Trener Floty kolejny raz wściekły na sędziów. "Mam prawo"

I LIGA PIŁKARSKA. Tym razem poszło o nieuznaną bramkę Charlesa Nwaogu.
- Znamy się jak łyse konie. Duszan Radolsky świetnie nas rozpracował, ja też nie poszedłem na chaos, ale rozgryzłem Termalikę taktycznie. To dlatego był to mecz walki i taktycznej gry - podkreślał Bogusław Baniak, trener Floty. - Tu wynik mogła rozstrzygnąć jedna bramka.

I właśnie o tę bramkę złościł się Baniak.

- Ja nie płaczę, ale poziom sędziowania obniża się z godziny na godziny. Czytam różne strony internetowe i czy się to komuś podoba czy nie, to mam prawo wyrażać swoją opinię - mówił Baniak.

Na początku drugiej połowy Charles Nwaogu pokonał Sebastiana Nowaka, ale sędziowie (głównym był Paweł Malec z Łodzi) dopatrzyli się spalonego i gola nie uznali. Popełnili błąd, co widać na powtórkach telewizyjnych.

Kontrowersyjna była również decyzja o przyznaniu rzutu karnego dla gości w pierwszej połowie. Radosław Jasiński chciał wybić piłkę nogą, a przeciwnik trącić ją głową. Możliwe, że obrońca Floty trącił w głowę rywala (nie widać tego dobrze na powtórkach) i dał podstawę arbitrowi. Bramkarz Floty Szymon Gąsiński jedenastkę wybronił.

Po 11 kolejkach Flota jest na 10. pozycji. Ma 4-5 punktów straty do czołówki i taką samą przewagę nad strefą spadkową. Po większości spotkań Bogusław Baniak narzekał na pracę sędziów. Nic więc dziwnego, że w klubie są bardzo wyczuleni na arbitrów, a każdy błąd odbierany jest niczym prześladowanie Floty.