Piłkarz Floty solidarny z trenerem Baniakiem. Też narzeka na sędziów

I LIGA PIŁKARSKA. - Gdyby nie pomyłki sędziów, bylibyśmy na 1. miejscu w tabeli - uważa Mateusz Wrzesień, prawy pomocnik Floty Świnoujście.
W 11 meczach Flota zgromadziła 15 punktów, zajmuje 10. miejsce. Ma taką samą (4-5 punktów) przewagę i stratę nad strefą spadkową i czołówką. O tym, czy zespół gra efektownie, czy stwarza sobie dużo sytuacji, czy popełnia błędy w defensywie, czy wykorzystuje potencjał mało się jednak mówi, analizuje. Wyspiarze, którzy nie walczą o awans (jak w poprzednim sezonie), nie cieszą się już tak dużym zainteresowaniem. Po meczach Floty jest jednak głośno - przede wszystkim za sprawą trenera Bogusława Baniaka, który krytykuje sędziów. Przynajmniej po 4 meczach mocno złościł się na arbitrów za skrzywdzenie jego zespołu.

- Prawda jest taka, że przy tak spłaszczonej tabeli, gdyby nie ewidentne pomyłki sędziów, bylibyśmy dziś na pierwszym miejscu w tabeli - podkreśla Mateusz Wrzesień w rozmowie z klubowym serwisem.

Pomocnik wylicza nieuznane bramki w meczach z Energetykiem Rybnik, Termaliką Nieciecza czy niepodyktowanie rzutu karnego z jednoczesną czerwoną kartką dla obrońcy w meczu z Olimpią Grudziądz. Także i mecz z Dolcanem był oceniany bardzo nisko pod względem pracy sędziów.

- Mam nadzieję, że limit pecha już wyczerpaliśmy - mówi Wrzesień. - W tym sezonie wyglądamy dobrze; staramy się długo utrzymywać przy piłce i gramy pressingiem, co przynosi efekt taki, że gramy bardziej widowiskowo.

Wrzesień jest młodzieżowcem i razem z Tomaszem Mokwą walczy o podstawowy skład. Ostatnio trener Bogusław Baniak na niego stawiał. Ale w meczu z Termaliką zobaczył 4. żółtą kartkę w sezonie i w niedzielnym meczu w Olsztynie nie zagra.