Sport.pl

Przez kontuzje brakuje systematyczności

LEKKOATLETYKA. Przedłuża się rehabilitacja tyczkarza Przemysława Czerwińskiego (MKL Szczecin), gdyż pojawiły się nowe problemy w kontuzjowanej nodze. Wariant optymistyczny - powrót do treningów w połowie lipca.
Brązowy medalista ME z Barcelony (2010) zaczął niedawno lekki trening biegowy. Rutynowe badanie ujawniło jednak pewną komplikację.

- Rezonans wykazał, że operowane miejsce jest w porządku, ale z tyłu pojawiła się narośl. Wstrzyknięto mi steryd i teraz czekamy, czy będzie nawrót. Potrwa to jeszcze około dwóch-trzech tygodni - tłumaczy zawodnik.

- Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to Przemek powinien rozpocząć treningi z tyczką w połowie lipca - twierdzi trener Wiaczesław Kaliniczenko.

Czerwiński urazu doznał w trakcie zawodów w Niemczech na początku sezonu zimowego. W ich trakcie odczuł ból w stopie, który nasilił się po jednym z intensywniejszych treningów w Spale. Badania pokazały, że są odpryski od chrząstki. Najlepszym polskim tyczkarzem zajęli się specjaliści z kliniki Rehasport z Poznania. Przeprowadzono zabieg czyszczenia stawu skokowego oraz rekonstrukcji chrząstki w lewej stopie.

Wiosnę Czerwiński spędził na dwóch zgrupowaniach na Wyspach Kanaryjskich i we włoskiej Formii. Przez cały ten czas pracował z fizjoterapeutą Marcinem Łepskim.

- Mam do niego pełne zaufanie - podkreśla tyczkarz. - Jeżeli on coś powie, to staram się tak robić. Marcin mówi, że nie trzeba na razie się śpieszyć z powrotem do skakania. Najważniejszy jest przyszły sezon.

O występie na MŚ w Daegu Przemysław Czerwiński może zapomnieć. Przez cały okres rehabilitacji stara się być jednak jak najbliżej swojej konkurencji. Z uwagą śledzi zmagania światowej czołówki, a nawet sam postanowił zorganizować mityng w Pile. W miniony weekend w rodzinnym mieście tyczkarza rozegrano uliczny konkurs, a sam Czerwiński pełnił rolę komentatora.

- Nie pałam sympatią do mikrofonu, ale pracowałem w duecie i mogłem skupić się na uzupełnianiu tego, co mówił mój kolega - przyznał. - Cieszę się, że w Pile udało się zorganizować takie zawody. Do tej pory brakowało w tym mieście podobnych imprez.

Kariera Przemysława Czerwińskiego jest pełna groźnych kontuzji. W 2007 r. - w trakcie przygotowań do startu w MŚ w Osace - złamał rękę. Dwa lata później na mityngu Pedro's Cup pechowo wpadł do dołka, w którym zakłada się tyczkę. Miał zerwane ścięgna, stawy i odpryski kostne w prawej stopie. W następnym roku zdobył jednak brązowy medal ME w Barcelonie i wydawało się, że jest na najlepszej drodze do dalszych sukcesów.

- Moja kariera przypomina sinusoidę. Mam nadzieję, że ta kontuzja jest już ostatnią. W skoku o tyczce najważniejsza jest systematyczność, a przez ciągłe kontuzje mi jej brakuje - mówi Czerwiński.

Więcej o: