Flota zdobyła punkt na terenie lidera I ligi

Świnoujścianie zremisowali z Górnikiem Łęczna 0:0 i przerwali passę pięciu zwycięstw rywali. Dzięki zdobytemu punktowi wyspiarze utrzymali się nad strefą spadkową.
Kibice w Łęcznej obejrzeli na boisku twardą walką. Obie drużyny bardzo potrzebują punktów, choć grają o zupełnie inne cele. Udana jesień rozbudziła w Łęcznej nadzieje na awans, a Flota walczy o utrzymanie. Z remisu na trudnym terenie bardziej zadowoleni mogą być goście, choć ostatni kwadrans grali z przewagą jednego zawodnika.

Trener Bogusław Baniak desygnował do gry dokładnie taką samą jedenastkę jak przed tygodniem w wygranym spotkaniu z Miedzią Legnica (1:0). Na ławce rezerwowych nie znaleźli się kontuzjowany Michał Stasiak i pauzujący za kartki Bartosz Śpiączka. W Górniku zabrakło dwóch piłkarzy wypożyczonych z Pogoni Szczecin. Najlepszy strzelec zespołu - Łukasz Zwoliński - obejrzał ostatnio czwarty żółty kartonik w sezonie. Julien Tadrowski wciąż leczy uraz.

Niedzielne spotkanie mogło rozpocząć się dla wyspiarzy w wymarzony sposób. Od pierwszych minut świnoujścianie grali wysokim pressingiem i bardzo szybko mogło przynieść to efekt. Ensar Arifović zabrał piłkę Tomaszowi Nowakowi i wyszedł sam na sam z bramkarzem. Z pojedynku dwóch bardzo doświadczonych piłkarzy obronną ręką wyszedł jednak Sergiusz Prusak, w przeszłości golkiper Floty.

- Trochę byłem zaskoczony, że znalazłem się w tak dobrej sytuacji. Nie zmienia to faktu, że powinienem strzelić bramkę - mówił w przerwie Arifović w rozmowie z reporterem telewizji Orange Sport.

W pierwszej połowie częściej przy piłce utrzymywał się Górnik. Podopieczni Jurija Szatałowa groźni byli jednak tylko po stałych fragmentach. Ale bardzo pewnie między słupkami świnoujskiej bramki spisywał się Darko Brljak. Po jednym z kornerów dopisało mu też szczęście, bo debiutujący w drużynie z Łęcznej Bartosz Kwiecień trafił w słupek.

W drugiej części słoweński bramkarz Floty po raz kolejny musiał popisać się umiejętnościami, broniąc strzał zupełnie niepilnowanego w polu karnym Pawła Zawistowskiego. Pomocnik Górnika podanie dostał z prawej strony, z której Flocie groziło tego dnia największe niebezpieczeństwo. Marek Opałacz miał duże problemy z powstrzymaniem Pawła Sasina i Grzegorza Bonina. Dostrzegł to trener Baniak i w 67. minucie przemeblował defensywę świnoujścian. Na lewą obroną przesunięto Radosława Jasińskiego, a jego miejsce po drugiej stronie boiska zajął wycofany z pomocy Tomasz Mokwa.

Wcześniej dobrą okazję mieli goście. Dużo zdrowia w niedzielę zostawił na boisku grający w środku pola Rafał Grzelak, a w 59. minucie ładnie przymierzył pod poprzeczkę z rzutu wolnego. Na posterunku był jednak Prusak.

Ostatni kwadrans Górnik zmuszony był grać w dziesiątkę. Dwie głupie żółte kartki obejrzał bowiem Arkadiusz Woźniak. Najpierw kwestionował decyzję sędziego, a później próbował wymusić rzut karny. Wyspiarze nie zdołali tego wykorzystać. Na boisku nie było wcale widać, że gospodarze grają w osłabieniu. W ostatnim fragmencie jedyny celny strzał Flota oddała z rzutu wolnego. Silne uderzenie Piotra Kieruzela sparował Prusak i udowodnił tym samym, że tego dnia bramkarze obu drużyn byli najlepiej dysponowanymi zawodnikami na boisku.

Flota z 23 punktami zajmuje 12. miejsce w tabeli. Ścisk w jej dolnej części jest duży, bo drużyny zagrożone spadkiem wiosną wygrywają. Nad strefą spadkową świnoujścianie mają tylko jedno oczko przewagi. Za tydzień podejmować będą Arkę Gdynia, która w tym roku wygrała oba ligowe mecze.

Górnik Łęczna - Flota Świnoujście 0:0

Górnik: Prusak - Sasin, Szmatiuk, Kwiecień, Mraz, Bonin, Bielak (45. Bożok), Nowak Ż, Zawistowski, Niedziela (65. Szałachowski), Woźniak ŻŻCZ (75.).

Flota: Brljak - Jasiński Ż, Kieruzel, Gusocenko Ż, Opałacz (67. Kamiński), Mokwa, Niewiada, Bodziony Ż (76. Sołowiej), Grzelak, Kolendowicz, Arifović (85. Hosek).

Sędziował: Tomasz Wajda (Żywiec)