Sport.pl

Prawo fizyki = remis

Pierwszego gola dla Pogoni zdobył zimowy nabytek - Adam Frączczak. Byłaby to bramka przełamująca passę trzech remisów, gdyby nie asekuracyjna gra portowców i błąd sędziego
Gdy Mariusz Kuras (legenda naszego klubu) przyjeżdża do Szczecina w innych barwach, nigdy nie przegrywa. Reguła potwierdziła się w sobotę, ale naciągnięta została do granic możliwości. Po pierwsze dlatego, że Sandecja nie dominowała na boisku. Po drugie grała gorzej od Pogoni - trener Kuras przemyślał dotychczasowe mecze swojej drużyny (tylko jeden remis) i zrezygnował z próby ładnej gry na rzecz punktu. Obejrzał jak w derbach grała Flota i stwierdził, że taktyka może się opłacić. Zamiast więc gry z polotem, było zamknięcie się na własnej połowie i kopanie byle przed siebie w kontrataku. - W poprzednich spotkaniach staraliśmy się grać w piłkę, ale nie przekładało się to na punkty. Jestem zadowolony z wyniku - mówił ucieszony były trener Pogoni, który przez garstkę szczecińskich kibiców (tysiąc) został ciepło przyjęty.

Po trzecie wreszcie, gdy już goście dokopali piłkę pod bramkę Bartosza Fabiniaka, nie potrafili przebić jej za linię bramkową. Z pomocą przyszli sędzia główny Michał Zając i jego boczny asystent, który zobaczył gola po odbiciu przez Fabiniaka piłki w słupek, nie po interwencji Marcina Klatta - który wybijał ją jeszcze przed linią.

A właśnie na ten drugi moment (wybicie piłki przez Klatta) zwracał uwagę obserwator Zenon Tobera (Kujawsko-pomorski ZPN) w rozmowie z piłkarzami Pogoni po meczu. Powoływał się za arbitrami (po obejrzeniu powtórki chyba zmienili zdanie, w którym momencie piłka przeszła linię) na prawo fizyki: - To prawa fizyki. Klatt stojąc prawą nogą na linii lewą zrobił duży zamach wybijając piłkę. Jest prawdopodobieństwo, że futbolówka przekroczyła linię - mówił. Ale już w jednej z rozmów telefonicznej, w której objaśniał decyzję sędziów, dodał, że "głowy nie da sobie uciąć".

Piłkarze Pogoni tłumaczenie obserwatora nazwali nowym prawem fizyki. Pytali też, czy ktoś zna wzór. Tobera próbował załagodzić sytuację: - Ja go nie bronię [sędziego - red.], ale muszę rozważyć argumenty. Nie mogę się podniecać tym, co mówi Marcin Klatt czy Bartosz Ława, że wyzywają itd. Ja nikomu nie ubliżam.

Słysząc dalsze pretensje szczecinian, wypalił: - Piłka nożna jest grą błędów. Załóżmy, że sędzia popełnił błąd, to się będziecie czepiać teraz nie wiadomo do kiedy, chyba aż się wasza sytuacja w tabeli wyjaśni. Ale, że mieliście pięć setek i strzelaliście Panu Bogu w okno, to jest dobrze? Trzeba było wpieprzyć pięć bramek i byłby spokój.

- Strzeliliśmy jedną, powinna wystarczyć - usłyszał w odpowiedzi.

Trener Artur Płatek na pomeczowej konferencji prasowej: - Mamy takich sędziów, jakich mamy. Najgorsze, że tracą na tym piłkarze i trenerzy. Od paru lat nie potrafimy poradzić sobie z poziomem sędziowania. Ja bym za taki mecz nie wziął pieniędzy.

Kuras unikał oceny. Stwierdził tylko, że jako bezpośrednio zainteresowany widział (raczej chciał widzieć) piłkę w siatce.

Na grę Pogoni przed stratą gola nie można jednak patrzyć bezkrytycznie. Zawodnicy niepotrzebnie się cofnęli, grali asekuracyjnie. Po stracie mieli jeszcze sporo czasu na poprawę wyniku. Zadanie teoretycznie ułatwiła też Sandecja, bo spotkanie kończyła w dziesiątkę (przez 16 min - licząc doliczony czas).

Niestety, powtarza się sytuacja z derbowego spotkania - pierwsza połowa wygląda gorzej od drugiej. Chociaż portowcy grali spokojniej, nie wpakowali piłki do siatki. Na wyróżnienie zasługuje strzelec gola Adam Frączczak. Do tej pory mimo wzrostu praktycznie nie wygrywał górnych piłek w środku pola, przed i w polu karnym. W sobotę miał więcej wygranych pojedynków w powietrzu. W tym także ten najważniejszy - po dośrodkowaniu Łukasza Matuszczyka (dobry występ).

Pogoń Szczecin - Sandecja Nowy Sącz 1:1 (0:0)

Bramki. Pogoń: Frączczak (57. - asysta Matuszczyk). Sandecja: Gawędzki (75.).

Pogoń: Fabiniak - Rogalski, Hrymowicz, Dymkowski, Matuszczyk, Wólkiewicz (68. Majkowski), Zawadzki Ż, Ława, Petasz, Frączczak (78. Lebedyński Ż), Klatt (86. Dziuba).

Sandecja: Kozioł - Borovicanin (73. Trochim), Frohlich, Berliński (74. Eisman), Woźniak, Kowalczyk (46. Kukol), Zbozień Ż, Makuch, Gawęcki ŻŻCZ, Aleksander, Chmiest.

Sędziował: Michał Zając (Śląski ZPN)

Widzów: 1000

Oceny portowców: Fabiniak 4, Rogalski 3, Hrymowicz 3, Dymkowski 3, Matuszczyk 4, Wólkiewicz 3, Zawadzki 4, Ława 3, Petasz 3, Frączczak 4, Klatt 3, Majkowski 2, Lebedyński 3, Dziuba (grał za krótko).



Mówi obrońca Pogoni

Łukasz Kasprzyk: Piłka przekroczyła linię czy nie?

Krzysztof Hrymowicz: Najlepiej widziałem tę sytuację, ponieważ stałem na 4. metrze za Marcinem Klattem - nie ma szansy, żeby piłka przeszła całym obwodem linię po tym, jak obronił ją Bartek Fabiniak, czy wybijał Marcin.

Ta decyzja was krzywdzi?

- Tak, zamiast trzech punktów mamy jeden. 1:0 byśmy dowieźli do końca, może nawet podwyższyli wynik. Jeżeli traci się głupio bramkę po własnym błędzie, można winić tylko siebie, ale tak w sobotę nie było.

Gdyby ktoś przykrył strzelającego w polu karnym, w ogóle nie mówilibyśmy o tej sytuacji. Piłka od razu po strzale mogła i powinna wpaść do bramki.

- Owszem, popełniliśmy błąd w kryciu, ale nie straciliśmy przez to bramki. Sędzia się pomylił. Druga sprawa - nie wiadomo, czy zawodnik nie był na spalonym.

Czwarty mecz wiosną - czwarty punkt. Czego wam brakuje do zwycięstwa?

- Może szczęścia i zimnej krwi jednocześnie. Powinniśmy dłużej pograć piłką, skonstruować jeszcze przemyślaną akcję, graliśmy w przewadze. Barcelona nawet jak remisuje, gra swoją piłkę do 90. minuty.

Mecz z Dolcanem będzie piątym spotkaniem na wiosnę. Łatwo można wyjść z dołka remisów?

- Stanę w naszej obronie. W sobotę byliśmy lepsi. Pamiętajmy o tym, że u siebie graliśmy z czubem tabeli. Wracając do odpowiedzi: trzeba wyjść z zębem, zaorać boisko i odpracować dzisiejszy wynik.

Wystąpiłeś pierwszy raz tej wiosny, bo za kartki pauzował Błażej Radler. Wykorzystałeś swoją szansę?

- Jest nas dużo w zespole i każdy może grać lub nie. Zobaczymy, kto wyjdzie w następnym spotkaniu.

Not. łk

Więcej o: