrycji. - Bardzo interesuje się kinem i tak już się utarło, że zawsze nam coś przygotowuje ciekawego. Nigdy nas nie zawiódł - twierdzi piłkarka.

Balcerzak jeszcze nie wie, jak będzie wyglądać tegoroczna zabawa, ale ma już za to swoje postanowienie noworoczne.

- Dalej mocno wierzyć w siebie i spełniać marzenia, które jeszcze niedawno wydawały się nierealne. Pół roku temu grałam w I lidze i nawet nie śniłam o grze o mistrzostwo Polski. Teraz jestem podstawową zawodniczką trzeciego zespołu w elicie, dlatego moje postanowienie na 2011 rok jest jedno - zagrać w Lidze Mistrzów - podkreśla piłkarka Pogoni Women Szczecin.