Jeden z ich poprzedników zdobył we Flocie koronę króla strzelców, z innym nie szło się nawet dogadać

W pierwszoligowej historii Floty w Świnoujściu występowało 15 zagranicznych piłkarzy z pięciu kontynentów. Jak potoczą się losy dwóch nowych obcokrajowców?
Zimą kontrakty z Flotą podpisali słoweński bramkarz Darko Brljak i litewski obrońca Klimas Gusocenko. Obaj zbierali po sparingach pochwały od trenera Bogusława Baniaka. Ale prawdziwy test przejdą dopiero w spotkaniach ligowych.

Do tej pory Flota miała więcej szczęścia do piłkarzy z krajów byłej Jugosławii niż do graczy tuż zza wschodniej granicy Polski. W przeszłości z Ukrainy do Świnoujścia przyjechali Igor Bykanow i Sergiej Czapko. Łącznie rozegrali tylko 9 pierwszoligowych meczów, po których szybko się z nimi pożegnano.

Zdecydowanie na dłużej zakotwiczyli nad Świną piłkarze z Bałkanów. Chorwacki obrońca Ivan Udarević rozegrał na Uznamie 76 spotkań i był przez miejscowych kibiców ceniony za zaangażowanie, solidną grę i silny charakter. Pół roku temu przeniósł się do Motoru Lublin, a obecnie broni barw drugoligowej Odry Opole.

Z piłkarzy trenerzy

Więcej spotkań od Udarevicia ma na koncie Ensar Arifović. Bośniak wystąpił we Flocie 94 razy. To rekord wśród obcokrajowców. Wiosną będzie miał okazję powiększyć ten dorobek, zwłaszcza, że żadnego nowego napastnika jeszcze nie zakontraktowano. Do zadań piłkarskich Arifoviciowi dojdą też obowiązki trenerskie: zimą został włączony do sztabu szkoleniowego wyspiarzy jako grający asystent Bogusława Baniaka. - Dla mnie niewiele się zmieniło. Po prostu czasem pomagam trenerowi, np. prowadząc rozgrzewkę - tłumaczy Arifović.

Wcześniej szlaki przecierał mu Kameruńczyk Ferdinand Chi Fon, który również przeszedł drogę od zawodnika do trenera. Gdy dwa lata temu obejmował stanowiska opiekuna rezerw był jednym z pierwszych w Polsce szkoleniowców z Afryki. Zanotował już mały sukces awansując z drugą drużyną Floty do wojewódzkiej ligi okręgowej (dawna V liga). Pomaga również w pracy z pierwszym zespołem i opiekuje się młodzieżą.

Charles de Gol

Za najlepszego obcokrajowca świnoujscy kibice zgodnie uznają Charlesa Nwaogu. Nigeryjski napastnik pojawił się na stadionie przy ulicy Matejki w 2009 roku i już w premierowym sezonie strzelił 8 bramek. W pełni "odpalił" w następnych rozgrywkach, gdy z 20 golami na koncie sięgnął po koronę króla strzelców. Później przeniósł się do Energie Cottbus i Arki Gdynia, ale tam nie szło mu już tak dobrze. Wrócił do Świnoujścia, gdzie zawsze czuł się najlepiej, a kierownika Leszka Zakrzewskiego traktuje niemal jak ojca. Przez rok pięć razy pokonał bramkarzy rywali, ale wyraźnie nie było chemii między nim, a trenerem Baniakiem. Doświadczony szkoleniowiec po słabszych występach Nigeryjczyka ostro go krytykował.

- Tylu szans na gola do tej pory nie stworzyliśmy, ale to co wyprawiał Charles Nwaogu sprawia, że szkoda mi już tego chłopaka. To antynapastnik, bo inaczej jego nie można nazwać - mówił po zremisowanym meczu z Dolcanem Ząbki.

Nwaogu też skarżył się w wywiadach na szkoleniowca. Zimą dostał ofertę z ekstraklasowego Podbeskidziaa Bielsko-Biała i teraz tam będzie robił efektowne salta po strzelonych bramkach.

Piłka i miłość

We Flocie pozostał jego rodak - Christian Nnamani. Gra w Świnoujściu trzeci sezon, ale do tej pory udane miał tylko pojedyncze mecze. A umiejętności - jak podkreślają w klubie - ma porównywalne do Nwaogu.

- Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Nnamaniego na treningu, wydawało się, że ma nawet większe umiejętności od swojego rodaka - oceniał Nigeryjczyka kierownik Zakrzewski.

Pięć spotkań w I lidze rozegrał Khaddy Kazadi-Leonowicz, za którego sprawą Wyspiarze mogli w ogóle nie awansować na ten szczebel. Za mecze z jego udziałem w III lidze, PZPN chciał ukarać klub walkowerem. Okazało się bowiem, że Kongijczyk nie miał prawa do pobytu w Polsce. Ostatecznie karę anulowano, uznając, że Flota nie była winna zaniedbań. Kazadi piłkarskiego szczęścia w Świnoujściu nie znalazł, ale za to poznał żonę. Jego wybranką okazała się córka Michała Leonowicza, ówczesnego sponsora drużyny.

Nie szło się nawet dogadać

Kilka transferowych ruchów z zagranicznymi zawodnikami w roli głównej było kompletnymi niewypałami. Takim okazało się pozyskanie Bułgara Weselina Marczewa, z którym koledzy z boiska i trenerzy nie mogli się nawet dogadać.

- To nasze największe rozczarowanie - przyznawał kierownik Zakrzewski. - Myśleliśmy, że będzie poważnym wzmocnieniem zespołu, a tymczasem okazało się, że to średniej klasy piłkarz, którego gra w I lidze wyraźnie przerastała. W dodatku nie wykazywał żadnego zainteresowania nauką języka polskiego, a kontaktować się z nim musieliśmy przez menedżera.

Rywalem Marczewa o miejsce w składzie w sezonie 2011/12 był Gruzin Koba Szalamberidze. Kibice zapamiętali go z meczu z Wisłą Płock, gdy wyrwał piłkę kolegom, by egzekwować rzut karny. Nie wykorzystał go, a Flota zremisowała 2:2 w spotkaniu, które miała już praktycznie wygrane.

- Jeśli zmieniam słabego zawodnika na gracza jeszcze słabszego, to trzeba sobie zadać pytanie, co ci ludzie robią na boisku. Nie dorośli, żeby grać w polskiej I lidze - złościł się trener Krzysztof Pawlak mając wtedy na myśli Szalamberidze i Marczewa. Obaj występują teraz w swoich rodzimych ligach.

Ciekawą postacią był Meksykanin Pedro Arce. W CV miał wpisaną naukę w jednej z piłkarskich szkółek w Barcelonie. Liczono, że 20-letni pomocnik w Świnoujściu rozwinie skrzydła. - Bardziej przyda się w następnym sezonie. Na razie trzeba go nauczyć gry na naszym poziomie - mówił po jego pozyskaniu Zakrzewski.

Tak dużo czasu Pedro jednak we Flocie nie spędził. Nie zdążył nawet zadebiutować. Teraz jest podstawowym piłkarzem w drugoligowej greckiej Kavali.

Czy nowi się sprawdzą?

Bramkarz Darko Brljak w tym roku skończy 30 lat. Ostatnią rundę spędził w drugiej lidze słoweńskiej, w NK Radomlje. Wcześniej grał na Węgrzech w Egri FC. Największe sukcesy odnosił jednak z NK Domżale. Występował tam przez 6 lat i sięgnął po dwa mistrzostwa Słowenii i krajowy superpuchar. Teraz Słoweniec podpisał z wyspiarzami roczny kontrakt.

Litewski obrońca Klimas Gusocenko parafował ze świnoujskim klubem dłuższą, półtoraroczną umowę. 24-letni piłkarz występował w swoim kraju w najwyższej klasie rozgrywkowej w FK Szawle. W sezonie 2010/11, w rundzie kwalifikacyjnej Ligi Europy, ta drużyna zmierzyła się z Wisłą Kraków i przegrała w dwumeczu 7:0. Gusocenko pół roku temu testowany był w Widzewie, ale kontraktu nie podpisał.