Pogoń ma kłopot z napastnikami

W środowych sparingach portowców nie wystąpili Mikołaj Lebedyński i Marcin Klatt. Leczą kontuzje, więc trener szuka zawodnika na ich miejsce.
Artur Płatek w dwóch meczach sparingowych (z czwartoligowym Gryfem Kamień Pomorski 4:1 i trzecioligową Pogonią Barlinek 2:1) próbował trzech piłkarzy na tej pozycji. Do Szczecina przyjechał Kamil Majkowski z Legii Warszawa (22 lata, 178 cm, 71 kg). Zagrał z Gryfem, strzelił bramkę. Pogoń interesuje się nim od dwóch miesięcy, ale nie wiadomo, czy go wypożyczy. Decyzja zapadnie najprawdopodobniej po sobotnich meczach. Kolejną szansę dostał testowany Przemysław Brzeziański ze Stali Szczecin. Płatek dał pograć nawet Łukaszowi Zwolińskiemu z rezerw (rocznik 1993).

Po sparingach szkoleniowiec powiedział, że napastnika jeszcze nie znalazł. Być może dlatego, że nie miał okazji oglądać w grze Michaela Wojtanowicza (193 cm) z SKN St. Pölten (austriacka II liga), który trenuje od poniedziałku, ale w środę nie grał. Wystąpi pewnie jutro.

- Jestem nim zainteresowany - mówił Płatek. - Przy takim sposobie gry, który preferujemy, wysoki napastnik jest potrzebny. Szukam napastnika, bo nie wiadomo kiedy wrócą Lebedyński i Klatt. Już tydzień z nami nie trenują.

Klubowy lekarz Bartosz Paprota wczoraj uspokajał: - Marcin już pali się do gry. Do końca tygodnia przechodzi rehabilitację po stłuczeniu mięśnia.

W przypadku Lebedyńskiego sytuacja jest poważniejsza, ale nie tragiczna - ma problemy z przyczepem ścięgna Achillesa. - W takim przypadku proces leczenia jest długotrwały. Mikołaj jest w trakcie fizjoterapii, ale nie odstawiliśmy go całkowicie od treningu. Jego przerwa potrwa kilka tygodni - przewidywał Paprota.

W kadrze Pogoni jest teraz jeden zdrowych napastnik - Piotr Dziuba. Za kilka dni kontrakt powinien podpisać 18-letni Radosław Wiśniewski z Iny Goleniów. Teoretycznie jako napastnik może występować także Adam Frączczak, ale trener częściej ustawia go w drugiej linii.