Flota i Błękitni przedłużyli swoje świetne serie

PIŁKA NOŻNA. To był niezły weekend dla męskich drużyn z Pomorza Zachodniego. Żadna z nich nie przegrała na wyjeździe. W I lidze Flota Świnoujście bezbramkowo zremisowała ze Stomilem Olsztyn. W II lidze wygrali Błękitni Stargard, a punktami podzieliła się z rywalami Kotwica Kołobrzeg.
Flota i Stomil są jak na razie największymi rewelacjami zaplecza ekstraklasy. Przed sezonem wydawało się, że żadna z tych drużyn nie zagra w I lidze. Świnoujścianie z powodów finansowych (chcieli odsprzedać swoje miejsce), a olsztynianie - sportowych (powinni spaść, ale Kolejarz Stróże nie spełnił wymogów licencyjnych). Ostatecznie wszystko skończyło się dobrze dla kibiców obu zespołów. Nie tylko przystąpiły one do rozgrywek, lecz także radzą sobie w nich nadspodziewanie dobrze. W sobotę na boisku w Olsztynie zmierzyły się bowiem drużyny tracące zaledwie jeden punkt (Stomil) i dwa (Flota) do strefy dającej awans do ekstraklasy.

Trener świnoujścian Tomasz Kafarski dokonał jednej zmiany w podstawowym składzie. Zamiast Charlesa Nwaogu w ataku zagrał Dawid Retlewski. Tak zestawiona ofensywa działała w pierwszej połowie bardzo sprawnie.

- Zdecydowana przewaga Floty, każda akcja grozi bramką - komentował w przerwie dla oficjalnego serwisu klubu kierownik Leszek Zakrzewski. - Stworzyliśmy kilka sytuacji, najlepsze mieli Sebastian Olszar i Arkadiusz Reca, ale mogli zdobyć gola też Retlewski i Sebastian Kamiński. Stomil ograniczony do strzałów z dystansu, niegroźnych dla Darko Brljaka.

Po zmianie stron świnoujścianie tak wielu sytuacji już sobie nie stworzyli. Bohaterem mógł zostać Olszar, ale jego strzał z 80. minuty nie znalazł drogi do siatki. Po raz drugi w tym meczu świetnie zachował się ukraiński obrońca Stomilu Witalij Berezowskyj, który wybił piłkę z linii bramkowej.

Wyjazdowy remis pozwolił przedłużyć passę ligowych spotkań bez porażki do ośmiu. Trener Kafarski zły może być tylko na Pawła Lisowskiego, który w 93. minucie obejrzał czerwoną kartkę za nadepnięcie na leżącego rywala i nie będzie mógł za tydzień zagrać w Świnoujściu z Chojniczanką Chojnice.

Stomil Olsztyn - Flota Świnoujście 0:0

Stomil: Skiba - Paweł Głowacki, Berezowskyj Ż, Czarnecki, Wełna, Darmochwał, Szymonowicz, Trzeciakiewicz (46. Piotr Głowacki), Jegliński, Kowal, Łukasik.

Flota: Brljak - Sołowiej, Stasiak, Opałacz, Kamiński, Lisowski CZ(93.), Niewiada Ż (73. Brud), Grzelak, Reca, Olszar (85. Kort), Retlewski (68. Nwaogu).

II LIGA. Świetna seria Błękitnych podtrzymana

Sebastian Inczewski w poprzednim meczu z Limanovią (2:1) strzelił bramkę decydującą o zwycięstwie stargardzian. Trener Ryszard Kapuściński w nagrodę wystawił go w sobotę w pierwszym składzie, a 24-letni napastnik nie zawiódł i w 52. minucie otworzył wynik spotkania z Rakowem Częstochowa. O cennym wyjazdowym zwycięstwie z sąsiadem w tabeli przesądził piękny strzał z dystansu Patryka Baranowskiego. Rywale grali wtedy już w dziesiątkę, ale walczyli do końca i w doliczonym czasie gry zdołali strzelić honorową bramkę.

Tym samym Błękitni legitymują się już serią siedmiu ligowych meczów z rzędu bez porażki (ośmiu, licząc razem z Pucharem Polski). Dzięki tej serii stargardzianie umocnili się na miejscu w ścisłej czołówce klasyfikacji, wśród drużyn, które stoczą walkę o awans do I ligi.

Teraz przed Błękitnymi dwa mecze na własnym boisku. W środę zmierzą się w 1/8 finału Pucharu Polski z pierwszoligowym GKS Tychy. W niedzielę podejmować będą kolejnego sąsiada z tabeli - Rozwój Katowice.

Raków Częstochowa - Błękitni Stargard 1:2 (0:0)

Bramki. Raków: Reiman (94.). Błękitni: Inczewski (52.), Baranowski (87.).

Błękitni: Ufnal - Murawski, Pustelnik, Liśkiewicz, Wawszczyk, Kosakiewicz, Fijałkowski (90. Filipowicz), Poczobut, Flis (60. Baranowski), Zdunek (78. Gutowski), Inczewski (66. Gajda Ż).

Czerwona kartka: Pluta (Raków, 73. minuta, za dwie żółte ).

II LIGA. Kotwica mogła w Stalowej Woli ugrać więcej

Kołobrzeżanie nie byli faworytem w meczu z wyżej notowaną Stalą, która na własnym boisku jeszcze w tym sezonie nie przegrała. Pewnie wielu kibiców Kotwicy w ciemno wzięłoby przed spotkaniem remis. Ale po ostatnim gwizdku starcia, w którym podopieczni Wiesława Bańkosza nie wykorzystali karnego, a prowadzenie stracili w końcówce, niedosyt musi pozostać.

Najsmutniejszy do autokaru wsiadł z pewnością Jakub Poznański. To właśnie stoper gości zmarnował w 22. minucie rzut karny, a w 87. minucie strzelił samobójczą bramkę decydującą o remisie 2:2.

Wcześniej filmowe trafienie z 30 metrów zaliczył Patryk Skórecki, a Tomasz Rydzak skutecznie wykonał drugiego karniaka podyktowanego w tym meczu dla Kotwicy. Ich gole nie pozwoliły jednak kołobrzeżanom na wydostanie się ze strefy spadkowej. Po remisie nadal zajmują 15. lokatę.

Za tydzień Kotwica podejmie Górnika Wałbrzych.

Stal Stalowa Wola - Kotwica Kołobrzeg 2:2 (1:1)

Bramki. Stal: Płonka (7.), Poznański (87. - samobójcza). Kotwica: Skórecki (43.), Rydzak (79. - rzut karny)

Kotwica: Kamola - Chruściński, Poznański, Kokosiński Ż, Cebulski, Rydzak (81. Bejuk), Pietras, Mularczyk (88. Korczyński), Danilczyk, Skórecki (93. Duwe), Biegański (73. Ropiejko).

EKSTRAKLASA KOBIET. Znów ta druga połowa

Po raz drugi z rzędu Olimpia Szczecin przegrała mecz, tracąc trzy bramki po zmianie stron. Przed tygodniem prowadziła do przerwy z akademiczkami z Katowic, by ostatecznie przegrać 1:3. Tym razem musiała uznać wyższość Górnika Łęczna (0:3), mimo że beniaminek długo utrzymywał korzystny remis w spotkaniu z wicemistrzyniami Polski.

Do zakończenia pierwszej rundy szczeciniankom pozostały jeszcze dwa mecze. Oba z drużynami, które też plasują się w dole tabeli i na pewno są w zasięgu zespołu Natalii Niewolnej. Za tydzień spotkanie wyjazdowe ze Stilonem Gorzów, a na koniec jesieni starcie u siebie z KKP Bydgoszcz.

Olimpia Szczecin - Górnik Łęczna 1:3 (0:0)

Bramki. Olimpia: Cieśla. Górnik: Żelazko dwie, Huzarewicz.