Sport.pl

Pogoń - Flota 1:1. Derby rozczarowały

Portowcy przebywali na boisku w pierwszej połowie, a wyspiarze udawali grę po przerwie. W sumie zakończyło się sprawiedliwym remisem, bo na zwycięstwo nie zasłużył żaden z zespołów
Były to czwarte derby w historii spotkań w I lidze i bez wątpienia najsłabsze. W poprzednich było wiele sytuacji bramkowych, na boisku iskrzyło. W sobotę ciekawych akcji i strzałów w zasadzie nie było, a i walki było mało.

Dobre zmiany

Trener Artur Płatek w sobotę chciał zmazać plamę, którą portowcy ubrudzili swój granatowo-bordowy strój w derbach już trzykrotnie. Ostatni naciek na tyle rzucał się w oczy, że działacze zwolnili Piotra Mandrysza. Portowcy zamiast odplamiać trykot w pierwszej połowie, ubabrali go jak nigdy. Kleks za kleksem. Jeżeli Petr Nemec czytał w "Gazecie" prośbę szczecińskiego szkoleniowca, by jego zespół zagrał ładną piłkę, to w pierwszej połowie spełnił życzenie. Pogoń zamiast się dostroić, jak sugerował Płatek, brzęczała. Miała spokojnie, z głową konstruować akcje ofensywne, a zamiast tego kibice znów zobaczyli to, co najbardziej ich irytuje - długą piłkę na aferę. Tak zaczęła się pierwsza ofensywna akcja Pogoni i trwała praktycznie przez całą pierwszą połowę (12 prób uruchomienia w ten sposób ofensywnych graczy przy tylko 2 prostopadłych podaniach). Drużyna szybko straciła też kapitana Bartosza Ławę (szczegółowe badanie przejdzie w poniedziałek), a w 45. min z boiska wyrzucony został Takafumi Akahoshi za kopnięcie bez piłki Ensara Arifovicia. Bośniak wcześniej szarpał Japończyka. - A on ze złości machnął nogą, ale nie chciał go uderzyć. Szybko podbiegł przeprosić rywala, ale gracze Floty odebrali to inaczej - ocenia spiker Adam Wosik, który dokładnie widział sytuację z perspektywy boiska. Jeżeli nawet faul był nieumyślny, sędzia nie mógł tego inaczej zinterpretować. Nerwy przy takim rezultacie i w takim spotkaniu trzeba trzymać na wodzy.

Paradoksalnie w dziesięciu portowcy zagrali lepiej. Ciężar gry przesunęli na skrzydła. Boki ożyły, gdy z boiska zszedł Robert Kolendowicz (z urazem w 40. minucie). Obrońcy Floty nie nadążali już za młodym i szybkim Danielem Wólkiewiczem. Dobrą zmianę dali również Piotr Petasz (na skrzydle) i Adam Frączczak (jako środkowy pomocnik). Portowcy nie zrezygnowali do końca z gry długą piłką, ale uspokoili się i szukali także innych rozwiązań. Determinacją i kondycją (nie wliczając Kamila Majkowskiego, który pod koniec stracił siły) zaszachowali Flotę. Pierwszy raz w historii derbów tak wyraźnie zarysowała się przewaga Pogoni. Płatek zmianami uratował remis. Do meczu z Sandecją musi jednak tak przygotować drużynę, by ta otwarcie i bez kompleksów grała od pierwszej minuty. Remisów i jednej dobrej połowy kibice nie będą chcieli oglądać.

Zagrali na remis

Flota też zaprezentowała dwa oblicza. Najpierw wyspiarze kradli wszystkie piłki Pogoni, potwierdzali swoją klasę i kontrolowali wydarzenia na boisku. Potem zawiedli w drugiej odsłonie meczu - nie oddając ani jednego strzału na bramkę osłabionych gospodarzy.

Świnoujścianie zaczęli spokojnie i planowo. Stopniowo przejmowali inicjatywę na boisku. Z łatwością wygrywali większość pojedynków w obronie i w środku pola. Bardzo aktywne były również skrzydła. Zwłaszcza Tomasz Ostalczyk na prawej stronie. Rzadko zagrywali piłkę górą do dobrze pilnowanego Charlesa Nwaogu. Napastnicy starali się wymieniać podania na połowie przeciwnika. Taka gra przyniosła sukces w 15. minucie, gdy przechwyt na połowie Pogoni zakończył się skuteczną kontrą. Bramkę zdobył Ensar Arifović, kluczowy gracz w tym meczu. Bardzo ciężko pracował w pomocy. Tradycyjnie już najczęściej leżał na murawie (faulowany lub nie). Wiele emocji wywołało jego cwane zachowanie z Akahoshim, kiedy wypracował czerwoną kartkę. Jednak to najpierw on uderzył go łokciem i szarpnął za koszulkę, za co dostał rewanż bez piłki.

Dodatkowo, gdy Ivan Udarević wyeliminował z gry Bartosza Ławę, wydawało się, że Flota przejmie całkowicie inicjatywę. Tymczasem spustoszenie w obronie gości zaczęły siać skrzydła Pogoni. Słabszym ogniwem okazał się Damian Krajanowski, który parę razy dał się ograć. Raz o asekurację zadbał Marek Niewiada, drugim razem podania wzdłuż bramki nie przechwycili gospodarze. Trzeci, kuriozalny błąd tuż po przerwie skończył się asystą przy bramce Marcina Klatta. Po tym golu Flota nie odpowiedziała, jakby zachłysnęła się dobrym wrażeniem i chciała pomóc Pogoni, by po meczu nie słyszeć zarzutów, że pogrąża swojego lokalnego przyjaciela. Przestały funkcjonować obie flanki, zagubił się środek (Pruchnik, Bodziony). Sytuację ratował głównie Niewiada, ale irytacja na ławce trenerskiej pogłębiała się (bo rywal nie strzelił bramki, tylko Flota ją straciła). Nemec nie miał jednak kim zmienić obrazu gry - do dyspozycji miał tylko Bartłomieja Niedzielę. Ale i jego wprowadzenie nic nie wniosło. Zmienił słabego Nwaogu w ataku, zamiast wesprzeć ledwo dyszące skrzydła. Piraci z Uznamu utrzymali remis, ale nie wykorzystali naprawdę dobrej okazji do historycznej wygranej w Szczecinie.

Pogoń Szczecin - Flota Świnoujście 1:1 (0:1)

Bramki. Pogoń: Klatt (47.). Flota: Arifović (15. - asysta Ostalczyk).

Pogoń: Fabiniak - Szałek, Dymkowski, Radler Ż, Matuszczyk, Majkowski, Zawadzki Ż, Akahoshi CZ, Kolendowicz (40. Wólkiewicz), Ława (35. Frączczak Ż), Klatt (71. Petasz).

Flota : Żukowski - Krajanowski, Niewiada Ż, Udarević Ż, Uszalewski, Ostalczyk (89. Dylewski), Pruchnik, Bodziony, Tomasik (88. Misan), Arifović Ż, Nwaogu (69. Niedziela).

Sędziował : Piotr Wasilewski (Kalisz).

Widzów : 4200.

Pogoń - Flota

3strzały celne1
3strzały niecelne7
3rzuty rożne5
3spalone0
14faule9


Opinie trenerów

Petr Nemec, Flota: W miarę zadowolony jest z remisu. Do przerwy graliśmy tak jak chciałem, ale zauważyłem, że strzelona bramka i czerwona kartka utrudniły nam grę. W drugiej połowie za szybko straciliśmy gola, a później skoncentrowaliśmy się na obronie wyniku i pilnowaniu przeciwnika, by mocniej nas nie skrzywdził. Druga część znów słabsza, ale to efekt nowych bocznych pomocników. Fizycznie nie są gotowi do gry, jakiej chcę. W pewnym momencie oddajemy inicjatywę. Może to przez trudne warunki do treningów, jakie mamy w Świnoujściu. Praktycznie cały czas ćwiczymy na sztucznej murawie, a ta mocno męczy. W derbach również Charles nie był sobą. Wyszło, że nie byliśmy takimi złodziejami, jak zapowiadano. Pogoń bardziej potrzebuje punktów, ale nie chcieliśmy im ich sprezentować.

Artur Płatek, Pogoń: Dla nas to tylko jeden punkt, więc zadowolony nie jestem. Żałuję kontuzji, które prowokowały obraz gry. Długo nie mogliśmy złapać swojego rytmu. Pod względem wolincjonalnym też źle rozpoczęliśmy. Czerwona kartka Aki była szokiem, ale wyszło, że w dziesiątkę graliśmy lepiej. Druga połowa to nasza dominacja. Zagraliśmy z zębem, czego możemy się uczyć od piłkarzy Floty, którzy prezentuję walkę w każdym meczu ligowym. Dobrze obrońców Floty absorbował Klatt i szkoda, że nie mógł grać dłużej. Po przerwie - nie powiem, jakich słów użyłem w szatni - widziałem już taki zespół, który chcę oglądać.

Not. lis



Oceny portowców

Bartosz Fabiniak 3 - przy bramce bez szans, a wcześniej i później mógł czytać książkę, bo Flota nie atakowała na jego bramkę.

Mateusz Szałek 3 - w obronie dobrze, w ataku niewidoczny.

Błażej Radler 3 - kilka razy udało mi się przechwycić piłkę, zatrzymać Nwaogu. Przy ataku pozycyjnym grał bardzo asekuracyjnie.

Marcin Dymkowski 3 - podobnie jak Radler. Też nie dał pograć snajperowi Floty. Mały plusik za trochę odwagi i akcje zaczepne.

Łukasz Matuszczyk 3 - zdecydowanie aktywniejszy na lewej stronie niż Szałek na prawej. Parę razy podłączył się do akcji i szukał szczęścia w dośrodkowaniach. Nieźle je bił, ale partnerzy ustawiali się w innych sektorach pola karnego.

Kamil Majkowski 2 - słaba gra w pierwszej połowie, gdy nie próbował indywidualnych zagrań, by zrobić więcej miejsca partnerom. Lepiej zaczął się spisywać w drugiej połowie, ale też szybko opadł z sił.

Dariusz Zawadzki 3 - aktywny w środku boiska, nieźle czytał grę. Widać było jednak, że zatracił, siedząc na ławce rezerwowych, pewność siebie, bo w kilku akcjach mógł sam poszukać wolnej przestrzeni na połówce Floty. Niestety, zatrzymywał się i odgrywał do najbliższego kolegi lub zgrywał do boków.

Takafumi Akahoshi 2 - sędzia nie miał wyjścia, musiał pokazać mu czerwoną kartkę za bezmyślne zagranie na swojej połowie. Wcześniej Akahoshi był aktywny - szukał gry z przodu, pomagał defensorom. Osłabił zespół na najbliższe mecze (pewnie dwa).

Robert Kolendowicz 2 - od tak doświadczonego i ogranego piłkarza można oczekiwać więcej. Jedna niezła akcja przez 30 minut, to jednak zdecydowanie za mało. Dopóki grał - to był dobrze pilnowany przez Damiana Krajanowskiego.

Bartosz Ława 3 - przez pół godziny gry był widoczny. Sporo biegał, szukał wolnych miejsc. Tyle że niewiele z tego wychodziło. Raz strzelał z ostrego kąta, ale niecelnie, a mógł zgrać na 16 m.

Marcin Klatt 4 - dobra gra, ale w zasadzie tylko przez 25 minut drugiej połowy. W pierwszej był aktywny z przodu, ale zaliczył mnóstwo strat. Po przerwie - gol, groźny strzał.

Adam Frączczak 2 - niewiele wniósł.

Piotr Petasz 3 - kilka razy szarpnął na lewym boku.

Daniel Wólkiewicz 4 - zdecydowanie najlepszy piłkarz na boisku. Rozruszał grę Pogoni, kilka razy dynamicznie zaatakował po prawej stronie.

Oceny wyspiarzy

Krzysztof Żukowski 3 - przy golu Klatta bez szans, ale może wcześniej powinien ryknąć, by Krajanowski puścił piłkę? Wcześniej i później bez błędów.

Damian Krajanowski 2 - przeplata tej wiosny dobre zagrania z błędami w ustawieniu lub kiksami. I tak było też w derbach.

Marek Niewiada 4 - zagrał jak na lidera przystało. Pewnie interweniował w obronie.

Ivan Udarević i Łukasz Uszalewski 3 - dobrze w obronie, niewidoczni z przodu.

Tomasz Ostalczyk i Piotr Tomasik 3 - boczni pomocnicy nieźle spisali się przed przerwą, gorzej po zmianie stron. Ostalczyka wyróżniła asysta.

Radosław Pruchnik i Krzysztof Bodziony 3 - drugi zagrał lepiej niż w poprzednich wiosennych meczach, ale wciąż za szybko pozbywa się piłki. Gdyby to przesuwało akcje do przodu - byłoby OK, ale najczęściej gra na boki. Pruchnik dobrze w destrukcji, ale mniej aktywny w grze na bramkę Pogoni.

Ensar Arifović 4 - wspomagał pomocników, wypracował i strzelił bramkę. Spore chęci do gry, ale szybkościowo ustępował rywalom.

Charles Nwaogu 2 - masa strat do przerwy, nie wygrywał biegowych i siłowych pojedynków z obrońcami Pogoni.

Bartłomiej Niedziela 3 - zagrał lepiej od Nigeryjczyka, był aktywniejszy, z lepszym dryblingiem.

Oceniał Jakub Lisowski



Pomeczowe opinie

Kamil Majkowski, pomocnik Pogoni: Flota zagrała tak jak z Sandecją - pomijała drugą linię, grając długą piłkę do przodu. Pierwsza połowa nam nie wyszła. Drugą graliśmy w dziesięciu, bez rozgrywającego, ale wypadliśmy dobrze, walecznie. Mamy dobrą drużynę i stać nas na lepsze wyniki niż trzy ostatnie remisy. Za tydzień przyjeżdża Sandecja i nie widzę innego wyjścia, jak zainkasować trzy punkty. Ja z siebie nie jestem zadowolony, stać mnie na lepszą grę.

Przemysław Norko, trener bramkarzy Floty: Krzysiek Żukowski zagrał pozytywnie. Spokojnie i pewnie bronił. Jedyna dziwna sytuacja to ta, w której po koźle zagrał jakby chciał podbić sobie piłkę. Mam nadzieję, że zrobił to z premedytacją (śmiech). Ważne, że nie było z tego złych konsekwencji. W przerwie zawodnicy usłyszeli, że mają grać swoje, tak jak w pierwszej odsłonie. Tak jednak nie było. Pogoń zagrała na większej waleczności i nas parę razy skarciła. To, co chcieliśmy - czyli punkty na wyjeździe - mamy, więc jesteśmy zadowoleni z tego remisu.

Ensar Arifović, napastnik Floty: Jeśli chodzi o poziom piłkarski, mecz chyba nie zawiódł, wydaje mi się, że były to najlepsze derby z Pogonią, w jakich grałem. Cieszę się z ładnej bramki wypracowanej przez cały zespół. Styl gry, jaki zaprezentowaliśmy, mógł się podobać, a remis z przebiegu gry jest zasłużony.

Łukasz Matuszczyk, obrońca Pogoni: Na mojej twarzy nie ma zadowolenia, bo mieliśmy ten mecz wygrać. Sytuacja tak się potoczyła, że sędzia wyrzucił "Akę" i graliśmy w osłabieniu. Nie dyskutuję, czy to była sprawiedliwa decyzja czy nie. W jedenastu i w dziesięciu graliśmy o trzy punkty - to chyba było widać. Nie udało się wygrać - szkoda, bo Flota strzeliła gola, lecz nie wypracowała sobie dogodnej sytuacji. My próbowaliśmy tworzyć grę, ale brakowało uderzenia na bramkę. Derby nie zostały rozstrzygnięte, ale mam nadzieję, że w następnych pojedynkach będziemy inkasować trzy punkty. Na gwałt ich potrzebujemy. Pierwsza połowa? Może to wynik szachowania, stresu? Musieliśmy złapać swój rytm. Mam nadzieję, że w następnych spotkaniach złapiemy go od pierwszej minuty.

Damian Krajanowski, obrońca Floty: Chciałem odbić w boczny sektor boiska, a piłka tak niefortunnie się odbiła, że zamiast stopą uderzyłem łydką i po tym zagraniu gospodarze zdobyli gola na 1:1. Kibice pewnie myśleli, że od tego momentu zacznie się ciekawy mecz, ale jak to w derbach zwykle bywa, zakończyło się remisem. Dla mnie będzie on porażką, ponieważ popełniłem straszny błąd. Nie ma dla nas usprawiedliwienia za drugą połowę, powinniśmy częściej utrzymywać się przy piłce, jak byśmy zagrali tak jak w pierwszej połowie, zwycięstwo byłoby nasze.

Piotr Petasz, pomocnik Pogoni: W meczu było dużo walki, ale niefortunnie straciliśmy gola, bo Arifoviciowi piłka na głowę spadła po rykoszecie. Flota nie stworzyła sobie sytuacji, to my byliśmy lepsi. Po stracie gola "zatrybiliśmy" - lepiej operowaliśmy piłką, szybciej, byliśmy lepiej przygotowani fizycznie i częściej uruchamialiśmy skrzydła.

Paweł Sikora, drugi trener Floty: Gdy zespół traci zawodnika, to się mobilizuje, a drugi uważa, że mecz jest wygrany. Tak to niestety jest z głowami piłkarzy. I tak było dziś na boisku. Pogoń pokazała się z dobrej strony. Jest to bardziej walczący zespół, niż to było w pierwszej rundzie.

Adam Frączczak, napastnik Pogoni: Remis nie jest sprawiedliwy. W "10" pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę i piłką, nie wybijać jej, ale stwarzać sobie sytuacje. Gdybyśmy zdobyli drugiego gola, nie oddalibyśmy zwycięstwa. A Flota poza bramką - która była wynikiem szczęścia - nie stworzyła więcej okazji. Dlaczego zagraliśmy lepiej w osłabieniu? Wszystko siedzi w głowie, to były derby, więc jeżeli coś idzie nie tak, robi się wszystko, żeby się tej sytuacji przeciwstawić. Więcej się biega, walczy, chce się udowodnić, że gra się z charakterem. Dzisiaj nam się to udało, mimo że nie wygraliśmy.

Not. łk, pin



Może to ten wiek?

Łukasz Kasprzyk: Pamiętasz, kiedy strzeliłeś swoją ostatnią bramkę w lidze?

Marcin Klatt, napastnik Pogoni: Pewnie jeszcze przed kontuzją. Tak jest, że po urazie długo dochodzi się do formy. Nieraz się o tym przekonałem, ale teraz wyglądam nie najgorzej.

Przed startem rundy przeczuwałeś, że będzie dla ciebie udana?

- Jestem tego typu zawodnikiem, że do sezonu muszę być dobrze przygotowany fizycznie. To najważniejszy aspekt. Potrzebowałem pół roku normalnej pracy - podczas zimowego urlopu w Poznaniu ćwiczyłem z trenerem od przygotowania fizycznego, a później przejął mnie Piotr Jankowicz [w Pogoni odpowiedzialny za kondycję - red.]. Pierwsze symptomy, że będzie dobrze, pojawiły się w Turcji - tam zacząłem strzelać gole, ale ważniejsze było, że potrafiłem wytrzymać kondycyjnie całe spotkanie na niezłych obrotach.

Już z ŁKS widać było, że wróciła do ciebie pewność gry, w derbach to potwierdziłeś.

- Ona pojawia się wtedy, gdy człowiek wie, że jest dobrze przygotowany i nie musi odstawiać nogi. Bramki, które strzelałem w Turcji, też wiele wniosły, podobnie jak skuteczność na treningach. Może to ten wiek przychodzi? [Klatt ma 25 lat] Człowiek już wie, co robić na boisku. Wyniki może jeszcze nie są zadowalające, ale pozytywne aspekty można zauważyć.

Na pierwszą połowę spuśćmy zasłonę milczenia. Co takiego się stało, że w drugiej zagraliście o niebo lepiej?

- Ciężko jest na to pytanie odpowiedzieć. Sam się zastanawiam, dlaczego nie gramy tak od początku. Po stracie gola i "Aki" zaczęliśmy biegać i walczyć za dwóch. W szatni użyliśmy kilku mocnych słów. Poskutkowało. Niewiele brakowało, abyśmy pokusili się o trzy punkty. Byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem od Floty, nawet w pierwszej połowie. Flota nie chciała wygrać tego meczu.

Ryzykujesz tym stwierdzeniem.

- Dobrze, może z naszej strony w pierwszej części nie było sytuacji podbramkowych. Ale ile Flota stworzyła okazji? Jedną przypadkową wrzutkę? Oni nie chcieli grać w piłkę, tylko kopać. To jest ich styl gry, dlatego szkoda, że z takim zespołem tracimy dwa punkty.

I czwarte derby bez zwycięstwa.

- Żałuję, bo Flota była do ogrania jak nigdy. Nawet w dziesięciu. W drugiej swojej sytuacji mogłem lepiej przymierzyć i byłaby szansa na kolejne trafienie. Ale cóż, zrobimy to w następnym sezonie, bo z taką grą wyspiarze nie mają szans awansować.

Not. łk



Rywal był na łopatkach

Kryspin Kichler: Zobaczyliśmy dwie różne Floty. Skąd to się wzięło?

Marek Niewiada: W pierwszej połowie było bardzo dobrze z naszej strony. Mojej i drużyny. W drugiej za bardzo się cofnęliśmy. Chcieliśmy grać z kontry, a moim zdaniem niepotrzebnie, bo powinniśmy dalej grać wyżej pressingiem. Niestety, strzeliliśmy sobie przypadkową bramkę. Głupio, bo padła po naszym błędzie w obronie i Pogoń uwierzyła, że może coś zdziałać.

Wasz styl gry w pierwszej połowie powinien podobać się kibicom?

- Cała akcja, po której padła bramka, przejście środkiem, wrzutka do boku i główka Ariego zasługuje na dobrą ocenę. Ale po bramce straconej znowu cofnęliśmy się, Pogoń miała sytuacje i obiektywnie wyciągając notę z obu połów, wychodzi mi na remis. Ogólnie słabiej wychodzą nam tej wiosny drugie połówki. Zwykle mieliśmy w nich większą inicjatywę. To pewna nowość, którą trzeba poprawić. Być może jeszcze ten długi w Polsce okres przygotowawczy z nas nie zszedł. Co ważne podkreślenia, w tym sezonie zaliczyliśmy najlepszy start rundy rewanżowej.

Nie boli cię głowa od ilości wygranych pojedynków główkowych?

- Ja lubię taką walkę powietrzną. Moim zdaniem gra głową to jest to, co robię najlepiej. Zagrałem dobry mecz. Jak widać forma cały czas jest. Mam nadzieję po tym meczu wrócić do składu, chociaż będzie to bardzo trudne. Na pewno nie czuję się gorszy od kolegów.

Marcin Klatt uprzykrzył wam życie?

- Wiadomo. Zwłaszcza przy długich piłkach umie się zastawić i odegrać do boku. Dzisiaj zdobył bramkę, życzę mu, żeby dalej strzelał jeszcze więcej. Bo pokazał, że to dobry napastnik.

Dobry znak to na pewno postawa Arifovicia. Potrafił zastąpić przykrytego Charliego?

- Dokładnie. Na Charliego też możemy grać takie dłuższe piłki i on je rozegra po walce z dwoma-trzema zawodnikami. Lubi wziąć na siebie ciężar gry. Mógł dograć z nami jeszcze parę minut, może by coś stworzył. "Ari" ma inne zadania. To zawodnik, który wspiera nas w drugiej linii. Charlie to nasza broń.

Po raz kolejny nie radzicie sobie w przewadze. Czym to jest spowodowane?

- Prawda - rywal był na łopatkach. Niepotrzebnie wyszliśmy po przerwie bojaźliwie na boisko. W piątek oglądaliśmy podobny mecz ŁKS, gdzie prowadził 2:0 z Piastem Gliwice. Ten grał w dziesiątkę i zremisował. Mieliśmy tak nie zagrać. Ale się chyba za bardzo napatrzyliśmy.

W derbach nadal bez porażki.

- Bardzo dobrze. Życzę Pogoni, żeby ten punkt pomógł jej w utrzymaniu się w lidze, bo ten klub jest nam wszystkim bardzo potrzebny.

Not. pin





Bramkarze: Bartosz Fabiniak - Krzysztof Żukowski

90Czas gry90
1Wpuszczone bramki1
0/0Faulował/faulowany0/1
Strzały obronione:

0z pola karnego1
0zza pola karnego1
Strzały nieobronione:

1z pola karnego1
0 zza pola karnego0
0/0Karne obronione/nieobronione0/0
Dośrodkowania:

1złapane6
1piąstkowane1
0puszczone2
Wyprowadzenie piłki do 40. m:

4celne3
0niecelne0
Wyprowadzenie piłki powyżej 40. m:

0celne2
2niecelne9
Snajperzy: Marcin Klatt - Charles Nwaogu

71Czasy gry69
1Gole0
0Asysty0
2/4Faulował/faulowany4/1
0/0Żółta/czerwona kartka0/0
Strzały celne/niecelne:

1/1Strzały z pola karnego0/0
0/1Strzały zza pola karnego0/1
1Strzały prawą nogą1
0Strzały lewą nogą0
1Strzały głową0
1Spalony2
2/2Dryblingi udane/nieudane4/2
Podania celne/niecelne:

0/2Podania do przodu1/0
3/1Podania do tyłu1/0
1Przechwyty0
8Straty7
Więcej o: