Sport.pl

Czerwiński był najlepszy...

...ale nieznacznie wyprzedził najgroźniejszych konkurentów w głosowaniu dziennikarzy sportowych "Gazety" w Szczecinie. Co musi smucić - znacznie więcej w 2010 roku było klap niż wielkich wydarzeń - rok 2010 podsumowuje Jakub Lisowski ze "sportowcami z Gazety"
Wybrać najlepszych w roku letnich igrzysk w Pekinie (2008) to była pestka, nawet przed rokiem nie było większych wątpliwości - kogo wskazać za najlepszego. Ale teraz? Ciężka sprawa, bo choć były igrzyska, to zimowe, a w nich Zachodniopomorskie z "natury" nie uczestniczy. Brakowało też imprez rangi mistrzostw świata (jak w 2009), więc w dziale sportowym wybieraliśmy z grona tych, co pokazali się na arenie europejskiej lub mocno zdominowali krajową rywalizację.

Sportowiec 2010 - Przemysław Czerwiński

Tyczkarz MKL Szczecin wygrał w naszym wewnętrznym głosowaniu, ale z niewielką przewagą nad rewelacyjną kolarką torową Małgorzatą Wojtyrą (BoGo Szczecin, śmiało należy jej się tytuł "objawienia roku") oraz naszymi wioślarskimi mistrzami - Markiem Kolbowiczem i Konradem Wasielewskim.

Czemu Czerwiński? Doceniliśmy jego powrót do europejskiej czołówki po 2-3 sezonach słabszej dyspozycji. Na medal tyczkarza w ME w Barcelonie nikt nie stawiał, z grona polskich reprezentantów typowano do podium innych. Ale Czerwiński trafił z dyspozycją - miał swój dzień i może wróci do skakania na poziomie, na jaki go stać także w najbliższych sezonach. Szczecinianin zdobył brąz, podobnie jak Wojtyra w ME w omnium. Czemu wyżej jest od mistrzów Europy z wioślarstwa? Gdyż w 2010 r. najważniejszą imprezą dla osad były MŚ.

Murowanym kandydatem do wygranej w tej kategorii był policzanin Marcin Lewandowski, czyli mistrz Europy w biegu na 800 m. Tyle, że od czerwca reprezentuje Zawiszę Bydgoszcz.

Trener 2010 - Bogdan Godras i Wiaczesław Kaliniczenko

Klubowy szkoleniowiec Małgorzaty Wojtyry, która od kilku lat robi systematyczne postępy. I zdajemy sobie sprawę, że wielka - pewnie największa - w tym zasługa opiekuna kadry - Grzegorza Ratajczyka. Tytuł należy się też Kaliniczence, za powrót do wysokiego skakania Czerwińskiego.

Pewniakiem byłby Piotr Mandrysz, gdyby z Pogonią wywalczył awans do ekstraklasy lub zdobył Puchar Polski w Bydgoszczy. Mandrysz z portowcami decydujące spotkania przegrywał jednak w złym stylu.

Wydarzenie 2010 - finał PP

Może nie sam przebieg spotkania Pogoni z Jagiellonią, bo skończyło się zasłużoną porażką szczecinian 0:1, ale to, co się działo od półfinałów z Ruchem Chorzów do pierwszego gwizdka. Rewanż z Ruchem - bezbramkowy, ale wielkie emocje do końca i spontaniczna radość po ostatnim gwizdku były początkiem szaleństwa w Szczecinie. Każdy chciał jechać do Bydgoszczy, bilety rozeszły się w krótkim czasie, konieczna była dodatkowa dostawa i ta też została wyprzedana. Kibice żyli finałem, kibice w sile ponad 7 tys. - udali się do Bydgoszczy. Doping na stadionie - z małymi wyjątkami - też był bardzo dobry. A przypomnijmy, jakie były obawy o bezpieczeństwo fanów w czasie podróży. Kibice zdali ważny egzamin i w nagrodę Szczecin otrzymał prawo organizacji meczu Polski z Kamerunem (też komplet na trybunach).

Wizyta Kamerunu, 18. turniej tenisowy Pekao Szczecin Open, dwie edycje gali walk Iron Fist - to byli poważni kandydaci do tytułu "Wydarzenie 2010".

Klapa 2010 - Zawieszenie mityngu Pedros Cup i walka Pogoni o awans i w wyborach

Niestety, najbardziej wyrównana kategoria w tym roku. Kandydatów było dużo więcej, wybraliśmy dwóch.

Wrzesień w Szczecinie w ostatnich latach nie tylko związany był z tenisowym Pekao Szczecin Open, ale i z mityngiem lekkoatletycznym Pedros Cup. Organizowany na wysokim poziomie, z udziałem wielu gwiazd z Polski i świata - przyciągał tłumy na Stadion im. Wiesława Maniaka. W tym roku - wiosną - zawody odwołano, a wina rozmyła się na wiele osób. Sponsor twierdził, że to efekt zaniedbań w przygotowaniach po stronie miasta, magistrat odpierał zarzuty i też miał trochę rację. Kilka osób związanych z imprezą poobrażało się na siebie i otoczenie, niektórzy stracili pracę, ale smutek fanów pozostał.

Niewiele dobrego - poza awansem do finału PP - można powiedzieć o Pogoni. Ambicje były wielkie, rozczarowanie jeszcze mocniejsze. Nie udał się wiosenny wyścig do ekstraklasy oraz jesienna przymiarka w tym samym celu. Stracono miliony złotych i tysiące kibiców. W dodatku - na koniec roku - działacze klubu uwikłali go w kampanię wyborczą w Szczecinie, co też odbiło się negatywnie na podejściu mieszkańców do Pogoni.