Sport.pl

Flota podejmie lidera. "Fatalna passa musi się kiedyś skończyć"

Piłkarze Floty Świnoujście potrzebują punktów jak powietrza. W sobotę powalczą o nie na własnym boisku z liderem I ligi - GKS Bełchatów.
Świnoujścianie po raz pierwszy w swojej pierwszoligowej historii znaleźli się w strefie spadkowej. Przez lata przyzwyczaili kibiców, że jesienią grają jak z nut i plasują się w czołówce tabeli. Tym razem jest jednak inaczej, a liczby są dla wyspiarzy bezlitosne. 15 punktów daje dopiero 16. miejsce, a 10 strzelonych bramek to najsłabszy wynik w całej lidze. W pięciu ostatnich meczach Flota cztery razy przegrała i zanotowała jeden remis. Przed tygodniem zepchnęła Wisłę w drugiej połowie do defensywy, ale ze zwycięstwa 1:0 i tak cieszyli się płocczanie.

- Fatalna passa musi się kiedyś skończyć - podkreśla Bogusław Baniak, trener świnoujścian - Nie możemy się przejmować, że przyjeżdża do nas lider z bardzo dobrymi piłkarzami. Musimy dążyć do zwycięstwa.

Baniak wciąż cieszy się zaufaniem zarządu, ale wielu kibiców Floty jest już zniecierpliwiona słabymi wynikami drużyny i domaga się zmian. Nastroje poprawiłaby wygrana z liderem, a świnoujścianie już wielokrotnie pokazali, że dobrze radzą sobie w meczach z czołowymi drużynami. Z bełchatowianami w meczu o ligową stawkę zmierzą się po raz pierwszy. W składzie wyspiarzy na pewno zabraknie pauzującego za żółte kartki Mateusza Szałka. Niepewny jest występ zmagających się z urazami Krzysztofa Bodzionego, Charlesa Nwaogu i Sebastiana Zalepy. Szczególnie bolesny byłby brak tego ostatniego, bo trener Baniak w linii obrony nie ma praktycznie żadnego pola manewru.

Większym komfortem przy ustalaniu składu cieszy się szkoleniowiec gości - Kamil Kiereś. Ma do dyspozycji szeroką kadrę, w którym największymi gwiazdami są Michał i Mateusz Makowie, autorzy 11 z 22 trafień bełchatowian. - To są motory napędowe GKS. Są szybcy i mogą sprawić obrońcom wiele kłopotów - przyznaje Baniak.

Początek meczu w sobotę o godz.13 na stadionie przy ul. Matejki w Świnoujściu.