Pierwszy kibic Floty zdumiony podejrzeniami wobec klubu. Oczekuje wyjaśnień

I LIGA PIŁKARSKA. Czy Wyspiarze ustawili wyniki zimowych sparingów? UEFA swoimi podejrzeniami podzieliła się z PZPN, ten wszczął swoje śledztwo. Działacze Floty konsultują się z prawnikami, a władze Świnoujścia chciałyby uwiarygodnienia tajemniczego inwestora.
W ostatnim sparingu Flota pokonała w Świnoujściu trzecioligowego Chemika Police 6:0. Ten wynik jest 'czysty', podejrzane są za to m.in. rezultaty spotkań z czwartoligowym zespołem z Babelsbergu (na boisku 2:4) i Torpedo Moskwa (0:3, choć świnoujścianie zeszli z boiska w 86. minucie).

Przed tymi sparingami ktoś miał postawić duże kwoty w zakładach bukmacherskich na konkretne rozstrzygnięcia. UEFA, która przy współpracy z firmami monitoruje takie zakłady - nabrała podejrzeń o celowe ustawianie wyników w celach zarobkowych. Europejska federacja zawiadomiła PZPN, a ten wszczął swoje dochodzenie. I podjął pierwsze decyzje: menedżer Christian Stecher oraz trener Tudor Florin-Laurentiu i jego asystent Ivan Valentin dostali zakaz reprezentowania Floty. Jest to jednoznaczne już z tym, że klub musi zatrudnić nowych szkoleniowców.

- Klub zaprzecza tym podejrzeniom, więc mamy dwa różne stanowiska. Zarzuty są na tyle poważne, że oczekujemy jakichś konkretnych działań ze strony zarządu klubu, czekamy na wyjaśnienia. W poniedziałek media proszą miasto o stanowisko, a na razie jesteśmy zdumieni tymi informacjami. Prezydent Janusz Żmurkiewicz, który od lat jest pierwszym kibicem Floty, zobowiązał swojego zastępcę Pawła Sujkę, by ten uzyskał stanowisko klubu - mówi Robert Karelus, rzecznik prasowy Świnoujścia.

W sobotę o sprawie pierwszy napisał portal Weszlo.com - specjalizujący się w wyszukiwaniu piłkarskich skandali. Nieufność wobec Floty była jednak już wcześniej. Dlaczego? W grudniu raptem się okazało, że znalazł się inwestor z Izraela, który chce przejąć finansowanie pierwszoligowca. Sponsor wymusił zmianę trenera - zrezygnowano z Tomasza Kafarskiego, a zatrudniono rumuńskiego szkoleniowca Tudora Florina-Laurentiu. Ściągnięto też pięciu piłkarzy z tego kraju. Według portalu Weszlo.com wszyscy pracowali w klubach, które w przeszłości były zamieszane w korupcję. A sam trener nie ma odpowiednich kwalifikacji, by prowadzić Wyspiarzy w lidze.

- Inwestor był na rozmowach z prezydentem Żmurkiewiczem, zapewniał o swoich dobrych intencjach. Przedstawił się jako osoba od lat związana z tamtejszą ligą, która doprowadziła jeden z klubów do awansu do ekstraklasy. Tyle że w dalszym ciągu jest to tajemnicza postać i nadszedł moment na uwiarygodnienie, oficjalne przedstawienie - uważa Karelus.

Póki co miasto wstrzymuje się z planami zainwestowania w miejski stadion.

- Nasze stanowisko było jasne: jeśli inwestor zagwarantuje utrzymywanie klubu na poziomie I ligi, to my sfinansujemy konieczną modernizację. Teraz atmosfera wokół Floty jest fatalna, klub powinien oczyścić się z zarzutów. Czekamy na jego decyzje - dodaje rzecznik prasowy Świnoujścia.

Póki co - prezes Małgorzata Dorosz nie chce na ten temat rozmawiać. W niedzielę zarząd klubu wydał jedynie oświadczenie, że będzie konsultował się z prawnikami, a zarzuty uważa za bezpodstawne. W powszechnej opinii kibiców - to za mało. Flota jest teraz w takiej sytuacji, że jeśli tajemniczy inwestor 'ucieknie' ze Świnoujścia, to klub będzie skazany na ogłoszenie upadłości. Miasto już pół roku temu podjęło decyzję, że finansować pierwszoligowca nie ma zamiaru.