Spółka we Flocie zakończyła żywot na etapie umowy przedwstępnej

Świnoujski klub nie założy spółki z Jerzym Woźniakiem, który od lipca starał się pomagać finansowo Flocie i zabiegał o przejęcie władzy nad pierwszoligową drużyną.
Kilka tygodni temu Woźniak podzielił się swoimi krytycznymi uwagami o nowym zarządzie Floty z mediami. Chwila konsternacji w klubie i ten wydał swoje oświadczenie. Zarząd nakreślił w szczegółach, jak wyglądała ta współpraca - podziękował za wsparcie finansowe w pierwszych tygodniach po przejęciu władzy po starym zarządzie, ale i przedstawił mizerne zainteresowanie i pomoc w kolejnych tygodniach. Oświadczenie nie kończyło się informacją 'to koniec', ale strony rozstały się.

- Zakończone zostało coś, co mimo wszystko trudno było nazwać współpracą. Nie takie były ustalenia i wzajemne zobowiązania. Na dziś z obu stron nie ma już takiej woli - przyznaje Małgorzata Dorosz, prezes Floty.

A to oznacza, że Flota nadal jest w złym położeniu. Klub ma duże długi (o czym wszyscy wiedzą m.in. po przeprowadzonym audycie), nie ma na ukończeniu rozmów z innymi, rzetelniejszymi niż Woźniak inwestorami, a i władze miasta zachowują pewien sceptycyzm co do współpracy w przyszłości.

Do rozmów z prezydentem Januszem Żmurkiewiczem jednak doszło. Miasto przez ostatnie lata przekazywało do klubu ponad 2 mln zł rocznie. Jeśli nie zrobi tego w 2015 r. - Flota upadnie jeszcze tej zimy i wycofa się z rozgrywek.

- Z panem prezydentem Żmurkiewiczem jesteśmy w kontakcie, rozmowy trwają. Jest poinformowany o wszystkim, o każdym naszym działaniu, naszych planach i o sytuacji we Flocie. Minęło kilkanaście dni od wyborów. Sprawa budżetu miasta i decyzji z tym związanych dopiero przed nimi. Wierzymy, że pozycja MKS Flota nadal tam będzie w takiej samej wysokości jak do tej pory - podkreśla Dorosz.

Działacze walczą o pieniądze z miasta i dodatkowe finansowanie, a jednocześnie starają się utrzymać skład zespołu. Z Floty postanowił odejść solidny obrońca (choć jesienią rezerwowy) Sebastian Zalepa, a z obcokrajowców (Arifović, Erić, Gusocenko) klub zrezygnował, bo trener Tomasz Kafarski nie widział ich w składzie.

- Nikt inny oficjalnie do tej pory nie zadeklarował odejścia - zapewnia Małgorzata Dorosz. - Z trenerem Kafarskim mamy nadzieję, że tak pozostanie. Oczywiście uzależnione to jest od końcowego wyniku rozmów z panem prezydentem. Bez jego wsparcia i wsparcia naszych radnych wszystko pozostanie w sferze marzeń.