Flota nad przepaścią. Co zrobi prezydent Świnoujścia [OPINIA]

W cuda nie ma co wierzyć - zarząd Floty nie znajdzie szybko nowego inwestora, który wyłoży milion złotych (a najlepiej więcej) na przyszły rok. Działacze muszą liczyć (i o to zabiegają) na kontynuowanie współpracy z miastem.
Próby zawiązania spółki z Jerzym Woźniakiem skończyły się fiaskiem. Może to i dobrze, bo kilka klubów w Polsce o Woźniaku mogłaby powiedzieć tylko złe słowa. W letnim okresie jako jedyny wypłacał gotówkę, więc tylko z tego względu nowi działacze klubu zacieśniali więzy. Czar prysł jesienią - już wiadomo, że strony rozstały się.

Dla Floty oznacza to poważne kłopoty. Klub ma duży (1,4 mln) dług, a jeszcze miasto zastanawia się, czy nadal przekazywać Flocie ok. 2,6 mln zł rocznie (w formie stypendiów czy dotacji na bieżącą działalność). Jeśli prezydent Janusz Żmurkiewicz i radni zamkną kurek - będzie to oznaczać koniec Floty. Pozostanie wycofanie zespołu seniorów z rozgrywek w I lidze oraz wszystkich grup młodzieżowych ze swoich klas. Sąd wyznaczy kuratora, który sprzeda, co będzie możliwe i będzie rozliczał działaczy (za długi). Nie ma co się łudzić, że bez funduszy z miasta - Flota przetrwa. Przez kilka lat szukała sponsorów i nie znalazła, więc tym bardziej trudno oczekiwać, by stało się to w momencie, gdy miasto odmówi współpracy.

Wierzę, że tak się nie stanie. Wierzę, że prezydent Żmurkiewicz pomoże Flocie, na której meczach bywał często, którą zawsze wspomagał. I choć w mieście wybory wygrał już w pierwszej rundzie, to wielu z jego sympatyków nie jest za pomocą dla klubu. Ale Flota to podstawowy znak promocyjny Świnoujścia i to też musi być brane pod uwagę. Miasto mogło zrezygnować z organizowania Karuzeli Cooltury, która tradycji nie miała i była imprezą raczej dla celebrytów niż mieszkańców, ale Flota to pewna marka funkcjonująca od lat i żyjąca nie tylko przez tydzień w roku.

Janusz Żmurkiewicz dobrze wie, że kontynuowanie współpracy z klubem to nie tylko utrzymanie dotychczasowego poziomu finansowania, ale i kolejny wydatek związany z inwestycją na miejskim stadionie. Zgodnie z licencjami na sezon 2015/16 pierwszoligowcy muszą mieć oświetlenie - może PZPN odstąpi od tego rygoru, może nie, ale z takim wydatkiem miasto liczy się od kilku lat. Może to być hamulec przed współpracą, może być argument, by jednak dalej wspomagać Flotę.

I jeszcze jedno - jeśli władze Świnoujścia podejmą decyzję, by Flotę budować od nowa - to I ligi nie doczekają się za 5 lat, ale może za 10. I kolejne awanse będą związane z kolejnymi wydatkami. Dużo większa jest więc szansa, że obecna Flota - z miejskim zabezpieczeniem i przychylnością władz - będzie miała czas do końca sezonu, by nowego inwestora znaleźć i związać się z nim na lata.