Flota Świnoujście jedzie na obóz. Ale dobrej atmosfery nie ma

I LIGA PIŁKARSKA. Kierownik Leszek Zakrzewski i prezesi klubu wyznaczyli termin zbiórki, ale robili to z 'duszą na ramieniu'.
- Jedziemy, ale prawda jest taka, że jeszcze sporo się może wydarzyć - mówił w poniedziałkowe popołudnie Leszek Zakrzewski, kierownik Floty.

W klubowej kasie pustki, brakuje pieniędzy na spokojne myślenie o rozpoczynającym się wkrótce sezonie. Udało się znaleźć środki na zgrupowanie w Wałbrzychu, ale nadal pod znakiem zapytania stoją występy wyspiarzy w rozgrywkach (rozpoczną się 2 sierpnia).

- Nie układają się rozmowy z niemieckim partnerem. Nie ma dobrych efektów negocjacji z innymi sponsorami, a drzwi do miasta są zamknięte - mówi jedna z osób blisko związana z Flotą.

Tajemniczy niemiecki menedżer miał być ostatnią deską ratunku dla klubu, który nie uzyskał wsparcia z miasta o dodatkowe 600 tys. zł. Radni odmówili w ostatni czwartek takiej pomocy. Temat może wrócić, ale po wakacjach. A do tego czasu Flota ma kłopot.

Zakrzewski jeszcze w poniedziałek zorganizował na środę sparing z Polonią Świdnica. Wcześniej planowano grę z Miedzią Legnica, ale ten zespół zrezygnował z meczu. Kadra na zgrupowanie jest ustalona, personalnie Flota wygląda całkiem dobrze. Tyle że trener Tomasz Kafarski nie może być niczego pewien.

- Inaczej by się Flocie rozmawiało z miastem, gdyby nie zły klimat wokół klubu. Flota zawsze szukała ratunku w mieście, a sponsora żadnego znaleźć nie potrafiła. Kiedyś pomagał port - nie ma go, stoczni nie ma, innych przedsiębiorstw nie ma. Świnoujście coraz mocniej staje się miastem turystyki, a z tego nie ma kasy na klub - mówi nasz rozmówca.

- Sytuacja jest naprawdę ciężka. Wszyscy mówią o gazoporcie, ale ten jeszcze nie działa. Jak myślę o przyszłości, to zaczyna mnie wszystko boleć. Większym optymistą byłem w piątek, ale pocieszam się, że Flota miała jeszcze trudniejsze sytuacje i wychodziła z nich obronną ręką. Teraz też tak to się może skończyć - uważa Leszek Zakrzewski.