Zarząd Floty odpowiada Woźniakowi: Wygórowane ambicje i megalomania w zestawieniu z finansową bezsilnością

Konflikt w świnoujskim klubie przenosi się na forum publiczne. Na ostre wypowiedzi medialne Jerzego Woźniaka, głównego sponsora Wyspiarzy, zarząd Stowarzyszenia MKS Flota odpowiedział równie ostrym oświadczeniem.
Po tym jak stało się jasne, że miasto Świnoujście nie przeznaczy w tym roku już więcej pieniędzy dla zmagającej się z problemami finansowymi Floty, wsparcie Woźniaka było jedyną nadzieją dla klubu. Dlatego nowy zarząd (poprzedni odszedł po nieudanej próbie sprzedaży licencji seniorskiej drużyny do Rzeszowa) związał się z dolnośląskim biznesmenem. To Woźniak dawał pieniądze na organizację wyjazdów i domowych spotkań Floty. Szybko jednak okazało się, że obie strony nie są zadowolone z realizacji postanowień zawartego wcześniej porozumienia.

Pierwszy publicznie zabrał głos Woźniak. W rozmowie z "Głosem Szczecińskim" zarzucał zarządowi opieszałość w przekazywaniu mu kontroli nad klubem (od początku podkreślał, że chce być właścicielem, a nie sponsorem) i stałe powiększanie długu. Narzekał, że jego przedstawiciel - były trener Bogusław Baniak - został wyrzucony z pomieszczeń klubowych. Zarząd Stowarzyszenia MKS Flota Świnoujście odniósł się do tych zarzutów w poniedziałkowym oświadczeniu.

Oświadczenie Zarządu MKS Flota

W ostatnim czasie w mediach ukazały się wypowiedzi pana Jerzego Woźniaka na temat Zarządu Stowarzyszenia MKS Flota, w których nie szczędził epitetów pod naszym adresem. Uważamy to za zwykły i nieprzemyślany ruch, w myśl zasady - najlepszą obroną jest atak. Wygórowane ambicje i megalomania w zestawieniu z finansową bezsilnością pana Jerzego Woźniaka powodują takie, a nie inne zachowanie.

Jego bajka o potędze Klubu i jego normalnym funkcjonowaniu zaczynała się rewelacyjnie. Mówił o powołaniu spółki, awansie do ekstraklasy, obozach dla młodzieży w Turcji, własnym autokarze, zakupie kilku mieszkań w Świnoujściu, aby mogli w nich mieszkać zawodnicy, zatrudnieniu dodatkowych trenerów do planowanych nowych drużyn młodzieżowych... mówił o wielu, wielu innych pomysłach.

Najistotniejszym dla nas był fakt deklaracji przez pana Woźniaka spłaty zadłużenia Stowarzyszenia, bieżącego finansowania Klubu, a także 3% udziałów należących do Stowarzyszenia w przyszłej spółce.

Taka wizja była dla nas wybawieniem, zważywszy na fakt, iż tylko on był z nami od sierpnia. Początkowo pan Woźniak miał finansować tylko drużynę pierwszoligową i rezerwy, pozostałe drużyny miały pozostać pod opieką Stowarzyszenia. Później jednak zapadła inna decyzja pana Woźniaka - postanowił, że weźmie odpowiedzialność za cały Klub. To był trudny okres negocjacji, zmian nastrojów i podejścia Jerzego Woźniaka do członków Zarządu Stowarzyszenia. Od pierwszego dnia pan Woźniak tytułował się właścicielem Klubu.

Dwukrotnie Zarząd Stowarzyszenia podejmował Uchwały (z dn. 3.09.2014 i 19.09.2014), które stanowiły zapisy umocowania z jednoczesną deklaracją pana Woźniaka dotyczącą bieżącego finansowania Klubu i rozmów z wierzycielami

Pełnomocnik mieszał w głowach

Stowarzyszenia celem uzgodnienia formy i terminów spłaty zadłużenia. Jerzy Woźniak na swojego pełnomocnika wyznaczył pana Bogusława Baniaka, który przede wszystkim zajął się mieszaniem w głowach zawodnikom i trenerom.

Na polecenie Jerzego Woźniaka z każdym z trenerów i zawodników pan Baniak rozmawiał osobiście i zapisywał wszelkie należności wynikające z kontraktów, jak i zaległości wobec całej kadry pierwszoligowej.

Pracownicy Klubu również dostąpili zaszczytu i mogli złożyć swoje oferty pracy w przyszłej spółce. Na stosie papierów się skończyło. Jerzy Woźniak tylko raz (od 23 sierpnia do dziś) wypłacił pensje trenerom pierwszej drużyny, w tym jednemu z nich niecałą. W tym samym terminie na pozostałe wszystkie drużyny przesłał 2.800,- (słownie dwa tysiące osiemset złotych!).

Zawodnicy, którzy są na liście stypendialnej, otrzymują wynagrodzenie z Urzędu Miasta, ale pozostałych siedmiu piłkarzy, w tym też trenerzy wszystkich naszych zespołów oraz pracownicy Klubu powinni wynagrodzenie otrzymać od "właściciela Klubu" - zgodnie z jego deklaracją.

Jerzy Woźniak wtedy tłumaczył, że nie jest umocowany w klubie i jeżeli tylko Zarząd podpisze umowę przedwstępną, to on natychmiast wyrówna zaległości. Umowa taka została podpisana 16 października we Wrocławiu. Pan Woźniak płacił za ochronę meczów, faktury za transport oraz zakwaterowanie drużyny podczas meczów wyjazdowych.

Spółki nie stać na komputer i biurko?

Pan Baniak, posiadając pełnomocnictwo, zarządzał wpływami z biletów. Pierwszy mecz, którego przygotowaniami zajął się pan Baniak, to mecz z Chojniczanką. Pieniądze z tego spotkania po prostu zabrał, mówiąc, że kazał mu to zrobić pan Woźniak, aby Zarząd zapłacił za notariusza, przed którym owa umowa została podpisana, pomimo jasnego zapisu w umowie przedwstępnej, że koszty notarialne ponosi firma JDJ MARBUD - czyli Jerzy Woźniak.

Przed meczem z Wigrami do Świnoujścia przyjechała pani Aleksandra Chwastek, osoba bez żadnego pełnomocnictwa czy listu polecającego. Po kolejnym meczu, z Wigrami, już wspólnie pani Chwastek i pan Baniak dysponowali pieniędzmi uzyskanymi ze sprzedaży biletów - tu też brak jest rozliczenia tych pieniędzy do dziś, pomimo zapewnień pani Chwastek, że wróci i odda resztę pieniędzy.

W poniedziałek rano 3 listopada pani Aleksandra Chwastek została poinformowana, że powinna urzędować w lokalu wynajętym przez spółkę w organizacji, a nie w biurze Stowarzyszenia, ponieważ pan Woźniak nie kupił sobie Stowarzyszenia. Siedziba, jej wyposażenie, dokumenty etc. należały i należeć będą do Stowarzyszenia MKS Flota. Nawet gdyby doszło do powstania tej spółki, to my bylibyśmy udziałowcem. I teraz pytanie: nie stać spółki w organizacji na swój komputer i biurko? Musi szantażem żądać tego od Stowarzyszenia? Nieoddanie majątku biednego Stowarzyszenia na rzecz bogatej spółki w organizacji warunkuje się wstrzymaniem finansowania? Jak można wstrzymać coś, czego nie ma?

Wpływy i zaległości

Co do spraw finansowych, to do Klubu, na konto bankowe wpłynęły jednorazowo pieniądze z umowy z telewizją Orange Sport w wys. 55 tysięcy złotych, które momentalnie zabrał ZUS (konto wtedy mieliśmy zablokowane). Miesięcznie wpływają pieniądze z Zarządu Portów Szczecin - Świnoujście w wys. 18 tysięcy. Wpłynęła również z PZPN jednorazowa kwota 9 tysięcy za udział w Pucharze Polski. Miesięcznie samych tylko wynagrodzeń powinniśmy wypłacać w granicach 70 tysięcy. Pan Woźniak tego w ogóle nie bierze pod uwagę, mimo iż każdego tygodnia wysyłamy mu zapotrzebowanie finansowe z dokładnym rozbiciem kwoty na poszczególne zobowiązania - wszystko zgodnie z umową.

Obaj panowie Baniak i Woźniak nie są absolutnie zainteresowani losami zawodników, tym, że wypłacamy im tylko drobne zaliczki na poczet wynagrodzeń, a to dzięki właśnie wpływom z Zarządu Portów. Wobec firmy Emitel od maja były zaległości, o których wiedział pan Woźniak (wiedział o wszystkich naszych wierzycielach i kwotach, jakie im zalegamy). Jerzy Woźniak obiecał, że zaległości spłaci przelewem. Pieniądze jednak nie wpłynęły i w jednej chwili zakwaterowanie straciło czterech zawodników i dwóch trenerów. Dołożyliśmy wszelkich starań, aby znaleźć dla nich dach nad głową.

Z powodu niewywiązywania się pana Woźniaka co do bieżącego finansowania Klubu zmuszeni jesteśmy do wypłacania zawodnikom zaliczek na poczet wynagrodzeń, pochodzących właśnie z umowy pomiędzy Zarządem Portów Szczecin - Świnoujście. Zaznaczamy, że pieniądze pochodzące z wpływów ze sprzedaży biletów przeznaczaliśmy zawsze na bieżące wydatki związane z organizacją meczu, jak również na sfinansowanie pozostałych meczów naszych drużyn amatorskich. W sytuacji kiedy pan Baniak przywłaszczył pieniądze z dwóch meczów, zmuszeni byliśmy zwrócić się do kibiców z apelem o pomoc, po którym zgłosiły się do nas osoby, które przeznaczały pieniądze na młodzież, ale też i tacy, którzy zdecydowali się opłacać mecze.

Nie zgadzamy się na grę pozorów

Nie pozwolimy się szantażować ani okłamywać. Inaczej wyglądałaby sytuacja, gdyby chociaż w stosunku do pierwszej drużyny wszystko było regulowane na bieżąco. Gdyby chociaż chłopcy, którzy tak dobrze grają, starają się i robią wszystko, byśmy byli w czołówce tabeli, dostawali swoje wynagrodzenie. Gdyby kadra trenerska była opłacana...

Nie zgadzamy się na grę pozorów, z rozkazem uśmiechania się i rozgłaszania wokół siebie, jak to jest teraz fajnie! Nie zgadzamy się, bo tak nie jest! Dlatego między innymi nasz apel o pomoc, który tylko rozdrażnił Jerzego Woźniaka, bo zniknął mit bajkowego właściciela Klubu. Nie zgadzamy się na taki układ, gdzie Miasto dawałoby 2 miliony, ktoś ok. 200 tysięcy i ten ktoś miałby mieć 96% udziałów! Ta bajka nam się już nie podoba. Nie podoba się Wyspiarzom!

Potwierdzeniem, że Jerzy Woźniak absolutnie nie wywiązuje się z umowy, jest pomeczowa, dramatyczna wypowiedź trenera Kafarskiego. Czy w taki sposób wypowiedziałby się człowiek, który jest wynagradzany za swoją pracę?

Jednocześnie oświadczamy, że na wszystkie wydatki posiadamy faktury, każda operacja finansowa przeprowadzona jest przez konto bankowe lub z posiadanych środków płacimy gotówką przed meczem firmie ochroniarskiej.

Mimo wszystko panu Woźniakowi życzymy zdrowia! Nie tylko tego fizycznego.

Zarząd Stowarzyszenia MKS Flota Świnoujście

Wszystkie śródtytuły pochodzą od redakcji.